„Trudno wyobrazić sobie powrót z tej ścieżki”. Wolne wybory w Turcji są jeszcze możliwe?
Turcja przeżywa najgłębszy kryzys demokratyczny od dekad. Po aresztowaniu Ekrema İmamoğlu w marcu 2025 roku, masowych protestach i rosnącej presji na opozycję, zauważa się coraz większą erozję instytucji demokratycznych pod rządami Recepa Tayyipa Erdogana. Co musi się wydarzyć, by przywrócić wolne wybory i praworządność? Dr Karol Wasilewski w rozmowie z naszym portalem nie miał pozytywnych wieści.
- Zmiana władzy poprzez wczesne wybory lub referendum konstytucyjne mogłaby być kluczowa, ale wymaga uwolnienia liderów opozycji jak İmamoğlu
- Protesty wewnętrzne i jedność opozycji mogą wymusić kompromisy, ale ryzykują eskalację represji
- Presja międzynarodowa z UE i Rady Europy jest niezbędna do monitorowania procesów demokratycznych i sankcji za represje
Wczesne wybory i zmiana na szczycie władzy
Według analityków z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) i raportów Freedom House, powrót do demokracji wymaga przede wszystkim uczciwych wyborów prezydenckich przed planowanym terminem w 2028 roku. Osoby z partii AKP sugerują, że rząd przygotowuje referendum konstytucyjne na koniec 2026, co mogłoby otworzyć drogę do wczesnych wyborów w 2027. To scenariusz, w którym opozycja, w tym CHP, mogłaby wykorzystać spadek poparcia dla Erdogana spowodowany kryzysem gospodarczym.
Jednak eksperci ostrzegają, że bez uwolnienia politycznych więźniów jak İmamoğlu, wybory nie będą wolne. W artykule dla Foreign Affairs, sam İmamoğlu podkreśla, że jego uwięzienie to próba eliminacji rywali, co czyni obecny system "autorytarnym". Scenariusz zakłada, że masowe protesty – jak te po aresztowaniu w marcu 2025 – wymuszą na rządzie kompromis.
W tym wariancie kluczowe role odegrają opozycyjne partie, które muszą się zjednoczyć. Raporty SWP wskazują, że po porażce Erdogana, nowy rząd musiałby szybko przywrócić parlamentarny system i zlikwidować prezydencką koncentrację władzy.

Presja międzynarodowa i monitoring zewnętrzny
Unia Europejska i Rada Europy odgrywają kluczową rolę w potencjalnej odbudowie demokracji. Raport Europejskiego Parlamentu z listopada 2025 mówi o "najgorszym spadku demokracji w historii Turcji", wzywając do decyzji: czy Ankara chce bliższych relacji z UE, czy tylko współpracy bezpieczeństwa.
W kwietniu 2025 Rada Europy zleciła misję do Turcji w odpowiedzi na represje wobec opozycyjnych burmistrzów. Scenariusz zakłada wzmocnienie takiej presji: sankcje za naruszenia praw człowieka, monitoring wyborów i warunkowanie pomocy gospodarczej reformami.
Eksperci z Atlantic Council widzą w protestach po aresztowaniu İmamoğlu "punkt zwrotny", gdzie międzynarodowa solidarność może zapobiec pełnej dyktaturze. İmamoğlu w wywiadzie dla The Guardian apeluje o globalne wsparcie, argumentując, że upadek demokracji w Turcji zagrozi stabilności regionu.
Protesty wewnętrzne i jedność opozycji
Masowe demonstracje po aresztowaniu İmamoğlu w marcu 2025 – największe od 2013 roku – pokazują potencjał społecznej mobilizacji. Analitycy jak Gönül Tol z Middle East Institute ostrzegają, że rząd może próbować delegitymizować protesty, jak w 2013, ale rosnące niezadowolenie gospodarcze czyni to trudniejszym.
Scenariusz zakłada, że opozycja, w tym CHP i DEM Party, zbuduje szerszą koalicję. İmamoğlu proponuje "mapę drogową do demokratycznej transformacji", w tym walkę z korupcją i stabilizację gospodarki.
Jednak Freedom House ostrzega przed przejściem do "skonsolidowanej dyktatury", jeśli represje się nasilą. Kluczowe jest uniknięcie eskalacji przemocy i budowa inkluzywnego dialogu.
Ekspert: Powrót jest niewyobrażalny
Długoterminowa odbudowa wymaga nowej konstytucji, jak sugerują eksperci z SWP i Journal of Democracy. Po ewentualnej porażce Erdogana, opozycja musiałaby przywrócić niezależność sądów i wolność mediów.
Proces rozbrojenia PKK i integracja Kurdów, jak w lipcu 2025, mógłby być częścią szerszego dialogu pokojowego, ułatwiającego demokratyczne reformy.
Najważniejszy jest jednak pierwszy element - porażka Erdogana. Wypowiedzi w tej sprawie udzielił nam Dr Karol Wasilewski z Ośrodka Studiów Wschodnich, czołowy polski ekspert ds. Turcji:
- Badacze i analitycy od dawna zastanawiają się, jak należałoby nazwać turecki reżim polityczny. Popularne jest określanie go mianem autorytaryzmu kompetytywnego, a więc takiego, który tylko sprawia wrażenie istnienia realnej konkurencji. Trudno wyobrazić sobie powrót z tej ścieżki pod rządami Recepa Tayyipa Erdoğana.
Źródło: Goniec.pl