Otworzyła księdzu w koronkowym stroju i nożem w ręku. Chwilę później goniła go korytarzem

Wizyty duszpasterskie w parafialnych domostwach, czyli tzw. kolęda to coroczna okazja dla duchownych, by zamienić kilka słów ze społecznością wiernych. Jak się okazuje, noworoczne wizyty księży u swoich parafian to także niespodziewane wydarzenia, które na długo zostają w pamięci zarówno domownika, jak i kapłana.
Ksiądz chodził po kolędzie. Szybko jednak uciekł
Spotkania księży z parafianami w ich własnych domostwach to zawsze kopalnia anegdot. Jedną z takich historii wspomina w rozmowie z portalem WP Kobieta, wspomina pani Justyna. Jej koleżanka odwiedziła kiedyś chłopaka mieszkającego w innym mieście. Mężczyzna przed wyjściem z domu miał jedynie wspomnieć swojej gościni, że tego dnia po kolędzie chodzi ksiądz i żeby ta nie otwierała mu drzwi.
Tego dnia koleżanka pani Justyny postanowiła przygotować barszcz z buraków. Dziewczyna kroiła warzywo, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Zaskoczona wrzuciła trzymanego buraka do miski, a wtedy bordowy sok chlusnął na wszystkie strony, obficie oblewając kucharkę, która pitrasiła w białym podkoszulku. - Dodam, że dolną część jej garderoby stanowiły jedynie bardzo kuse, koronkowe szorty - opowiada portalowi pani Justyna.
Nie wiedząc co zrobić, kobieta poszła otworzyć drzwi, z roztargnienia nie odkładając nawet noża, który trzymała w dłoni. Jak się okazało, za drzwiami stał ksiądz. - Wpuściła go, bo głupio było jej nie otworzyć, przeprosiła, że nic nie jest przygotowane i nie przyznała się nawet, że tam nie mieszka. Ksiądz mimo wszystko brnął dalej z tematem, chociaż nie wiedział, gdzie podziać oczy, gdy pies chłopaka zaczął bardzo intensywnie molestować mu nogę. Koleżanka chciała odciągnąć psa, ale miała z tym problemy – suczka sąsiadów z dołu miała cieczkę i pies prawdopodobnie czuł jej zapach na księdzu - relacjonuje rozbawiona Justyna.
Ksiądz chciał szybko uciec
Kompletnie oszołomiony całą sytuacja ksiądz prawdopodobnie zwątpił w sens całego spotkania. Duchowny szybko machnął kropidłem, zmówił modlitwę i zaczął uciekać przed nachalnym psem.
Kuriozalna sytuacja miała swój dalszy ciąg. - Już po jego wyjściu koleżanka przypomniała sobie, że zapomniała dać "co łaska", wyciągnęła z portfela plik dziesięciozłotówek i zaczęła gonić księdza po schodach, krzycząc, żeby poczekał - oczywiście dalej w tym kusym stroju. Nie zamknęła za sobą drzwi, więc pies też postanowił gonić księdza, podciął jej nogi i zjechała na tyłku ze schodów, robiąc wielki hałas i rozsypując wokół siebie te pieniądze - podkreśla rozmówczyni portalu.
- Sąsiedzi, którzy wyszli z mieszkań, musieli mieć cudowny widok. Ksiądz podnosi z ziemi jakąś roznegliżowaną, wymachującą nożem dziewczynę, pokrytą przypominającą krew mazią, wszędzie leżą pieniądze, a u nogi księdza uwieszony jest napalony owczarek - kończy tragikomiczną historię pani Justyna.
Artykuły polecane przez Goniec.pl:
Racibórz: Miał opiekować się seniorem, okradł go na ponad 80 tys. zł
Zaskakujące słowa Władimira Putina. Wzywa do zawieszenia broni w Ukrainie na czas świąt
Znęcali się nad pracownikiem w godny pożałowania sposób. Wpadli przez nagranie w sieci
Źródło: kobieta.wp.pl



































