Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Ukręcony łeb podkarpackiej ośmiornicy. Mariusz Gierszewski o kulisach operacji „Archanioł” i partyjnych haraczach
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 21.05.2026 11:36

Ukręcony łeb podkarpackiej ośmiornicy. Mariusz Gierszewski o kulisach operacji „Archanioł” i partyjnych haraczach

Ukręcony łeb podkarpackiej ośmiornicy. Mariusz Gierszewski o kulisach operacji „Archanioł” i partyjnych haraczach
Kulisy operacji "Archanioł" Fot. Canva

Kilkaset godzin nagrań z podsłuchów, dwudziestu ośmiu świadków i precyzyjnie zorganizowany mechanizm nielegalnego finansowania kampanii wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Operacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego o kryptonimie „Archanioł” obnażyła patologiczny system wyciągania pieniędzy od lokalnych urzędników. Jak tłumaczy w wywiadzie na łamach serwisu Goniec.pl dziennikarz Mariusz Gierszewski - mimo potężnego materiału dowodowego prokuratura postanowiła założyć na oczy opaski. Zamiast rozbić układ, śledczy sprowadzili wielką aferę do pojedynczego zarzutu korupcyjnego, roztaczając parasol ochronny nad czołowymi politykami z regionu.

Puszka Pandory otwarta przez przypadek

Akcja „Archanioł” to jedna z najbardziej brzemiennych w skutki operacji rzeszowskiego CBA ostatnich lat. Śledczy, rozpracowując podkarpacką siatkę wpływowych działaczy samorządowych i politycznych, zarzucili niezwykle szeroką sieć podsłuchów. To właśnie w zebranych materiałach operacyjnych swój początek miała m.in. głośna afera wokół handlu dyplomami w Collegium Humanum. Szybko jednak okazało się, że agenci wpadli na trop o wiele grubszego i bardziej systemowego procederu.

– Z podsłuchów, a potem już z przesłuchań, wyszła sprawa nielegalnego finansowania wyborów na Podkarpaciu. Mechanizm omijał oficjalne komitety wyborcze Prawa i Sprawiedliwości – mówi dziennikarz Mariusz Gierszewski w programie “Rozmowa Gońca”.

Skala zjawiska przerosła oczekiwania samych śledczych, a zarejestrowane rozmowy ujawniły istnienie podwójnego obiegu gotówki na najwyższych szczeblach lokalnej władzy.

Partyjny haracz. „Bo partia potrzebuje”

Zgromadzone dowody rysują obraz niemalże mafijnego systemu ściągania haraczy. Lokalne elity, w tym dyrektorzy państwowych i publicznych instytucji, byli zmuszani do zasilania partyjnej kasy nieewidencjonowaną gotówką. Proceder ten całkowicie omijał rygorystyczne przepisy Kodeksu wyborczego. Pieniądze w kopertach trafiały prosto do rąk zaufanego pośrednika – niejakiego Janusza F. – działającego z polecenia regionalnych decydentów.

– Po prostu się do nich jeździło i mówiło, że muszą oddać połowę czy może jedną trzecią miesięcznej pensji, bo przecież partia potrzebuje – podkreśla Gierszewski, obnażając bezwzględność systemu wymuszeń.

Co więcej, śledztwo dowiodło, że strumień nielegalnych środków nie ograniczał się jedynie do kampanii kandydatki PiS na prezydenta Rzeszowa w 2021 roku.

– Zeznania wskazują, że to nie był incydent ograniczony do jednych wyborów. Jeden ze świadków wprost przyznaje, że dawał pieniądze również na kampanię prezydencką Andrzeja Dudy – ujawnia rozmówca Gońca. – Jest dwudziestu ośmiu świadków, którzy mówią, że przekazywali w kopertach pieniądze, nieschodzące na rachunek oficjalnego komitetu wyborczego – dodaje.

Prokuratorska zasłona dymna

Choć CBA dostarczyło prokuraturze twarde dowody na tacy, działania oskarżycieli budzą absolutne zdumienie. Zamiast kompleksowo uderzyć w zorganizowaną sieć nielegalnego finansowania polityki, śledczy diametralnie zawęzili pole widzenia. Wątek masowego łamania prawa wyborczego został całkowicie zbagatelizowany, a gigantyczną aferę zredukowano do wyrwanego z kontekstu epizodu.

– Wyjęto jeden fragment i postawiono zarzuty korupcyjne. Uznano przekazanie pięciu tysięcy złotych za łapówkę, chociaż wszyscy mówią, że te pieniądze szły na kampanię – zaznacza Gierszewski w “Rozmowie Gońca”.

Tego rodzaju prawna ekwilibrystyka doprowadziła do kuriozalnej sytuacji, która w praktyce chroni główne twarze politycznych kampanii przed kompromitacją i zarzutami karnymi.

– Postawiono zarzuty za wręczenie korzyści i za pośrednictwo, ale nie oskarżono tego, kto miałby te pieniądze przyjąć – oburza się dziennikarz.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że celowe okrojenie śledztwa miało uchronić beneficjentów układu przed odpowiedzialnością. Prokuratura wciąż oficjalnie zapewnia, że postępowanie jest zaawansowane i nadal trwa, jednak fakty mówią same za siebie.

– To pokazuje, że prokuratura chyba nie zrozumiała mechanizmu, albo ma inne intencje i nie chce prowadzić śledztwa w kierunku nielegalnego finansowania kampanii – puentuje sprawę Mariusz Gierszewski. Zamiast zwalczyć polityczną korupcję, organy państwa same zdają się dbać o to, by prawda o podkarpackiej ośmiornicy nigdy nie ujrzała w pełni światła dziennego.

Żródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji