Sprawa zaginionej Iwony Wieczorek nabrała w ostatnich dniach tempa. Przełomowe okazało się zatrzymanie dwóch osób związanych z kwestią zniknięcia dziewczyny. Zatrzymani to Paweł P., który w feralną noc bawił się z gdańszczanką w jednym z sopockich klubów, oraz Joanna S., partnerka ujętego mężczyzny. S., jeszcze we wrześniu, kiedy doszło do policyjnego przeszukania domu dwójki zatrzymanych, ujawniała kulisy ówczesnej "wizyty" mundurowych. Policjanci mieli wówczas naśmiewać się z pary, sugerując jednocześnie, że "trawnik dobrze rośnie, bo jest nawożony zwłokami".
Sprawa Iwony Wieczorek zbliża się do rozwiązania? - Może się okazać, że przesłuchania Pawła P. i drugiej osoby rzucą nowe światło na sprawę. Poczekajmy jeszcze chwilę. Nie mówmy, że to był falstart lub odwrotnie - jakieś "przełomowe wow". Po prostu dajmy śledczym pracować - mówił w rozmowie z portalem Wirtualna Polska Marek Dyjasz, były dyrektor biura kryminalnego Komendy Głównej Policji.W środę w mediach pojawiła się informacja, że na polecenie prokuratora małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej w Krakowie zatrzymano dwie osoby, które mogą mieć związek z zaginięciem Iwony Wieczorek w 2010 roku. Zatrzymany Paweł P. towarzyszył 19-latce podczas zabawy w Dream Clubie i angażował się w jej poszukiwania.
Iwona Wieczorek 12 lat temu zaginęła bez śladu. Według byłego szefa polskiej policji gen. Andrzeja Matejuka, który stał na czele Komendy Głównej Policji, jest przekonany, że ostatnie doniesienia o przełomie w sprawie, to nie tylko medialne sensacje. - Jestem przekonany, że doszły dodatkowe dowody w sprawie. Nad tym pracuje archiwum X - mówił policjant w rozmowie z portalem Wirtualna Polska.Kilka dni temu media obiegła informacja, że policja zatrzymała dwie osoby ws. zaginięcia Iwony Wieczorek. Dziennikarze ustalili, że chodzi o mężczyznę, który bawił się z 19-latką w noc jej zaginięcia i o jego partnerkę, nazywaną w śledztwie "numerem tożsamym". Podczas analizy bilingów i logowań telefonów ustalono bowiem, że numer, który - jak donosili świadkowie - należał prawdopodobnie właśnie do zatrzymanej kobiety, "poruszał się po drodze tożsamej" z telefonem należącym do Iwony Wieczorek w noc jej zniknięcia.
Wczoraj (14.12) przedstawiciele Prokuratury Krajowej przekazali, że w związku z zaginięciem Iwony Wieczorek zatrzymano dwie osoby, w tym Pawła P. Dziś (15.12) wiceminister sprawiedliwości Michał Woś ogłosił przełom w sprawie.
Dziś (14.12) doszło do pierwszych zatrzymań w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Pierwszą osobą był Paweł P., z którym dziewczyna bawiła się w noc zaginięcia. Reporterzy Faktu dotarli do informacji, że drugą zatrzymaną osobą jest jego partnerka, Joanna.
W środę media obiegła informacja o zatrzymania dwóch osób ws. zaginięcia Iwony Wieczorek. Do komunikatu odniosła się matka kobiety, która ma nadzieję, że będzie to przełom w śledztwie.
Są pierwsze zatrzymania ws. zaginięcia Iwony Wieczorek. Funkcjonariusze policji na polecenie małopolskiej prokuratury mieli zatrzymać dwie osoby, w tym mężczyznę, który bawił się z nią w noc jej zniknięcia i który niedawno dzielił się swoimi wspomnieniami z dziennikarzami Onetu.
W miniony weekend funkcjonariusze policji opublikowali wizerunek mężczyzny, który był widziany z Iwoną Wieczorek w noc jej zaginięcia w 2010 roku. Mężczyzna, obecnie 58-letni, sam zgłosił się na posterunek. Dziennikarze "Faktu" dotarli do nagrania i zrelacjonowali, co widać na opublikowanym przez funkcjonariuszy materiale.
Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, którego poszukuje w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Poszukiwany najprawdopodobniej był ostatnią osobą, która mogła widzieć zaginioną. Czy udostępnione nagranie okaże się to przełomem w śledztwie? Funkcjonariusze proszą o pomoc w zidentyfikowaniu mężczyzny z filmu.
Zaginięcie Iwony Wieczorek to jedna z tych najbardziej tajemniczych i mrocznych spraw, z którymi przyszło się mierzyć polskim służbom. Dziewczyna przepadła bez śladu w 2010 roku i do dziś bezskutecznie próbuje się ustalić, jaki los spotkał 19-letnią wówczas nastolatkę. Nierozwiązaną zagadkę skomentował Krzysztof Jackowski, najsłynniejszy polski jasnowidz. Nie pozostawił on jednak złudzeń.
Iwona Wieczorek zaginęła w 2010 roku, a sprawa do dziś nie doczekała się rozwiązania. W rozmowie z Onetem Paweł, który bawił się w klubie z zaginioną krótko przed jej zniknięciem, wspomina, jak zachowywała się tamtej nocy kobieta. To na nim przez wiele miesięcy skupiała się uwaga śledczych.
Nowy trop w sprawie zaginionej przed dwunastoma laty Iwony Wieczorek? Pojawiły się właśnie wątki czarnego BMW oraz dwóch mężczyzn - Artura W. oraz Daniela S. Wraz ze zmianą ekipy śledczej prowadzącej sprawę, podejmowane są niebadane wcześniej kierunki działań.
Przed kilkoma miesiącami wikary niewielkiej parafii pod Gdańskiem popełnił samobójstwo. Według doniesień portalu "i.pl", duchowny mógł posiadać informacje związane z zaginięciem Iwony Wieczorek. Wszystko poprzez jego zaangażowanie w sprawę pokrzywdzonych dziewczyn będących ofiarami procederu, do którego dochodziło w sopockiej "Zatoce Sztuki".
Według informacji "Faktu", policjanci działający z polecenia specjalnej jednostki Archiwum X dokonali przeszukania domu rodziców Pawła P. Mężczyzna w nocy zaginięcia Iwony Wieczorek był wśród osób, które spędzały wieczór z dziewczyną. Jak podali nieoficjalnie dziennikarze gazety, w trakcie przeszukania funkcjonariusze natknęli się na ważny przedmiot w postępowaniu, który został przez nich zabrany.
Policja ponownie przeszukała dom mężczyzny, z którym w 2010 r. Iwona Wieczorek spędzała feralny wieczór zaginięcia. Jak ustalili dziennikarze "Faktu" podczas rewizji funkcjonariusze znaleźli marihuanę. Kolega zaginionej Iwony oskarża służby o brutalne traktowanie i podkreśla, iż będące w jego domu substancje nie mają związku ze sprawą Iwony Wieczorek. Mężczyźnie został postawiony zarzut posiadania środków odurzających.
Pomimo iż ponad dekada upłynęła od zaginięcia Iwony Wieczorek, pojawiają się informacje o nowych ustaleniach w tragicznej sprawie. Policja w ostatnich dniach przeszukała dom jednego z mężczyzn, który towarzyszył dziewczynie w noc jej zniknięcia. Teraz, w obliczu nowych ustaleń głos zabrała mama, zaginionej przed laty nastolatki.W świetle ostatnich działań policji, która przeszukała dom Pawła, mężczyzny, który przebywał razem z Iwoną Wieczorek tragicznego 19 lipca 2010 r., głos zabrała mama zaginionej. Kobieta twierdzi, że to właśnie znajomi Iwony Wieczorek mają wiedzę na temat tego, co mogło się stać w dniu zaginięcia jej córki.
Iwona Wieczorek pozostaje zaginiona od niemal dwunastu lat. Dziewiętnastoletnia gdańszczanka zniknęła po imprezie, na którą wybrała się z przyjaciółmi. Śledczy z Archiwum X nie ustają w poszukiwaniach. Doniesienia o rzekomym przełomie w sprawie nieoczekiwanie skomentowała matka dziewczyny.Zaginięcie Iwony Wieczorek od ponad dekady zostaje jedną z najgłośniejszych spraw kryminalnych w Polsce. Mimo zaangażowania wielu śledczych, anonimowych wolontariuszy oraz samozwańczego detektywa Rutkowskiego, nie udało się znaleźć rozwiązania zagadki.
Co się stało Iwoną Wieczorek? Dziennikarze Faktu dotarli do informacji, że śledczy z Archiwum X wiedzą już, co wydarzyło się felernej nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. Bliscy gdańszczanki mieli zostać już poinformowani o losach nastolatki. Mama Iwony Wieczorek pierwszy raz od dwunastu lat odmawia kontaktu z mediami.Zaginięcie Iwony Wieczorek od ponad dekady spędza sen z powiek nie tylko rodzinie, ale także Polakom, którzy zaangażowali się w sprawę zniknięcia młodej gdańszczanki. Mimo zaangażowania rzeszy służb i detektywa Rutkowskiego, do tej pory nie udało się wyjaśnić, co wydarzyło się po dyskotece, na której dziewiętnastolatka bawiła się ze znajomymi.
W piątek 10 grudnia 2021 roku media obiegły informacje o śmierci dziennikarza śledczego i szefa fundacji "Na Tropie", Janusza Szostaka. Publicysta zajmował się m.in. sprawą zaginięcia Iwony Wieczorek z Gdańska, którą badał także Krzysztof Rutkowski. Słynny "detektyw bez licencji" skomentował doniesienia o odejściu Szostaka, który otwarcie krytykował jego pracę.Krzysztof Rutkowski przebywa obecnie służbowo w Wenezueli. Szef biura detektywistycznego miał dowiedzieć się o śmierci Janusza Szostaka od redakcji "Faktu". W rozmowie z dziennikarzami gazety przyznał, że nie żywi urazy do zmarłego dziennikarza, choć ten wielokrotnie go krytykował.- Janusz odszedł za szybko. Po ludzku mi go szkoda i choć źle o mnie mówił, to ja nie żywię do niego urazy. Życzę mu, żeby w niebie był takim samym kozakiem jak na ziemi - powiedział Rutkowski.