Karolinka nie przeżyła. "Modliliśmy się wszyscy...", mieszkańcy w żałobie po niewyjaśnionej tragedii
Jeszcze niedawno była obecna na zajęciach i spotkaniach, dziś cała miejscowość wspomina ją w ciszy i niedowierzaniu. Nagła choroba 12-letniej Karolinki przerwała dzieciństwo, którego końca nic nie zapowiadało. W Dzikowcu na Podkarpaciu pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi, a żałoba łączy mieszkańców.
- Nagła śmierć 12-letniej Karolinki wstrząsnęła Dzikowcem
- Tajemnicza choroba i dramatyczna walka o życie dziewczynki
- Żałoba w gminie Dzikowiec i ostatnie pożegnanie Karolinki
Nagła śmierć 12-letniej Karolinki wstrząsnęła Dzikowcem
Dzikowiec to niewielka miejscowość na Podkarpaciu, w której większość mieszkańców zna się od lat. Właśnie dlatego informacja o śmierci 12-letniej Karolinki uderzyła w lokalną społeczność z wyjątkową siłą. Dziewczynka była uczennicą szóstej klasy miejscowej szkoły podstawowej, angażowała się w zajęcia artystyczne i regularnie uczestniczyła w działaniach Samorządowego Centrum Kultury. Jeszcze niedawno była opisywana jako uśmiechnięta, pełna energii i wrażliwa na potrzeby innych.
Z ustaleń lokalnego portalu Kolbuszowa Lokalnie wynika, że od początku stycznia Karolinka przestała uczęszczać do szkoły. Początkowo nikt nie spodziewał się najgorszego – wszystko zaczęło się od wysokiej gorączki, której przyczyny przez dłuższy czas nie udawało się ustalić. Z każdym kolejnym dniem stan dziecka zamiast się poprawiać, wyraźnie się pogarszał.

Tajemnicza choroba i dramatyczna walka o życie dziewczynki
W miarę narastania objawów Karolinka trafiała do kolejnych placówek medycznych. Najpierw była hospitalizowana w Nowej Dębie, następnie przewieziono ją do szpitala w Rzeszowie. Gdy lekarze ocenili, że jej stan jest krytyczny, podjęto decyzję o transporcie do specjalistycznego szpitala w Warszawie. Dla bliskich i mieszkańców był to czas pełen napięcia, modlitwy i bezradności wobec szybko postępującej choroby.
– Modliliśmy się wszyscy. Niestety, parametry były już zbyt słabe – mówiła jedna z mieszkanek Dzikowca.
Jak informował serwis Kolbuszowa Lokalnie, lekarze mieli stwierdzić całkowite zniszczenie wątroby, co znacząco wpłynęło na dramatyczny przebieg choroby. Mimo intensywnego leczenia życia dziewczynki nie udało się uratować. Oficjalna przyczyna śmierci nie została dotąd podana do publicznej wiadomości. Sekcja zwłok odbyła się 23 stycznia, jednak jej wyniki nie zostały ujawnione.
Żałoba w gminie Dzikowiec i ostatnie pożegnanie Karolinki
Śmierć Karolinki poruszyła niemal każdego mieszkańca gminy. Dziewczynka była postrzegana jako osoba uzdolniona artystycznie i zaangażowana, a jej obecność w Samorządowym Centrum Kultury była zauważalna. Instytucja pożegnała ją emocjonalnym wpisem, w którym podkreślono jej talent oraz wrażliwość. Wiele osób podkreślało, że trudno pogodzić się z faktem, iż tak młode życie zakończyło się w tak nagłych okolicznościach.
Do tragedii odniosła się również wójt gminy Dzikowiec, Bogumiła Kosiorowska.
– Trudno o tym mówić, bo wszyscy jesteśmy rodzicami. To szok dla całej gminy. Wszyscy to przeżywamy, bo tragedia stała się nagle. Karolinka pochodziła z bardzo dobrej i bogobojnej rodziny. Rodzice są tu powszechnie znani i szanowani – mówiła Kosiorowska w rozmowie z Kolbuszowa Lokalnie.
Jej słowa oddają atmosferę, jaka panuje wśród mieszkańców – wspólnego smutku i poczucia niesprawiedliwości. Ostatnie pożegnanie Karolinki odbyło się w sobotę, 24 stycznia 2026 roku. Msza święta żałobna została odprawiona w kościele pw. św. Mikołaja w Dzikowcu, po czym bliscy, przyjaciele oraz mieszkańcy odprowadzili dziewczynkę na miejscowy cmentarz.
Dla wielu była to jedna z najtrudniejszych uroczystości, w jakich przyszło im uczestniczyć – symbol nagle przerwanego dzieciństwa i tragedii, której wciąż nie potrafią zrozumieć.