Płonie masowiec w Porcie Gdańsk. W akcji 17 zastępów straży pożarnej
W Porcie Gdańsk trwa akcja gaśnicza po pożarze, który wybuchł w ładowni masowca zacumowanego przy Nabrzeżu Szczecińskim. Ogień pojawił się w nocy z czwartku na piątek. W działania zaangażowano kilkanaście zastępów straży pożarnej oraz statki gaśnicze. Na szczęście nikt z załogi nie ucierpiał, jednak dogaszanie pożaru może potrwać jeszcze wiele godzin.
Pożar wybuchł w nocy. Do akcji skierowano 17 zastępów straży pożarnej
Jak podaje tvn24.pl zgłoszenie o pożarze wpłynęło do strażaków w czwartek o godz. 22.32. Ogień pojawił się w ładowni masowca Sion Star, pływającego pod banderą panamską i zacumowanego przy Nabrzeżu Szczecińskim w Porcie Gdańsk. Jednostka była załadowana złomem. Zadymienie jako pierwsza zauważyła załoga, która natychmiast zaalarmowała służby. Jeszcze przed przyjazdem strażaków marynarze rozpoczęli gaszenie pożaru zgodnie z obowiązującymi na statku procedurami bezpieczeństwa.
Na miejsce skierowano 17 zastępów Państwowej Straży Pożarnej oraz dwa statki gaśnicze. Jak przekazał st. kpt. Radosław Gburzyński z Komendy Miejskiej PSP w Gdańsku, działania od początku koncentrowały się na opanowaniu ognia wewnątrz ładowni.
Działania polegają przede wszystkim na podawaniu środków gaśniczych – wody i piany – do wnętrza luku – mówił st. kpt. Radosław Gburzyński dla TVN24.
Strażacy działają zarówno z nabrzeża, jak i od strony wody, wykorzystując możliwości statków pożarniczych.
Największym wyzwaniem jest położenie ogniska pożaru. Ogień tli się głęboko w ładowni
Akcja gaśnicza okazała się wyjątkowo trudna ze względu na miejsce, w którym znajduje się zarzewie ognia. Jak informował st. kpt. Radosław Gburzyński, pożar rozwija się głęboko wewnątrz ładowni, co znacząco utrudnia dostęp strażaków do źródła ognia. Na obecnym etapie nie było możliwe jednoznaczne określenie, co dokładnie płonie, jednak najbardziej prawdopodobne jest, że ogień objął znajdujący się tam ładunek złomu. Z tego powodu służby zapowiadały, że dogaszanie może potrwać jeszcze wiele godzin.
Jak relacjonował reporter RMF FM Michał Krasoń, strażacy przez całą noc próbowali dostać się do miejsca, w którym wybuchł pożar. Aby ułatwić prowadzenie działań, rozpoczęto wyciąganie części złomu z ładowni na brzeg. Dopiero usunięcie części ładunku pozwoliło na skuteczniejsze prowadzenie akcji gaśniczej. Równocześnie dwa statki pożarnicze podawały pianę gaśniczą w rejon zbiorników paliwa, zabezpieczając jednostkę przed ewentualnym rozprzestrzenieniem się ognia. Jak przekazało rmf24.pl powołując się na służby, nie ma obecnie ryzyka rozprzestrzenienia się pożaru. Strażacy podkreślali, że sytuacja jest stale monitorowana, a działania prowadzone są z zachowaniem najwyższych środków bezpieczeństwa.
Nikt nie ucierpiał. Służby wyjaśniają, co mogło doprowadzić do pożaru
Choć pożar masowca w Porcie Gdańsk wymagał zaangażowania znacznych sił ratowniczych, najważniejszą informacją pozostaje to, że nikomu nic się nie stało. Jak podaje rmf24.pl pokładzie statku znajdowało się 25 członków załogi. To właśnie marynarze jako pierwsi zauważyli zadymienie i jeszcze przed przyjazdem strażaków rozpoczęli gaszenie pożaru we własnym zakresie, zgodnie z obowiązującymi procedurami okrętowymi. Po przybyciu służb akcję przejęli strażacy, a wszyscy członkowie załogi pozostali bezpieczni. Państwowa Straż Pożarna potwierdziła, że w wyniku zdarzenia nikt nie został ranny.
Według wstępnych informacji przyczyną mogły być prace prowadzone wcześniej w ładowni, jednak na tym etapie nie zostało to oficjalnie potwierdzone. Ostateczne ustalenia będą możliwe dopiero po zakończeniu działań ratowniczych i dokładnych oględzinach miejsca zdarzenia. Strażacy nadal pracują nad całkowitym dogaszeniem ognia, a śledczy będą analizować przebieg zdarzenia, aby ustalić, co doprowadziło do wybuchu pożaru na pokładzie masowca przewożącego złom. Dogaszanie pożaru może potrwać jeszcze kilka godzin.