Aleksandr Łukaszenka i Władimir Putin rozmawiali przez telefon na temat sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Liderzy zaznaczyli konieczność nawiązania dialogu między Mińskiem a Brukselą w celu rozwiązania problemu.O rozmowie Łukaszenki i Putina poinformowała służba prasowa prezydenta Rosji. Ujawniła także szczegóły ustaleń między przewódcami.
Zmarł polonijny działacz kresowy Aleksander Siemionow. Był jednym z liderów pobudzenia polskości na Białorusi. Miał 67 lat.Smutną informację przekazał Związek Polaków na Białorusi na oficjalnej stronie internetowej. We wpisie wspomina Siemionowa jako wyjątkowo otwartego patriotę.
Białoruś uważa, że w dniach 15-16 listopada Polacy popełnili przestępstwa, które można zakwalifikować jako zbrodnie. Badanie śladów na miejscu wydarzeń przy granicy wykazało, że toksyczne chemikalia użyte przez polskie służby miały spowodować obrażenia ciała u co najmniej 30 osób. W związku z tym Białoruś zamierza zgłosić przestępcze działania Polski do wszystkich organizacji międzynarodowych.Szczegółowe informacje w tej sprawie przekazał Andrei Shved, prokurator generalny Białorusi. Z jego doniesień wynika, że wśród poszkodowanych są nie tylko migranci.
W czwartek wieczorem białoruski Gomeltransnieft, miejscowy operator rosyjskiego rurociągu "Przyjaźń", poinformował o wznowieniu pełnych dostaw ropy naftowej Polski. Przestój trwał jeden dzień i był związany z wcześniej nieplanowanymi pracami remontowymi.Renowacja okazała się konieczna na odcinku Unecha-Mozyr. Dotknęła także Niemcy. Jednak polski operator gazociągu - spółka PERN, od początku zapewniała, że system naftowy działa bez zakłóceń.
Setki migrantów oczekują na powrót z Białorusi do Iraku na lotnisku w Mińsku. Wszystko po tym, jak władze w Bagdadzie podjęły decyzję o sprowadzeniu swoich obywateli z powrotem do kraju. Konsulat na Białorusi wciąż prowadzi rejestrację chętnych do repatriacji.Migranci, którzy przybyli na Białoruś z nadzieją szybkiego i łatwego przedostania się na zachód Europy musieli zweryfikować swoje plany. Wielu z nich stało się zakładnikami białoruskiego reżimu, a ci, którym udało się wrócić taksówką do Mińska, coraz częściej zgłaszają się do władz swoich ojczystych krajów o pomoc w ewakuacji.
Reżim w Mińsku chce wymusić na Unii Europejskiej, by przyjęła 2 tys. imigrantów z Bliskiego Wschodu, którzy znajdują się na terenie Białorusi. Jak poinformowała rzeczniczka Aleksandra Łukaszenki, wtedy dopiero władze kraju zdecydują się odesłać do domu 5 tys. innych cudzoziemców. - My podejmiemy się (jeśli będzie to możliwe, i jeśli imigranci będą tego chcieli) odesłania pozostałych 5 tys. imigrantów do ich ojczyzn - poinformowała Natalia Ejsmant.Propozycja ta miała być omówiona z Angelą Merkel, która powiedziała, że poruszy tę kwestię z partnerami ze Wspólnoty. Wcześniej Komisja Europejska mówiła, że nie zamierza poddać się szantażowi Mińska i rozmawiać z białoruskim dyktatorem.
Ratownicy PCPM, którzy udzielają pomocy medycznej osobom przebywającym przy granicy polsko-białoruskiej, przekazali informację o śmierci rocznego dziecka. Maluch błąkał się z rodzicami w lesie przez półtora miesiąca.Ratownicy PCPM otrzymali w nocy zgłoszenie o migrantach przebywających w lesie, którzy potrzebują pomocy medycznej. Po dotarciu na miejsce okazało się, że mowa o młodym mężczyźnie i trzyosobowej rodzinie, która błąkała się w lesie od 1,5 miesiąca.
- W najbliższym czasie czeka nas dalsza militaryzacja granicy przez białoruskie służby - stwierdził oficer wojskowego wywiadu w rozmowie z wp.pl. Słowa żołnierza nie dają szans na załagodzenie konfliktu na granicy polsko-białoruskiej. Wprost mówi o tym, że będzie tylko niebezpieczniej, a reżim Łukaszenki przygotowany jest na zaognienie sytuacji z uchodźcami.Do zdarzeń z granicy polsko-białoruskiej Aleksandr Łukaszenka miał przygotowywać swoje służby już od dawna. - Wyselekcjonowani żołnierze z Afganistanu i Iraku byli sprowadzani na Białoruś już od lipca. W bazie szkolono kiedyś Irakijczyków, teraz szkoli się Afgańczyków z terytorium Tadżykistanu, którzy mają doświadczenie bojowe - zadeklarował Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Polsce i Francji.Jego słowa potwierdza surowa ocena oficera wywiadu wojskowego. W rozmowie z dziennikarzami wp.pl żołnierz potwierdza, że na granicy znajdują się specjalistycznie wyszkoleni wojskowi.- Jednostki OSAM, czyli Specjalnej Służby Aktywnych Działań, już są bardzo aktywne i zaangażowane w konflikt. Do zimy może być ich znacznie więcej - przekazał oficer.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Prezydent Andrzej Duda skomentował doniesienia, że konflikt na polsko-białoruskiej granicy łagodzony jest bez udziału Polaków. - Mamy prawo decydować o sobie - stwierdził ostro prezydent. Po telefonie Angeli Merkel do Aleksandra Łukaszenki, Andrzej Duda zadzwonił do prezydenta Niemiec. Podzielił się z nim jednoznaczną zapowiedzią.Podczas środowej wizyty w Czarnogórze Andrzej Duda zapytany został o stanowisko Polski w związku z uzgodnieniami w sprawie kryzysu na granicy z Białorusią bez udziału Polaków.Pytanie bezpośrednio dotyczyło tego, co Andrzej Duda powiedział prezydentowi Niemiec Frankowi-Walterowi Steinmeierowi. Prezydent RP ujawnił, że sprawę telefonu Angeli Merkel do Aleksandra Łukaszenki postawił jasno.
Białoruscy śledczy rozpoczęli postępowanie karne w sprawie incydentów przy przejściu granicznym Kuźnica-Bruzgi. W niektórych wypowiedziach Polaków oskarża się o popełnienie "zbrodni przeciwko ludzkości". Za ten czyn na Białorusi grozi kara śmierci.Funkcjonariusze już rozpoczęli zbieranie śladów z pasa granicznego. Przedmiotem badań są wtorkowe działania podjęte przez polskich funkcjonariuszy.
Gomeltransnieft Drużba, białoruski operator ropociągu "Przyjaźń", postanowił ograniczyć przepływy ropy do Polski. Oficjalnie decyzja jest związana z nieplanowanymi pracami konserwacyjnymi.Informację przekazała rosyjska agencja prasowa TASS. Doniesienia potwierdziła również agencja Reuters.
Ostra reakcja na działania polskich służb po siłowej próbie przekroczenia przejścia granicznego w Kuźnicy. Białorusini razem z Rosją krytykują użycie specjalnego sprzętu. Polska jest oskarżana o naruszanie międzynarodowych norm.- Komitet Graniczny Białorusi stwierdził, że użycie przez Polskę specjalnego sprzętu przeciwko migrantom szturmującym granicę narusza normy międzynarodowe i można je uznać za próbę agresji bezpośredniej - przekazał Wojciech Szewko, analityk ds. stosunków międzynarodowych i ekspert Narodowego Centrum Studiów Strategicznych ds. Bliskiego Wschodu.Kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej we wtorek mocno eskalował. Migraci próbowali siłą przedostać się na teren Polski, doszło starcia z funkcjonariuszami. Podlaska policja podała, że w wyniku tych działań obrażenia odniosło aż 7 policjantów (więcej na ten temat przeczytasz >pod tym linkiem<).Sytuacja była tak napięta, że polska strona zdecydowała o użyciu stacjonujących przy przejściu granicznym armatek wodnych. Wschodni sąsiedzi bardzo szybko krytycznie odnieśli się do tego zdarzenia.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
7 policjantów rannych podczas ataków w dniu dzisiejszym.To m. in. policjant uderzony kamieniem w głowę i przewieziony do szpitala; policjantka z urazem głowy przewieziona do szpitala oraz 5 policjantów z obrażeniami rąk i nóg. Obrażenia powstaly po rzucanych w nas przedmiotach. pic.twitter.com/W484suRdy3— Polska Policja 🇵🇱 (@PolskaPolicja) November 16, 2021 - To m. in. policjant uderzony kamieniem w głowę i przewieziony do szpitala; policjantka z urazem głowy przewieziona do szpitala oraz 5 policjantów z obrażeniami rąk i nóg. Obrażenia powstały po rzucanych w nas przedmiotach - czytamy na Twitterze Polskiej Policji.W wyniku starć ucierpiało aż 7 funkcjonariuszy. Polska Policja poinformowała, że obrażenia okazały się na tyle poważne, iż niezbędne było przewiezienie poszkodowanych do szpitala.Dzisiaj od godzin porannych sytuacja na polskiej granicy prezentowała się bardzo poważnie. Z rąk migrantów przebywających po białoruskiej stronie w stronę polskich policjantów poleciały m.in. kamienie, metalowe pręty, a nawet granaty hukowe.W odwecie funkcjonariusze użyli armatek wodnych, a z głośników był emitowany komunikat dotyczący prośby o nienaruszanie nietykalności cielesnej policjantów. Niestety, białoruskie służby bardzo skrupulatnie pilnowały tego, aby migranci nie odstępowali z pasa przygranicznego ani na krok.Polska Policja podała bilans dzisiejszych ataków, jakie migranci przeprowadzili na rodzimych funkcjonariuszy. W wyniku obrażeń kilka osób musiało być przewiezionych do szpitala.
Siergiej Ławrow skomentował działania podejmowane dzisiaj przez polskie służby mundurowe na granicy z Białorusią. Szef rosyjskiego MSZ określił je jako "absolutnie nie do zaakceptowania".- Myślę, że gaz łzawiący, armatki wodne, strzelanie nad głowami imigrantów w stronę Białorusi, to wszystko odzwierciedla próbę ukrycia swoich działań - powiedział przed momentem Ławrow.
Kreml jest gotowy pośredniczyć w negocjacjach między Białorusią a Unią Europejską. Jak oznajmił w poniedziałek Dmitrij Pieskow, Moskwie zależeć ma na rozwiązaniu kryzysu migracyjnego, za który winą Władimir Putin obarczył państwa zachodnie.Wydarzenia na granicy polsko-białoruskiej z uwagą śledzą nie tylko kraje demokratycznego Zachodu, ale również sojusznicy białoruskiego dyktatora, w tym sam Władimir Putin.Niektórzy politolodzy mówią wprost, że to rosyjski prezydent kieruje całą akcją ataku na granice UE, używając Łukaszenki jako pionka w grze. Sama Rosja zresztą coraz częściej zabiera głos w sprawie kryzysu migracyjnego, deklarując swoją dobrą wolę w zażegnaniu konfliktu.
Aleksandr Lukaszenka zapowiedział dziś, że pomoże w odesłaniu migrantów do ich ojczystych krajów, jeśli sami zgłoszą się z taką prośbą. Jednocześnie zaznaczył, że on sam ma dobre intencje, ale wśród osób znajdujących się na terenie Białorusi nie ma woli, by wracać do państw pochodzenia.Jak poinformował w poniedziałkowy ranek Aleksandr Łukaszenka, Białoruś ma pracować nad odsyłaniem migrantów do państw, z których uciekają. Jednakże sytuacja jest trudna, bo sami uciekinierzy z Bliskiego Wschodu nie wyrażają rzekomo chęci repatriacji, uciekając przed wojną i biedą.
Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński był dziś gościem "Graffiti" w Polsat News. Polityk mówił o spodziewanym zaostrzeniu się kryzysu na granicy polsko-białoruskiej oraz nowym pakiecie sankcji, jaki jest przygotowywany do nałożenia na Białoruś.- Dziś nałożymy kolejny pakiet sankcji na Białoruś. Możliwe jest całkowite zamknięcie granic w najbliższym czasie - zapowiedział Paweł Jabłoński na antenie Polsat News.Wiceszef MSZ zaznaczył, że na stole jest obecnie każdy wariant, który umożliwi wpływanie na działanie białoruskiego dyktatora.
Skrajnie niepokojące doniesienia z pogranicza polsko-białoruskiego. W rozmowie z niezależnym Radiem Swaboda jeden z migrantów miał ujawnić, że służby białoruskie zbierają młodych mężczyzn, aby przygotować ich do próby siłowego sforsowania granicy.CZYTAJ: KAMIL DURCZOK NIE ŻYJEDo głównego przejścia dojść miałoby według anonimowego rozmówcy medium o godzinie 11 (w Polsce godzina 9). Sama rozmowa została przeprowadzona w nocy z niedzieli na poniedziałek.Zdaniem migranta ludzie przebywający w obozowisku chcieliby przekroczyć granicę spokojnie. Do rozwiązań siłowych mają ich jednak nakłaniać Białorusini.Wielka akcja już za chwilę?Według słów migranta, na które powołuje się Radio Swaboda, 15 listopada po godz. 9 nastąpi masowa próba przebicia się przez granicę polsko-białoruską. Ma być ona koordynowana przez białoruskie służby. Informator twierdzi, że mężczyźni z obozowiska byli gromadzeni już w nocy. Zachęcano ich do przecinania drutów kolczastych i przechodzenia przez zasieki, co nie podobało się samym migrantom, którzy dążyć mają do pokojowego przedostania się na terytorium Rzeczypospolitej. Mężczyzna, który udzielił informacji Radiu Swaboda powiedział, że wielu z młodych obozowiczów zostało przeprowadzonych przez białoruskie służby w głąb lasu. Z jego słów wynika, że przygotowywani będą oni do próby masowego sforsowania zabezpieczeń na granicy i przedostania się do Polski. Wszystko rozpocząć ma się tuż po godzinie 9. Eskalacja niepokojów na granicy Migrant, z którym rozmawiała stacja radiowa powiadomił, że sytuacja oraz nastroje w obozowisku są coraz gorsze. Warunki są wyjątkowo trudne i doprowadzają do rozpaczy oraz skrajnych zachowań. Jak przekazał, białoruskie służby nie umożliwiają znajdującym się przy granicy ludziom opuszczenia miejsca, w którym przebywają. To skłania do podejmowania siłowych prób sforsowania zabezpieczeń. Piotr Wawrzyk z MSZ poinformował w niedzielę, że wszystko wskazuje na to, iż na granicy szykuje się wzmożenie działań Białorusi mających na celu podsycanie zapału imigrantów do omijania zabezpieczeń. - Wszystko wskazuje na to, że optymistyczne scenariusze dotyczące działań Białorusi i presji migracyjnej są już nierealne - powiedział - Będzie następowała ich eskalacja. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Rzecznik KGP: Służby białoruskie podają migrantom wódkęMenadżer Kurdej-Szatan ujawnił, jakie plany na przyszłość ma gwiazdaSE: Kaczyński ma już potencjalne kandydatki na prezydentaJeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: polsatnews.pl
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik gościł o poranku w "Sygnałach dnia" na antenie Programu 1 Polskiego Radia. Polityk odpowiadał na serię pytań dotyczących sytuacji na granicy z Białorusią, w tym planów na budowę nowej, trwałej zapory.Przypomnijmy, że sytuacja na polsko-białoruskim pograniczu z dnia na dzień coraz bardziej się komplikuje. Jakiś czas temu rządzący ogłosili więc budowę specjalnej zapory, która ma w bardziej skuteczny sposób zabezpieczyć pas graniczny oraz ułatwić pracę służb na tym terenie.
Białoruski reżim ostro zareagował na sankcje nałożone na kraj przez Unię Europejską. Tamtejsze MSZ nie kryło swojego niezadowolenia, węsząc ataki ze strony UE i USA. Posłużono się m.in porównaniem do działań Goebbelsa. - Inicjatorami były kraje UE i USA. I sens tego wyreżyserowanego przedsięwzięcia właśnie na tym polegał, by po raz kolejny stworzyć pretekst informacyjny do bezpodstawnych oskarżeń wobec Białorusi - mówił Anatol Hłaz z białoruskiego MSZ.
Pilne spotkanie Mateusza Morawieckiego z premierami Litwy i Łotwy. Szef polskiego rządu poruszał kwestię kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta i wszystkie kraje ze wschodniej granicy Unii Europejskiej wprost mówią o wojnie hybrydowej przy użyciu uchodźców prowadzonej przez Aleksandra Łukaszenkę.- Dziś rozmawiałem z premier Litwy Ingridą Simonyte i premierem Łotwy Krisjanisem Karinsem - przekazał po godzinie 21 w sobotę premier Mateusz Morawiecki.Premierzy zajmowali się tematem kryzysu migracyjnego. Wszystkie kraje nadbałtyckie zmagają się z falą migrantów koczujących przy granicy. Unia Europejska już teraz zapowiedziała zaostrzenie sankcji wobec reżimu Łukaszenki.
Przywódca Białorusi Aleksandr Łukaszenka udzielił wywiadu rosyjskiej gazecie. W rozmowie białoruski dyktator stwierdził, że jego kraj zagrożony jest atakiem ze strony państw zachodnich i dlatego musi się zbroić. W związku z tym prosi Władimira Putina o użyczenie mu pocisków balistycznych o znacznym zasięgu.Aleksandr Łukaszenka nie przestaje prowokować państw zachodnich. Choć białoruski dyktator cały czas utrzymuje, że jest pokojowo nastawiony i jedynie reaguje na wrogie zachowania sąsiadów, cały świat widzi, że uzurpujący sobie władzę prezydent wzmacnia potencjał obronny w niepokojący sposób.Ostatnio swoimi złotymi myślami podzielił się z rosyjskim pismem "Nacjonalnaja Oborona", wysyłając tym samym kolejnym sygnał, mówiący o tym, że nie zamierza on zatrzymać się w walce z demokratycznym Zachodem.
Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, poinformował na Twitterze, że Białorusini w dalszym ciągu wspierają migrantów w rozbudowie obozu. Z jego obserwacji wynika, że funkcjonariusze realizują z góry określone zadania i organizują przemieszczanie się wzdłuż linii granicznej.W związku z zagrożeniem, jakie czyha ze strony Białorusi, została podjęta decyzja o wzmocnieniu ochrony polskiej granicy. Przy zaporze pojawili się już policyjni kontrterrosyści, o czym pisaliśmy tutaj.
Przyjaciel Alaksandra Łukaszenki, Grigorij Azarionok, groził Polsce w telewizji. Na antenie państwowej CTV pytał się o to, co ma znaczyć mobilizacja wojskowa i stwierdził, że wyrok ewentualnej wojny byłby z góry przesądzony na korzyść Białorusi. - Ameryka nie będzie za was walczyć. Zapomnieliście swoją historię? Rok 1939 niczego was nie nauczył? (…) Posłuchajcie, zdolności bojowe naszej armii są wystarczające, by całkowicie rozgromić wasz tak zwany sojusz bałtycko-czarnomorski. Nie wspominam nawet o potencjale Państwa Związkowego - mówił Azarionok.
Były białoruski dyplomata, Paweł Łatuszka, odsłania kulisy kryzysu na granicy polsko-białoruskiej. Jego zdaniem, Łukaszenko może dążyć do eskalacji napięcia i nie zawaha się użyć nawet broni. Odpowiedzią na agresywną politykę mają być ostrzejsze sankcje i zdecydowana postawa wszystkich krajów Unii Europejskiej.Wciąż dochodzą do nas niepokojące wieści z granicy polsko-białoruskiej. Koczujący w lasach ludzie narzekają na brak jedzenia, chłód i wycieńczenie. Codziennie wykorzystywani są przez reżim Łukaszenki do prowokacji polskich służb, a także bici i szczuci psami. Niektórzy, tak jak 14-latek z Iraku, po prostu umierają.O pomoc migrantom apelują liczne organizacje humanitarne, jednak apele te nie spotykają się z jakąkolwiek reakcją. Nikt tak naprawdę nie wie, do czego zdolny jest jeszcze białoruski dyktator, by zemścić się na Unii Europejskiej. Dziennikarzom WP udało się jednak dotrzeć do byłego współpracownika Aleksandra Łukaszenki, który ostrzega przed eskalacją napięcia.
Reuters: Unia Europejska jest bliska nałożenia sankcji na Białoruś. Objętych ma być nimi około 30 osób oraz podmiotów. Wśród nich znajdować mają się m.in. białoruskie linie lotnicze Belavia oraz minister spraw zagranicznych Uładzimir Makiej.Już w przyszłym tygodniu Unia Europejska ma nałożyć na Białoruś sankcje. Reuters wskazuje, że takie informacje przekazane zostały przez trzech unijnych dyplomatów.
Kolejne nocne próby nielegalnego przedostania się do Polski. W środę rano minister Mariusz Błaszczak skomentował sytuację w pasie granicznym z Białorusią. - Na granicy jest już teraz 15 tys. żołnierzy Wojska Polskiego - przekazał szef MON. Wyjaśnił również, z czym jego zdaniem wiązałoby się przyjęcie koczujących migrantów. Siły i środki przy polskiej granicy z Białorusią zostały zwiększone. Minister Mariusz Błaszczak ujawnił w środę rano, jak obecnie wygląda sytuacja, z którą mierzy się Straż Graniczna, Wojsko, Policja i WOT.Kolejna noc #naGranicy pic.twitter.com/9P1GLReji5— podlaska Policja (@podlaskaPolicja) November 10, 2021 - O ile 2 dni temu mieliśmy jedną dużą grupę skoncentrowaną niedaleko Kuźnicy i tam była taka próba sforsowania granicy, o tyle teraz mamy do czynienia z mniejszymi grupami, choć licznymi, które równolegle atakują granicę - powiedział w "Sygnałach Dnia" w Radiowej Jedynce minister obrony narodowej.O dramatycznych wydarzeniach na granicy informujemy na bieżąco. W środę rano MON ujawnił dwa szokujące nagrania, gdzie widać, jak migranci zastraszani są strzałami oraz kopani przez białoruskiego żołnierza.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Aleksandr Łukaszenka wydał pilne oświadczenie, w którym obarczył winą za sytuację na granicy polsko-białoruskiej Polskę. Dyktator uważa, że nie może bezczynnie patrzeć na los ludzi, którzy uciekają przed wojną i ostrzega nasz kraj przed wymierzaniem rzekomych prowokacji.Rada Republiki Białorusi i sam Aleksandr Łukaszenka zajęli stanowisko w sprawie sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. W kłamliwy sposób zaprzeczyli jakimkolwiek prowokacjom ze swojej strony i zrzucili cały ciężar odpowiedzialności na Polskę.