Sensacja na gali w Białym Domu. Po walce ruszył w kierunku Trumpa, zaraz potem takie sceny
Do niecodziennych scen doszło w niedzielę na południowym trawniku Białego Domu podczas gali MMA UFC Freedom 250. Jeden z zawodników tuż po widowiskowym zwycięstwie wyskoczył z klatki i ruszył prosto w stronę prezydenta Donalda Trumpa. Jak pokazują nagrania z wydarzenia i relacje mediów, wywołało to spore poruszenie wśród zgromadzonej publiczności.
Błyskawiczne zwycięstwo w oktagonie i reakcja Bo Nickala
Bo Nickal pokonał Kyle'a Daukausa już w pierwszej rundzie, przez techniczny nokaut, poprawiając swój bilans w UFC do 9-1. Zaraz po przerwaniu walki przeskoczył ogrodzenie oktagonu i skierował się wprost do loży honorowej, w której zasiadali Donald Trump, jego małżonka Melania Trump oraz szef UFC Dana White.
Choć całość wyglądała dynamicznie, ochrona prezydencka nie interweniowała, bo sportowiec podszedł jedynie uścisnąć dłoń prezydenta i podziękować mu za możliwość walki w tak nietypowym miejscu. Kamery uchwyciły moment, w którym obaj zapewnili się o wzajemnym szacunku.
„To nie byłoby możliwe bez ciebie” – powiedział zawodnik do amerykańskiego przywódcy.
Gratulacje od prezydenta i emocjonalny komentarz zawodnika
Trump osobiście pogratulował sportowcowi dominującej postawy. Chwilę później, w wywiadzie udzielanym na gorąco po walce, Nickal nie krył podziwu dla odwagi gospodarza. Odniósł się wprost do decyzji o zorganizowaniu zawodów sportowych na terenie rządowej rezydencji.
„Trzeba wyjątkowej osoby z jajami, żeby zrobić coś takiego. Mam do niego ogromny szacunek” – oznajmił Amerykanin.
Sama gala UFC Freedom 250 miała charakter potrójnego święta. Połączono ją z 250. rocznicą powstania Stanów Zjednoczonych, Dniem Flagi oraz 80. urodzinami Donalda Trumpa, który od lat jest znanym fanem mieszanych sztuk walki.
Unikalna oprawa, międzynarodowi goście i miliony od UFC
Na południowym trawniku stanęła tymczasowa arena z klatką, nad którą wzniesiono 28-metrową konstrukcję oświetleniową „The Claw” w barwach narodowych. W wydarzeniu uczestniczyło ponad cztery tysiące zaproszonych osób, w tym przedsiębiorcy, żołnierze oraz prezydent Polski Karol Nawrocki, goszczący w Waszyngtonie na zaproszenie Trumpa.
Koszt organizacji siedmiu walk oszacowano na 60 milionów dolarów, co wywołało pytania o ewentualne finansowanie imprezy z pieniędzy publicznych. Przedstawiciel Białego Domu w oświadczeniu dla magazynu „Time” stanowczo temu zaprzeczył.
„UFC finansuje i opłaca całe to wydarzenie. Nie są wykorzystywane żadne pieniądze podatników poza tym, co i tak byłoby przeznaczone na normalne obowiązki pracowników” – wyjaśnił urzędnik.
Spór prawny, podział w sondażach i dyplomatyczne roszady
Inicjatywa wzbudziła kontrowersje. Przeciwnicy złożyli pozew o zablokowanie gali, przekonując, że komercyjne imprezy na tym terenie są zakazane, jednak sąd odrzucił te roszczenia w piątek przed wydarzeniem. Amerykanie pozostali zresztą mocno podzieleni: według sondażu Reuters/Ipsos tylko 16% uznało organizację walk za stosowną, a 46% było przeciwnego zdania.
Gala odbiła się też echem w polityce międzynarodowej. Jak ustalił portal Politico, Francja przesunęła termin szczytu G7, pierwotnie zaplanowanego na 14–16 czerwca w Évian-les-Bains, na 15–17 czerwca, tak by Donald Trump mógł najpierw wziąć udział w jubileuszowej gali, a dopiero potem polecieć do Europy. Biuro prezydenta Macrona nie potwierdziło wprost związku z wydarzeniem, tłumacząc zmianę dat wynikiem konsultacji z partnerami G7.
