"Prywatnie Trump jest zupełnie inny". Specjalista o medialnym wizerunku prezydenta USA
Donald Trump, były i obecny prezydent USA, od lat budzi kontrowersje nie tylko swoimi decyzjami politycznymi, ale także nietypowymi zachowaniami publicznymi. Od gestów na wiecach po nieoczekiwane wypowiedzi. Jaka jest geneza tego typu ruchów? Gdzie jest granica? Zapytaliśmy eksperta.
- Trump wielokrotnie używał obraźliwych przezwisk wobec przeciwników politycznych, co stało się jego znakiem rozpoznawczym.
- Kontrowersyjne gesty, takie jak imitacja reportera z niepełnosprawnością, wywołały szeroką krytykę.
- Nietypowe wypowiedzi, np. sugestia badań nad wstrzykiwaniem środków dezynfekujących podczas pandemii COVID-19, zaskakiwały ekspertów.
Wyśmiewanie i imitacje osób publicznych
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych momentów była imitacja reportera Serge'a Kovaleskiego z „New York Times” podczas wiecu kampanijnego w 2015 roku. Kovaleski cierpi na artrogrypozę, ograniczającą ruchy ramion. Trump, odnosząc się do artykułu dziennikarza, machał rękami i zmieniał głos, co szeroko zinterpretowano jako naśmiewanie się z niepełnosprawności.
Prezydent zaprzeczał, twierdząc, że imitował jedynie „zakłopotanie” reportera, ale incydent wywołał oburzenie mediów i organizacji broniących praw osób niepełnosprawnych.
Podobne reakcje budziły imitacje przeciwników politycznych. Trump regularnie nadawał im obraźliwe przezwiski, takie jak:
- „Lyin' Ted” (Kłamczuch Ted) dla senatora Teda Cruza,
- „Crooked Hillary” (Oszustka Hillary) dla Hillary Clinton,
- „Sleepy Joe” (Śpiący Joe) dla Joe Bidena.
Te określenia powtarzał na wiecach i w mediach społecznościowych, co stało się elementem jego stylu komunikacji.
W ostatnich latach Trump parodiował też sportowców transpłciowych konkurujących w kategoriach kobiecych, np. imitując podnoszenie ciężarów podczas przemówień w 2025 i 2026 roku. Gest ten, żartobliwie komentowany przez niego samego („Moja żona nienawidzi, kiedy to robię”), spotkał się z krytyką za deprecjonujący charakter.

Wypowiedź eksperta w sprawie parodiowania osoby transpłciowej przez Donalda Trumpa
Mikołaj Teperek, autor podcastu “Niepoprawny Dyplomata”, dokumentalista i komentator polityczny specjalizujący się w tematyce Stanów Zjednoczonych, wypowiedział się dla nas w sprawie ostatniego, pełnego kontrowersji przemówienia prezydenta Stanów Zjednoczonych:
- Przemówienie, którego byliśmy świadkiem, było skierowane także do innych polityków Partii Republikańskiej. Odbyło się ono w nowo nazwanym Kennedy Trump Center. Całość była bardzo specyficzna i odmienna od innych wystąpień z tego samego dnia, które później obserwowaliśmy w Białym Domu.
- Później miała miejsce kolejna konferencja prasowa z udziałem żołnierzy. Jej charakter nadal był typowo „trumpowski”, ale zupełnie inny od tego, który wcześniej widzieliśmy. Był to około godzinny, rzeczywiście długi rant dotyczący różnych sytuacji. Kilkukrotnie powtarzał się żart, a właściwie anegdota, o Emmanuelu Macronie, który miał rzekomo prosić Trumpa, by ten nie nakładał ceł i że „na wszystko się zgodzi”.
- Pojawiły się tam również elementy wyśmiewania osób transpłciowych. Jeżeli chodzi o moją opinię w tej kwestii – absolutnie nie popieram wyśmiewania osób transpłciowych jako takich. Zakładam jednak, że intencją Trumpa było coś innego: skoro elity liberalnego establishmentu dopuściły, jego zdaniem, do „cyrku” w sporcie, to on sam zszedł do poziomu cyrku, aby wyśmiać to, co uważa za chore idee.
- Zakładam też, że starszy pan nie miał intencji wyśmiewania konkretnych osób. Nie chcę interpretować słów Trumpa, bo one za każdym razem są inne. Natomiast nie wiem, czy pan redaktor lub czytelnicy zgodzą się z tezą, że ideologia woke przekroczyła pewne granice logicznej koegzystencji w świecie sportu i norm społecznych uznawanych za akceptowalne.
- Wiadomo było, że zarówno w trakcie kampanii, jak i później, temat ten był wyśmiewany i sprowadzany do memów w świecie MAGA. Dziś pojawiają się one coraz rzadziej, bo temat został w dużej mierze zamknięty w pierwszych rozkazach wykonawczych Trumpa. Co samo w sobie jest dość absurdalne, biorąc pod uwagę, że organizatorami kolejnych igrzysk olimpijskich będą Amerykanie – w 2028 roku w Los Angeles.
Jaki naprawdę jest Donald Trump?
Mikołaj Teperek uważa, że styl Donalda Trumpa jest dokładnie przemyślany:
- Jeżeli chodzi o sam styl Trumpa, warto podkreślić, że nigdy nie był dyplomatą. Jego autoprezentacja i wizerunek medialny są konsekwentnie budowane od lat. To jest tylko i aż wizerunek medialny. Prywatnie Trump jest zupełnie inny – bardziej wyciszony, czasem wręcz spokojny i milczący. Było to widoczne w trakcie kampanii, gdy pokazywano nagrania z zaplecza: Trump siedział w ciszy, obserwował to, co leciało w telewizji, i dyktował tweety, które później publikował jego zespół.
- Myślę, że Trump doskonale wie, na co może sobie pozwolić w przestrzeni publicznej. Nie wyjawia żadnych sekretów państwowych, a co najwyżej opowiada bardzo absurdalne, czasem wręcz niewiarygodne anegdoty. Ponad dziesięć lat temu zrozumiał, na czym polega współczesna polityka – na stworzeniu wyrazistej osobowości, z którą może identyfikować się zwykły człowiek.
- W 2016 roku pojawiło się zestawienie języka Hillary Clinton i Donalda Trumpa. Wskazywano, że Clinton posługiwała się językiem osoby na poziomie licealnym, natomiast Trump – na poziomie szkoły podstawowej. Prosty, dosadny język, krótkie hasła, wykrzyknienia, komunikaty typu „bum, bum” – jasno i bezpośrednio.
- Pojawiał się też wątek prezydenta Roosevelta oraz wypowiedzi Melanii Trump, która miała uważać, że pewne zachowania Donalda Trumpa – na przykład taniec – są nieprezydenckie. Pytanie tylko, czy taniec Trumpa, który stał się memem i hitem, szczególnie w trakcie kampanii, faktycznie jest problemem. Zauważmy zresztą, że jako urzędujący prezydent Trump nie ma już tylu okazji do tańczenia, co w kampanii – to oczywiste.
Donald Trump, czyli człowiek spoza establishmentu?
Mikołaj Teperek skonstatował, że ostatnie zachowanie Donalda Trumpa jest zwyczajnie wypracowaną taktyką oraz częścią walki z kulturą woke:
- Standardy niewątpliwie się obniżyły, ale nadal mamy do czynienia z prezydentem. Trump wielokrotnie opowiadał, że dzwonili do niego starzy znajomi i zwracali się per „panie prezydencie”, na co on odpowiadał: „Stary, znamy się 60 lat. Co ty w ogóle wyskakujesz z ‘panie prezydencie’?”. To dobrze pokazuje jego osobowość – człowieka spoza establishmentu, który mimo przynależności do nowojorskiej elity, konsekwentnie buduje wizerunek „zwykłego faceta”.
- Widać to także w jego podejściu do dyplomacji. Do wielu spraw wysyła Jareda Kushnera – czy to w kontekście Ukrainy, czy Bliskiego Wschodu – zamiast powierzać te misje Marco Rubio lub Departamentowi Stanu, który postrzega jako część establishmentu, potencjalnie mu niechętnego.
- W Niemczech i w innych krajach widać, jak wiele decyzji dyplomatycznych wynika bezpośrednio z jego charakteru. Chodzi o sposób wywierania nacisku, o demonstracyjne podkreślanie, że „Ameryka jest wielka”. To jest mu również potrzebne propagandowo.
- Podkreślę jeszcze raz: nie popieram wyśmiewania osób transpłciowych. Jednocześnie jestem przeciwnikiem dopuszczania osób transpłciowych do sportów stricte kobiecych. Pojawiły się też zmiany na poziomie federalnym dotyczące wydawania dokumentów – od początku kadencji są one wydawane według płci biologicznej, a nie uznaniowej. To również jest element walki z ideologią DEI i kulturą woke. I chyba tyle w tej kwestii.