Przykra wiadomość na dzień przed finałem. Młodziutki wolontariusz WOŚP walczy o życie
Na dzień przed 34. finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Rzeszowie pojawiła się smutna wiadomość. Młodziutki wolontariusz, znany z wyjątkowego zaangażowania, walczy o życie po nagłym wypadku zdrowotnym. Mimo trudnej sytuacji wciąż istnieje sposób, by wspomóc jego WOŚP-ową skarbonkę.
- Krzysztof Stanio nie weźmie udziału w finale WOŚP
- Stan zdrowia młodego wolontariusza po pęknięciu naczyniaka
- Jak wesprzeć Krzysztofa mimo jego nieobecności na kweście?
Krzysztof Stanio nie weźmie udziału w finale WOŚP
Tegoroczna edycja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbywa się pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”. Celem zbiórki jest wsparcie placówek medycznych, które zajmują się leczeniem chorób układu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Dzięki zgromadzonym środkom szpitale będą mogły zakupić nowoczesny sprzęt diagnostyczny i terapeutyczny, który pozwoli na szybszą i skuteczniejszą pomoc dzieciom zmagającym się z problemami trawiennymi.
W Rzeszowie tegoroczna edycja odbędzie się bez jednego z najbardziej rozpoznawalnych lokalnych wolontariuszy – Krzysztofa Stanio. W poprzednich latach młody mieszkaniec miasta zbierał rekordowe kwoty do puszek, zdobywając ogromne uznanie wśród mieszkańców. Podczas ubiegłorocznej zbiórki udało mu się zgromadzić łącznie ponad 15 tysięcy złotych – dokładnie 14 487 zł i 28 gr w tradycyjnych, papierowych skarbonkach, a dodatkowo 1 218 zł wpłynęło na jego e-skarbonkę.
Krzysztof, mający 19 lat i poruszający się na wózku inwalidzkim, był znany przede wszystkim ze swojej wytrwałości i determinacji. Jego postawa stała się symbolem zaangażowania i pasji, z jaką młodzi wolontariusze wspierają Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, a jego dotychczasowe osiągnięcia pozostają inspiracją dla kolejnych uczestników akcji.

Stan zdrowia młodego wolontariusza po pęknięciu naczyniaka
Krzysztof Stanio od najmłodszych lat musiał mierzyć się z poważnymi wyzwaniami zdrowotnymi. Urodził się z przepukliną oponowo-rdzeniową, rozszczepem kręgosłupa oraz wodogłowiem, co w znaczący sposób wpłynęło na jego życie codzienne i rozwój fizyczny. Pomimo tych ograniczeń, Krzysztof nie poddał się trudnościom i konsekwentnie realizował swoje sportowe pasje. Stał się utytułowanym parakajakarzem, paranarciarzem alpejskim oraz wakeboardzistą, wielokrotnie reprezentując Polskę na międzynarodowych zawodach. Jego osiągnięcia sportowe są dowodem determinacji i siły woli, które od lat inspirują wielu ludzi w kraju.
W połowie grudnia podczas obozu narciarskiego Krzysztof przeszedł dramatyczne chwile, które mogły zaważyć na jego życiu. W jego mózgu pękł wcześniej niezauważony naczyniak, który do tej pory nie stwarzał żadnego zagrożenia. Jak podkreśla jego mama w rozmowie z mediami, takie zmiany naczyniowe mogą występować u każdego i pozostawać niewykryte przez długi czas. W przypadku Krzysztofa doszło do udaru móżdżku, który wywołał ucisk na pień mózgu – sytuacja potencjalnie śmiertelna, wymagająca natychmiastowej interwencji medycznej. Dzięki szybkiej reakcji lekarzy udało się opanować stan pacjenta i uratować jego życie.
Obecnie Krzysztof przebywa w szpitalu w Rzeszowie na oddziale intensywnej terapii, gdzie kontynuuje leczenie i rehabilitację. Jego historia przypomina, jak kruche bywa zdrowie, nawet u osób aktywnych fizycznie, i jak wielką rolę odgrywa szybka reakcja medyczna w krytycznych sytuacjach.
Jak wesprzeć Krzysztofa mimo jego nieobecności na kweście?
Choć prawa strona jego ciała jest porażona, 19-latek pozostaje przytomny i reaguje na otoczenie, kiwając głową oraz poruszając lewą ręką i nogą. Młody wolontariusz od lat angażował się w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, a tegoroczny finał miał być jego piątym udziałem.
– Zapytałam go, czy wie, że niedługo jest WOŚP. Skinął głową. Widziałam w jego oczach smutek, bo on zawsze wtedy był na ulicy, z puszką – wspomina jego mama w rozmowie z portalem Nowiny24.
Dla młodego mężczyzny udział w zbiórkach był czymś więcej niż obowiązkiem – stał się ważną tradycją i sposobem na realne pomaganie innym. Mimo że w tym roku nie będzie go można spotkać na ulicach Rzeszowa, jego działalność wciąż może być wspierana. Dzięki e-skarbonce każdy, kto chce podtrzymać jego rekordową pasję do pomagania, może w prosty sposób dołożyć swoją cegiełkę.