Co czeka Ziobrę po powrocie do Polski? Dziennikarze zapytali Nawrockiego o możliwość ułaskawienia
Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości ścigany listem gończym, znalazł się w poważnych tarapatach za oceanem. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podjęło formalne kroki, by podważyć legalność jego pobytu w Stanach Zjednoczonych, co może wymusić powrót polityka do kraju. A ten scenariusz oznacza dla niego jedno: areszt i kilkadziesiąt zarzutów prokuratorskich.
Waszyngtoński azyl pod znakiem zapytania
Po nagłej ucieczce z Węgier, gdzie nowy premier Péter Magyar zapowiedział procedury ekstradycyjne, Ziobro przeniósł się do Waszyngtonu. Formalnie funkcjonuje tam jako korespondent Telewizji Republika, opierając swój pobyt na dokumentach związanych z wcześniejszym statusem uchodźczym z Budapesztu.
Ta konstrukcja prawna zaczyna się jednak sypać. Polskie MSZ oficjalnie zwróciło się do ambasady USA z pytaniem o podstawy prawne wjazdu byłego ministra na terytorium Stanów Zjednoczonych. W Polsce tymczasem Komenda Stołeczna Policji nie pozostawia złudzeń co do jego statusu, określając go wprost jako osobę, która ukrywa się przed organami ścigania. Jeśli Departament Stanu wykryje nieprawidłowości w formularzach wizowych lub ugnie się pod naciskiem Warszawy, Ziobrze grozi deportacja albo uruchomienie procedury ekstradycyjnej.
Nawrocki gra na zwłokę
Największą niewiadomą w całej sprawie pozostaje postawa prezydenta Karola Nawrockiego. Głowa państwa konsekwentnie unika jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o ewentualny akt łaski. W rozmowie w programie „Śniadanie Rymanowskiego" z 15 lutego zbył to pytanie słowami:
„Nie ma takiego wniosku, nie ma skazania panie redaktorze, więc mówimy o rzeczy, która jest domeną przyszłości."
Ta celowa dwuznaczność dezorientuje wszystkich zainteresowanych. Z jednej strony prezydent wyraźnie sympatyzuje z Ziobrą i otwarcie kwestionuje bezstronność polskiego wymiaru sprawiedliwości. W tym samym programie stwierdził:
„Żyjemy w sytuacji, w której z całą pewnością, i to powtarzam konsekwentnie, minister Ziobro nie może liczyć na uczciwy proces w Polsce."
Z drugiej jednak nie daje mu żadnej pisemnej gwarancji bezpieczeństwa. Pytany wprost, czy sam postąpiłby podobnie, prezydent dystansuje się od decyzji byłego ministra:
„Dla mnie kwestia opuszczenia RP – nie chciałbym, żeby Pan Bóg mnie doświadczył chorobą, pan minister Zbigniew Ziobro jest przecież dotknięty chorobą, no ani taką polityczną nagonką. Natomiast ja oczywiście nie wyobrażam sobie tego typu opuszczenia Rzeczpospolitej Polskiej, ale to jestem ja, to jest osobista, indywidualna decyzja każdego. Pan minister wybrał taką ścieżkę, nie mogąc liczyć na sprawiedliwy proces w Polsce."
Od tamtej rozmowy minęły niemal cztery miesiące, a prezydent do tej pory nie zajął jednoznacznego stanowiska w sprawie ewentualnego ułaskawienia Ziobry.
Prosto z lotniska do aresztu
Gdyby amerykańscy urzędnicy cofnęli Ziobrze prawo pobytu, procedura po lądowaniu w Polsce byłaby natychmiastowa. Na mocy postanowienia Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa były minister zostałby zatrzymany już na lotnisku i nie odpowiadałby z wolnej stopy.
Sąd uznał w lutym 2026 roku, że zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez Ziobrę 26 przestępstw. Wśród najpoważniejszych zarzutów znalazły się założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz współudział w przywłaszczeniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Od dnia zatrzymania obowiązywałoby go trzymiesięczne tymczasowe aresztowanie.
Waszyngtońska wizyta jako szansa na przełom
Ziobro znalazł się dziś w sytuacji bez wyjścia. Węgry odmówiły mu schronienia, USA mogą go deportować, a powrót do Polski oznacza areszt. Jedyną okolicznością, która mogłaby zmienić ten scenariusz, jest akt łaski prezydenta Nawrockiego. Ten jednak konsekwentnie unika zajęcia stanowiska w tej sprawie.
Sprawa azylu Ziobry nabiera teraz nowego, bezpośredniego wymiaru dyplomatycznego. W niedzielę 14 czerwca prezydent Nawrocki uda się do Waszyngtonu, gdzie weźmie udział w organizowanej w Białym Domu gali UFC Freedom 250 z okazji urodzin Donalda Trumpa. Sytuację tę postanowił wykorzystać minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który w radiowej Trójce zaapelował do głowy państwa, by przy okazji wizyty poruszyła temat ściganego polityka:
„Bardzo bym prosił pana prezydenta, aby się upomniał o to, aby Zbigniew Ziobro został pozbawiony ochrony Stanów Zjednoczonych, aby mógł stanąć w Polsce przed obliczem prokuratora i sędziego."
Czy Nawrocki zdecyduje się poruszyć temat Ziobry w Białym Domu, pozostaje na razie otwartym pytaniem. Jedno jest pewne: najbliższe dni mogą okazać się przełomowe dla całej sprawy.