Pan Józef walka o życie Żródło: youtube.com TV Ostrów

Serce pana Józefa przestało bić. Półtorej godziny później nieoczekiwanie wrócił do życia

28 Kwiecień 2021 Klaudia BochenekKlaudia Bochenek

Lekarze sami nie wiedzą, jak mają określić to, co wydarzyło się na oddziale ratunkowym w ostrowskim szpitalu. W lipcu ubiegłego roku 74-letni pan Józef Szymianiak trafił w ręce medyków, którzy walczyli o jego życie. Podjęte działania oraz resuscytacja nie zakończyły się sukcesem, więc starszego pana odłączono od aparatury. I wtedy jego serce zaczęło nagle bić.

Do tej pory przypadek pana Józefa jest szeroko omawiany oraz wspominany przez personel ze szpitala w Ostrowi Mazowieckiej. Pacjent przez dłuższy czas nie dawał oznak życia, a kiedy już wrócił mu puls, jego organizm nie odnotował żadnych uszczerbków ani powikłań.

74-letni pan Józef przez półtorej godziny był po „drugiej stronie”

Lipiec 2020 roku. 74-letni pan Józef kosi trawę. W pewnym momencie źle się czuje, nie wiedział, co ma robić. Do domu przywiozła go córka. Żona wyprowadziła go z samochodu, położyła na wersalce. Potem mężczyzna nie pamięta już nic. Kiedy się budzi, widzi wokół siebie zszokowanych lekarzy i niemały chaos.

Pan Józef już wcześniej miał problemy z sercem. 10 lat przed feralnym wydarzeniem przeszedł zawał. Jednak tego, co przeżył w ubiegłym roku, nie przewidziałby on sam, ani rodzina. Kiedy zaczął umierać na oczach żony, bliscy zaczęli reanimację, która trwała aż do przyjazdu karetki.

Lekarz Marcin Pawłowski z ostrowskiego SOR-u w rozmowie z TV Ostrów wspomina, że 74-latek był w stanie śmierci klinicznej. Był resuscytowany oraz został zaintubowany. Nie dawał żadnych oznak życia. Przez ryzyko choroby wieńcowej lekarze nie zaprzestawali w czynnościach. Na samym SOR-ze reanimacja trwała ponad 45 min.

Premier przedstawił plan zniesienia obostrzeńPremier przedstawił plan zniesienia obostrzeńCzytaj dalej

Kilkanaście dawek adrenaliny i specjalistyczne leki nie przywracały skurczów mięśnia sercowego. Kiedy mijało 1,5 godziny bez żadnych oznak życia, podjęta została bolesna decyzja, aby odpiąć pana Józefa od aparatury. Wtedy nieoczekiwanie serce 74-latka zaczęło bić.

Wszyscy odetchnęli z ulgą, jednak konieczny był jeszcze skomplikowany zabieg udrożnienia tętnicy wieńcowej. Pan Józef kilka dni spędził w stanie śpiączki farmakologicznej. Co ciekawe, dziarski 74-latek z ogromną wolą życia już po miesiącu wrócił do pełnej sprawności. Ponownie może kosić trawę i cieszyć się małymi przyjemnościami. Wrócił też do pracy jako fryzjer.

Żona pana Józefa, Henryka, patrzy na całe wydarzenie pod kątem cudu. Lekarze uważają, że szybka reakcja rodziny w kwestii resuscytacji na pewno sporo pomogła. W takich przypadkach kluczowa jest pierwsza pomoc i natychmiastowy telefon na 112.

- Pan Józef jest najlepszym dowodem na to, że cud ma prawo się wydarzyć, ale to tez dowód na to, że nigdy nie wolno wątpić w to, że warto walczyć o życie do samego końca. My do tej pory się śmiejemy, że nie wiemy, co pan Józef przez te półtorej godziny tam robił, bo podejrzewamy, że grał w karty z aniołami - podsumowuje z uśmiechem Artur Wnuk, dyrektor szpitala w Ostrowi Mazowieckiej, w rozmowie z portalem Tygodnik Ostrołęcki.

Pan Józef nie zdradził, czy widział coś po drugiej stronie. Zdecydowanie bardziej woli cieszyć się życiem, a feralne wydarzenia pozostawić za sobą. Dziarskiemu 74-latkowi życzymy jeszcze wielu lat w zdrowiu.

Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:

Jeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres redakcja@goniec.pl

Źródło: Tygodnik Ostrołęcki, YouTube

Następny artykuł