Służby weszły do mieszkania matki Nawrockiego. Jest reakcja szefa BBN
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki skrytykował na antenie Radia ZET stan krajowego systemu reagowania kryzysowego. Jego komentarz dotyczy sobotniej interwencji służb, które po fałszywym zgłoszeniu siłowo weszły do gdańskiego mieszkania matki Karola Nawrockiego. Zdaniem Grodeckiego powtarzające się incydenty świadczą o wadzie systemowej.
Szczegóły sobotniej interwencji w Gdańsku
Jak poinformowała Państwowa Straż Pożarna, w sobotę wieczorem do służb wpłynęły dwa zgłoszenia dotyczące mieszkania w Gdańsku. Pierwsza wiadomość wskazywała na zagrożenie pożarowe, a kolejna na zagrożenie życia.
„Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty” – podali w komunikacie strażacy.
Według ustaleń przekazanych przez szefa BBN, policja wiedziała, kto mieszka pod wskazanym adresem. Bartosz Grodecki wyjaśnił, że po wykluczeniu pożaru wpłynęła kolejna wiadomość:
„przychodzi kolejny SMS mówiący o zagrożeniu zdrowia i życia i wtedy jest wdrażany kolejny protokół, który doprowadza do tego, że zostają wyważone drzwi”.
Stanowisko Biura Bezpieczeństwa Narodowego
Szef BBN ocenił, że samo działanie funkcjonariuszy na miejscu było zgodne z procedurami, lecz dopuszczenie do incydentu uznał za błąd systemowy.
„Jeśli chodzi o protokoły, które wdrożyły służby, rozumiem, że działały profesjonalnie, zgodnie z prawem. Natomiast kompromitacją i bulwersującym zachowaniem jest to, że w ogóle do takiej sytuacji doszło” – oświadczył Grodecki.
Dodał, że sytuacja jest poważna, ponieważ „dotyczy głowy państwa, jego bezpieczeństwa i ochrony”. Zdaniem urzędnika kluczowym problemem była weryfikacja zgłoszenia.
„Po tych skrawkach informacji, które mam, wydaje się, że najsłabszym punktem była właściwa ocena informacji, która spłynęła pod numer 112” – zaznaczył szef BBN.
Dodał, że prezydent Nawrocki oczekuje pilnego wyjaśnienia sprawy i poprawy systemu.
Seria fałszywych alarmów w kraju
Sobotnie wydarzenia w Gdańsku wpisują się w serię podobnych incydentów. Zgodnie z danymi MSWiA, w połowie maja służby interweniowały dwanaście razy w związku z fałszywymi doniesieniami o zagrożeniu życia osób publicznych lub podłożeniu ładunków wybuchowych.
Działania podejmowano m.in. w mieszkaniu redaktora naczelnego Telewizji Republika oraz przy posesji Jarosława Kaczyńskiego. Grodecki podkreślił, że powtarzalność tych zdarzeń dowodzi głębszego kryzysu.
„Jeżeli dochodzi do serii takich zdarzeń, najpierw dotyczy to określonego środowiska politycznego, a potem dotyczy to głowy państwa, to znaczy, że mamy kolosalny problem w kraju z systemem zgłoszenia i systemem reagowania” – wskazał szef BBN.
Przypomniał również, że Biuro wciąż czeka na oficjalną odpowiedź MSWiA w sprawie wcześniejszych zgłoszeń.
Reakcja rządu i działania prokuratury
W odpowiedzi na zajścia premier Donald Tusk przeprowadził odprawę z udziałem szefów resortów i przedstawicieli służb. Szef rządu zapowiedział szybkie zatrzymanie oraz surowe ukaranie sprawców prowokacji wprowadzających formacje mundurowe w błąd.
Jednocześnie Donald Tusk odniósł się do krytyki ze strony polityków opozycji domagających się dymisji ministra Marcina Kierwińskiego.
„Nazywać interwencję straży pożarnej, która zareagowała na informację o możliwym pożarze i zagrożeniu ludzkiego życia „brutalnym atakiem służb na prezydenta” to skrajny cynizm lub skrajna głupota” – napisał Donald Tusk na X.
Premier podkreślił, że państwo musi w takich sytuacjach reagować zdecydowanie, a oskarżenia wysuwane przez oponentów politycznych uznał za bezpodstawne i motywowane interesem partyjnym.