Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Skandaliczna nominacja w radzie Nawrockiego. Były sędzia TK: „Uchybia godności urzędu"
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 04.05.2026 11:40

Skandaliczna nominacja w radzie Nawrockiego. Były sędzia TK: „Uchybia godności urzędu"

Skandaliczna nominacja w radzie Nawrockiego. Były sędzia TK: „Uchybia godności urzędu"
Skandaliczna nominacja w radzie Nawrockiego, fot.EastNews

W kwietniu 2026 roku struktura doradcza prezydenta Karola Nawrockiego osiągnęła niespotykaną dotąd skalę, obejmując 15 wyspecjalizowanych rad, w których zasiada łącznie około 520 osób. Pałac Prezydencki określa te gremia mianem „stref odsłuchu”, mających służyć jako platforma wymiany myśli między ekspertami a społeczeństwem. Wątpliwości budzi jednak relacja między liczebnością tych organów a ich realną sprawczością w systemie politycznym Rzeczypospolitej. Skomentował to dla nas profesor Piotr Tuleja, konstytucjonalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego i były sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

  • Analiza wpływu rad doradczych na politykę państwa w świetle uprawnień konstytucyjnych rządu
  • Ocena prestiżu członkostwa w gremiach liczących ponad pół tysiąca osób
  • Kontrowersje wokół nominacji personalnych w Radzie Nowych Mediów oraz Radzie Klimatu i Środowiska

Kompetencje doradcze a prymat rządu w polityce państwa

Powoływanie szerokich zespołów doradczych przez prezydenta Karola Nawrockiego wywołuje dyskusję nad ich umocowaniem w systemie organów władzy. Choć prezydent definiuje je jako kluczowe zaplecze intelektualne do wypracowywania rekomendacji, ich status prawny pozostaje jednoznaczny. Rady pełnią funkcję opiniodawczo-doradczą, co w praktyce oznacza brak możliwości podejmowania decyzji o charakterze wiążącym dla obywateli czy instytucji publicznych.

Profesor Piotr Tuleja wskazuje na wyraźne granice ich oddziaływania:

- Rady nie są organami państwa, nie mogą podejmować żadnych decyzji władczych. Ich wpływ na politykę może być realny, o ile opracują sensowne stanowiska w poszczególnych kwestiach i tymi stanowiskami będzie się kierował prezydent, np. zgłaszając weta lub przedkładając projekty ustaw. Ta sensowność musiałby opierać się m.in. na założeniu, że prezydent nie prowadzi polityki wewnętrznej i zewnętrznej państwa. W świetle art. 146 Konstytucji robi to rząd. Wątpliwe, czy prezydent Karol Nawrocki oczekuje takich opracowań.

Efektywność „stref odsłuchu” zależy zatem nie od ich liczebności, lecz od politycznej woli prezydenta do implementowania ich postulatów w procesie legislacyjnym. Bezpośrednia inicjatywa ustawodawcza głowy państwa jest jedynym narzędziem, które może przekuć opinie 520 doradców w obowiązujące prawo. W przeciwnym razie rady pozostaną jedynie forum dyskusyjnym bez wpływu na realne zarządzanie państwem, które konstytucyjnie przypisane jest Radzie Ministrów.

Prestiż i kontrowersje wokół składów osobowych

Skala nominacji do prezydenckich rad wywołuje pytania o dewaluację prestiżu płynącego z doradzania głowie państwa. Wśród powołanych osób znaleźli się m.in. przedstawiciele sektora technologicznego (Big Tech), twórca kanału „Dla Pieniędzy” Paweł Swinarski oraz publicysta Rafał Ziemkiewicz w Radzie Nowych Mediów. Z kolei w Radzie Klimatu i Środowiska zasiada były siatkarz Marcin Możdżonek. Tak szerokie i zróżnicowane spektrum nazwisk bywa interpretowane jako próba budowania szerokiego poparcia wizerunkowego, a niekoniecznie merytorycznego.

Oceniając aspekt prestiżowy i personalny tych nominacji, profesor Piotr Tuleja stwierdza:

- Wymiar prestiżowy, pomijając obecny kontekst prezydentury, zależy według mnie w dużej mierze od liczebności. Jeśli jest się jednym z kilku doradców Prezydenta, to rola jest istotna. Jeśli jednym z pięciuset, to raczej nie. Z tych nazwisk kojarzę tylko Ziemkiewicza i tę nominacje oceniam negatywnie. Forma wypowiedzi Ziemkiewicza uchybia godności urzędu prezydenta.

Jawność prac rad jako przedmiot informacji publicznej

W obliczu tak rozbudowanej struktury doradczej, kluczowym zagadnieniem staje się transparentność ich funkcjonowania. Podatnicy oraz media mają prawo do weryfikacji, czy „strefy odsłuchu” rzeczywiście pracują nad rozwiązaniami dla państwa, czy są jedynie fasadowymi instytucjami. Kancelaria Prezydenta jest zobowiązana do udostępniania dokumentacji związanej z aktywnością tych gremiów, co wynika z dotychczasowego orzecznictwa sądów administracyjnych.

Na ten aspekt prawny zwraca uwagę profesor Piotr Tuleja:

- Funkcjonowanie tych rad daje spore pole do popisu dla dostępu do informacji publicznej. Ciekawe, jakie informacje prześle kancelaria o funkcjonowaniu rad: liczbie posiedzeń, ich przedmiocie i efektach prac. Zdaniem NSA sporządzanie opinii, ekspertyz i stanowisk na potrzeby urzędu prezydenta stanowi informację publiczną - nawet, gdy realizuje on swoje prerogatywy.

Zgodnie ze stanowiskiem Naczelnego Sądu Administracyjnego, każde wypracowane przez radę stanowisko powinno być dostępne dla obywateli. Weryfikacja realnego wpływu rad doradczych na państwo będzie zatem możliwa poprzez analizę:

  • protokołów z posiedzeń poszczególnych rad,
  • kosztów obsługi logistycznej i administracyjnej tak licznej grupy osób,
  • efektów końcowych, takich jak pisemne rekomendacje i ich zbieżność z późniejszymi decyzjami prezydenta Karola Nawrockiego.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji