Tego chce 70% Polaków. Chodzi o „ustawę łańcuchową”
Nowe badanie opinii publicznej rzuca światło na oczekiwania obywateli względem istotnych zmian w prawie dotyczącym dobrostanu zwierząt. Większość respondentów opowiedziała się za konkretnym kierunkiem działań Sejmu, który budzi jednak spore kontrowersje wśród części specjalistów. Decyzja posłów w tej sprawie może w najbliższym czasie znacząco wpłynąć na życie tysięcy gospodarstw w całym kraju.
- Silne poparcie dla prezydenckiej inicjatywy
- Nowe podejście do kwestii uwięzi zwierząt
- Eksperci ostrzegają przed skutkami braku norm
- Wyzwania prawne i etyczne w egzekucji przepisów
Silne poparcie dla prezydenckiej inicjatywy
Według najnowszego sondażu przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej”, blisko 70 proc. Polaków uważa, że Sejm powinien niezwłocznie zająć się projektem ustawy autorstwa prezydenta Karola Nawrockiego. Inicjatywa ta, mająca na celu uwolnienie psów z uwięzi, cieszy się szczególnym uznaniem wśród kobiet oraz osób w przedziale wiekowym 40–49 lat.
Interesujące są również wyraźne różnice regionalne, gdyż mieszkańcy wsi i małych miasteczek wykazują znacznie większy entuzjazm wobec tej propozycji niż osoby z dużych metropolii. Tak jednoznaczny sygnał ze strony społeczeństwa stanowi silny mandat dla parlamentarzystów do kontynuowania prac nad nowymi przepisami, które mają docelowo zastąpić wcześniej zawetowaną regulację.
Nowe podejście do kwestii uwięzi zwierząt
Propozycja prezydencka stanowi alternatywę dla poprzedniej, bardziej restrykcyjnej wersji „ustawy łańcuchowej”, która została ostatecznie odrzucona. Kluczowym elementem nowego projektu jest postulat całkowitego uwolnienia zwierząt z uwięzi, przy jednoczesnym zrezygnowaniu z nakładania na właścicieli bardzo rygorystycznych i kosztownych obowiązków technicznych.
Największą zmianą jest odejście od twardego wymogu budowy dużych, profesjonalnych kojców, co było głównym punktem spornym w poprzednich debatach publicznych. Takie liberalne podejście ma ułatwić właścicielom psów dostosowanie się do nowych przepisów bez nadmiernego obciążania ich budżetów domowych, co tłumaczy wysoką akceptację projektu w regionach rolniczych, gdzie tradycja trzymania zwierząt na uwięzi jest wciąż niestety żywa.
Eksperci ostrzegają przed skutkami braku norm
Pomimo wysokiego poparcia społecznego, eksperci zajmujący się dobrostanem zwierząt wyrażają poważne zaniepokojenie kierunkiem zmian zaproponowanym przez prezydenta. Izabela Kadłucka, biolożka i psycholożka zwierząt, podkreśla, że rezygnacja z minimalnych standardów dotyczących wielkości kojców może prowadzić do wzrostu agresji u psów.
Zwierzę zamknięte na zbyt małej przestrzeni, pozbawione bodźców i swobody ruchu, odczuwa silną frustrację, co bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo ludzi. Zdaniem ekspertki, tylko zapewnienie psom optymalnej przestrzeni życiowej jest wyrazem elementarnego szacunku do żywych istot oraz realną ochroną społeczeństwa przed ryzykiem dotkliwych pogryzień. Zbyt liberalne podejście do konstrukcji kojców może zatem okazać się rozwiązaniem jedynie pozornym.
"Duże powierzchnie kojców to podstawowy standard dobrostanu zwierząt, który przyczyni się do tego, by ludzie byli chronieni przed pogryzieniami spowodowanymi agresją z frustracji." - Podkreśliła dla Rzeczpospolitej.
Wyzwania prawne i etyczne w egzekucji przepisów
Głos w dyskusji zabrała również radczyni prawna Agata Jędroś, która wskazuje na trudności w egzekwowaniu obecnych przepisów i potrzebę ich pilnej modyfikacji. Zauważa ona, że nawet przebywanie psa w kojcu zgodnym z literą prawa nie gwarantuje mu odpowiedniego traktowania, jeśli zwierzę pozostaje stale izolowane. Brak kontaktu z człowiekiem oraz niemożność zaspokojenia naturalnych potrzeb gatunkowych, takich jak węszenie czy swobodne bieganie, może być kwalifikowane jako przestępstwo znęcania się.
Prawniczka sugeruje, że niezbędne jest wypracowanie kompromisu, który połączy liberalizację niektórych wymogów technicznych z utrzymaniem minimalnych standardów bytowych. Ostateczny kształt ustawy będzie musiał zatem pogodzić społeczne oczekiwania z opiniami fachowców dbających o dobro czworonogów.
“Jeśli pies w sposób stały nie ma kontaktu z człowiekiem, nie może biegać czy węszyć, jest odizolowany, to nawet jeśli przebywa w kojcu […] to jego potrzeby gatunkowe nie byłyby zaspokojone i ta sytuacja mogłaby także zostać zakwalifikowana jako przestępstwo” - Wypowiedziała się dla Rzeczpospolitej.