Zaginiona na Majorce Polka zadzwoniła do rodziny. “Nie mamy pewności, że wszystko jest ok”
Zaginiona 33-letnia Polka, która od tygodni jest poszukiwana na Majorce, zadzwoniła do rodziny. Informację potwierdzili bliscy, którzy wcześniej alarmowali służby i media o całkowitym braku kontaktu z kobietą. Sprawa od początku budziła wiele pytań, ponieważ ostatnie ślady jej obecności szybko się urwały. Teraz pojawiły się nowe ustalenia dotyczące jej losu i miejsca pobytu. To jednak nie koniec: “nie mamy pewności, że wszystko jest ok”.
Poszukiwania 33-letniej Polki na Majorce
Majorka, jedna z najpopularniejszych wysp turystycznych Europy, na kilka tygodni stała się miejscem intensywnych poszukiwań 33-letniej Anny W., urodzonej w Polsce i mieszkającej wcześniej w Niemczech. Kobieta od lat prowadziła mobilny tryb życia i często podróżowała, co początkowo nie wzbudzało niepokoju jej bliskich.
Sytuacja zmieniła się jednak, gdy kontakt z nią nagle się urwał, a kolejne dni przynosiły coraz większą niepewność. Rodzina zaczęła nagłaśniać sprawę, próbując dotrzeć do jak największej liczby osób na wyspie, które mogłyby ją widzieć lub posiadać jakiekolwiek informacje. W tle pojawiały się również niepokojące sygnały o ostatnich wiadomościach, które miały do niej dotrzeć w tajemniczych okolicznościach.

Według relacji bliskich, Anna przed zniknięciem wysyłała jeszcze zdjęcia z plaży i sprawiała wrażenie osoby, która dobrze odnajduje się w nowym miejscu. W rozmowach z rodziną podkreślała, że chce zacząć nowy etap życia właśnie na Majorce, co początkowo odbierano jako naturalną decyzję życiową.
Jednak brak dalszych kontaktów oraz nagłe przerwanie komunikacji zaczęły budzić coraz większy niepokój. Z każdym kolejnym tygodniem malejące informacje tylko pogłębiały niepewność co do jej losu, a rodzina podkreślała, że taka cisza była zupełnie niezgodna z jej wcześniejszym stylem życia.
Ostatnia wiadomość i brak śladów Anny W.
Kluczowym elementem sprawy stała się ostatnia wiadomość, która miała dotrzeć do Anny 17 kwietnia z nieznanego konta w mediach społecznościowych. Zawierała ona informację, że kobieta miała zostać okradziona na jednej z plaż w Palmie, gdzie miała stracić paszport i telefon. Nie było jednak jasne, czy wiadomość ta została faktycznie wysłana przez nią samą, czy też przez inną osobę, co dodatkowo komplikowało ustalenia. Od tamtej chwili kontakt całkowicie się urwał, a wszelkie próby odnalezienia jej śladów nie przyniosły rezultatu.
Służby prowadzące działania na wyspie nie odnalazły żadnych jednoznacznych dowodów wskazujących na jej aktualne miejsce pobytu. Nie zgłosiła się również do polskiego konsulatu, mimo że – według rodziny – w przypadku utraty dokumentów byłoby to dla niej naturalnym krokiem.
Bliscy podkreślali, że jej brak aktywności w tej kwestii był nietypowy, biorąc pod uwagę jej doświadczenie w podróżach i samodzielność. Dodatkowo brak świadków, którzy mogliby potwierdzić jej obecność w konkretnych lokalizacjach na wyspie, sprawiał, że sprawa stawała się coraz bardziej zagadkowa i trudna do wyjaśnienia.
Nowe ustalenia
Po tygodniach niepewności pojawił się przełom – rodzina przekazała, że Anna W. skontaktowała się z bliskimi. Informację tę potwierdziła jej siostra w rozmowie z „Faktem”, opisując krótki telefon od zaginionej, który rozwiał część wcześniejszych obaw.
Z relacji wynika, że kobieta nadal przebywa na Majorce i miała wyjaśnić, że mieszkała w hostelu. Jednocześnie kontakt z Anną był ograniczony i nie w pełni uspokajający dla rodziny.
– Nie mamy pewności, że wszystko jest ok. Ania zadzwoniła z hiszpańskiego numeru. Szybko musiała kończyć, bo się telefon rozładowywał – przekazała jej siostra w rozmowie z „Faktem”.
Z relacji wynika również, że kobieta nie odzyskała jeszcze własnego telefonu i korzysta z pożyczonego urządzenia.
– Wspominała też, że raz w tygodniu chodziła na policję z pytaniem, czy znaleźli jej telefon i dokumenty – dodała siostra.
Podczas krótkiej rozmowy Anna miała być wyraźnie zmieszana, co pozostawia w sprawie nadal wiele niewyjaśnionych wątków.
– Faktycznie skontaktowała się (Anna — red.) z rodziną, ale wciąż nie znamy jej miejsca pobytu, dlatego zarówno my jak i policja hiszpańska, cały czas prowadzimy poszukiwania, ponieważ nie wiemy, czy jest bezpieczna — powiedział Faktowi asp. Krzysztof Socha z Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie.