Świat muzyki w żałobie. Znany wokalista zmarł w wieku 47 lat
Świat rocka w żałobie po śmierci wokalisty 3 Doors Down. Muzyk, który współtworzył brzmienie amerykańskiego rocka i dzięki hitom takim jak “Kryptonite” zdobył międzynarodową sławę, odszedł w wieku 47 lat po długiej walce z nowotworem.
- Tragiczna wiadomość: Brad Arnold odszedł w wieku 47 lat
- Dziedzictwo muzyczne – od „Kryptonite” do światowej kariery
- Wspomnienia rodziny i pamięć o artyście
Tragiczna wiadomość: Brad Arnold odszedł w wieku 47 lat
Brad Arnold, wokalista, autor tekstów i współzałożyciel amerykańskiej grupy rockowej 3 Doors Down – zmarł 7 lutego 2026 r. w wieku 47 lat. Informację o jego śmierci zespół ogłosił w mediach społecznościowych, podkreślając, że Arnold „odszedł spokojnie, otoczony najbliższymi, we śnie”.
Muzyk od dłuższego czasu zmagał się z nowotworem. W maju 2025 r. poinformował fanów, że zdiagnozowano u niego czwarte stadium raka nerki, który zdążył dać przerzuty m.in. do płuc. Choroba zmusiła zespół do odwołania letniej trasy koncertowej.
Dziedzictwo muzyczne – od „Kryptonite” do światowej kariery
Brad Arnold współtworzył 3 Doors Down jako główny wokalista i frontman zespołu. Grupa zdobyła międzynarodową sławę dzięki swojemu debiutanckiemu singlowi Kryptonite – utworowi, który Arnold napisał jako 15-latek podczas lekcji matematyki.
Debiutancki album The Better Life sprzedał się w ponad 6 milionach egzemplarzy w samych Stanach Zjednoczonych, ustanawiając 3 Doors Down jedną z najważniejszych kapeli rockowych początku XXI w. Kolejne albumy, w tym Away From the Sun i 3 Doors Down, przyniosły takie hity jak When I’m Gone, Here Without You czy Loser, które zdobywały wysokie pozycje na listach Billboard.
Zespół zdobył także kilka nominacji do nagrody Grammy, a jego kompozycje wyróżniały się połączeniem przystępnego post-grunge’owego brzmienia z osobistymi tekstami rezonującymi z fanami na całym świecie.
Wspomnienia rodziny i pamięć o artyście
Bliscy muzyka podziękowali fanom za ogromne wsparcie i liczne wyrazy współczucia, które napływają z całego świata. Jednocześnie poprosili o uszanowanie ich prywatności w czasie żałoby.
W komunikacie podkreślono, że Arnold był nie tylko artystą, ale przede wszystkim kochającym mężem i człowiekiem o wielkim sercu. To właśnie w tym osobistym tonie kończy się oficjalna informacja o jego śmierci — bez patosu, z naciskiem na pamięć o człowieku stojącym za sceną i światłami reflektorów.