Niewiarygodne co Izrael zrobił tej nocy. Takiego ataku jeszcze nie było
Konflikt na Bliskim Wschodzie gwałtownie się zaostrza. Izrael rozszerza operacje militarne, a kolejne doniesienia mówią o atakach w Libanie i Iranie. Jednym z najgłośniejszych wydarzeń ostatnich godzin był nocny nalot na centrum Bejrutu, który według izraelskiej armii miał uderzyć w struktury powiązane z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji. W tle tych wydarzeń trwa także polityczna rozgrywka w Teheranie, chodzi o wybranie nowego przywódcy.
- Izrael zaostrza ton wobec Iranu. Pojawił się apel o uderzenie w kluczową infrastrukturę
- Potężny nalot na stolicę Libanu. Eksplozje w centrum Bejrutu
- Następca Chameneiego coraz bliżej. Iran stoi przed przełomowym wyborem
Izrael zaostrza ton wobec Iranu. Pojawił się apel o uderzenie w kluczową infrastrukturę
Sytuacja na Bliskim Wschodzie w ostatnich godzinach gwałtownie się zaostrzyła. Jak podaje RMF 24 lider izraelskiej opozycji wezwał rząd do radykalnych działań wobec Iranu, apelując o zniszczenie irańskich pól naftowych oraz obalenie władz w Teheranie. Tego typu deklaracje pokazują, jak bardzo zaostrza się retoryka polityczna w Izraelu i jak poważnie traktowane jest zagrożenie ze strony irańskich struktur wojskowych oraz ich regionalnych sojuszników.
Równolegle do napiętej sytuacji politycznej dochodzi do kolejnych incydentów zbrojnych w regionie. Agencja Reuters poinformowała, że w sobotę ambasada Stanów Zjednoczonych w Bagdadzie została ostrzelana pociskami Katiusza. Atak miał miejsce w silnie chronionej Zielonej Strefie stolicy Iraku, gdzie mieszczą się najważniejsze instytucje państwowe oraz placówki dyplomatyczne. Choć szczegóły dotyczące ewentualnych ofiar nie zostały od razu podane, wydarzenie pokazuje, jak łatwo konflikt izraelsko-irański rozlewa się na inne państwa regionu.
Jeszcze wcześniej stanowcze stanowisko zaprezentował prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, który zapowiedział „bardzo mocne” uderzenie na Iran. Amerykański przywódca nie wykluczył przy tym „całkowitego zniszczenia wybranych obszarów i grup ludzi”. Deklaracja ta wywołała duże poruszenie na arenie międzynarodowej i zwiększyła obawy przed dalszą eskalacją konfliktu.
Do jednego z najpoważniejszych wydarzeń doszło w sobotę późnym wieczorem czasu polskiego. Siły Izraela i USA przeprowadziły uderzenie na bazę naftową w północno-zachodnim Teheranie. W stolicy Iranu mieszka około 10 milionów ludzi, dlatego atak na infrastrukturę w obrębie miasta wzbudził ogromne obawy o bezpieczeństwo cywilów. Po uderzeniu wybuchł potężny pożar, a świadkowie opisywali sytuację jako „apokaliptyczną”.
Jak podaje „Times of Israel”, był to pierwszy przypadek od początku obecnej wojny, gdy Izrael zdecydował się zaatakować narodową infrastrukturę Iranu. Ten krok może oznaczać wejście konfliktu w zupełnie nową fazę, w której celem stają się już nie tylko konkretne cele wojskowe, lecz także strategiczne elementy gospodarki państwa.
Potężny nalot na stolicę Libanu. Eksplozje w centrum Bejrutu
Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń ostatnich godzin był izraelski nalot na centrum Bejrutu. Według informacji przekazanych przez libańskie ministerstwo zdrowia w wyniku ataku zginęły co najmniej cztery osoby, a dziesięć zostało rannych.
Jak podaje RMF 24 celem uderzenia był budynek w centrum stolicy Libanu, w którym znajdowało się mieszkanie w hotelu Ramada. Właśnie tam, według izraelskiej armii mieli przebywać dowódcy elitarnej jednostki Al-Kuds należącej do irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji. Izrael twierdzi, że osoby te przygotowywały ataki na jego terytorium.
Nalot wzbudził ogromne poruszenie, ponieważ uderzenie nastąpiło w ścisłym centrum miasta. W przeszłości izraelskie ataki w Libanie koncentrowały się głównie na południu kraju lub na przedmieściach Bejrutu, gdzie znajdują się struktury Hezbollahu. Tym razem jednak eksplozje miały miejsce w centralnej części stolicy.
Według relacji świadków część mieszkańców budynku zaczęła opuszczać go w obawie przed kolejnymi nalotami. W hotelu przebywali także uchodźcy z południowych rejonów Libanu, którzy wcześniej uciekli przed nasilającymi się walkami.
Atak w centrum Bejrutu pokazuje, jak bardzo rozszerzył się zakres działań wojskowych. W praktyce oznacza to, że konflikt między Izraelem a Iranem oraz jego sojusznikami coraz częściej przenosi się na teren państw trzecich, a cywile znajdują się w bezpośrednim zasięgu działań militarnych.
Następca Chameneiego coraz bliżej. Iran stoi przed przełomowym wyborem
W cieniu intensywnych działań militarnych rozgrywa się także kluczowy proces polityczny w samym Iranie. Jak informuje agencja Fars, powiązana z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu jeszcze dziś ma zostać wybrany nowy przywódca kraju, co może mieć ogromny wpływ na dalszy rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie.
Zmiana na szczytach władzy w Teheranie następuje w wyjątkowo napiętym momencie. Po śmierci ajatollaha Alego Chameneia, który zginął w amerykańsko-izraelskim ataku, Iran znajduje się pod presją międzynarodową, a jednocześnie prowadzi działania poprzez swoje regionalne struktury i sojuszników. Nowy lider będzie musiał zdecydować, czy kontynuować konfrontacyjną politykę wobec Izraela i jego sojuszników, czy też spróbować złagodzić napięcia.
Wybór przywódcy w Iranie jest szczególnie istotny, ponieważ system polityczny tego kraju daje najwyższemu liderowi ogromną władzę – zarówno nad polityką zagraniczną, jak i nad strukturami wojskowymi, w tym Korpusem Strażników Rewolucji. To właśnie te formacje odpowiadają za wiele operacji prowadzonych poza granicami państwa.
Decyzja podjęta w Teheranie może więc zaważyć na dalszym przebiegu konfliktu. Jeśli nowy przywódca zdecyduje się na twardą linię wobec Izraela i Stanów Zjednoczonych, napięcia mogą jeszcze bardziej wzrosnąć. Z kolei próba deeskalacji mogłaby otworzyć drogę do rozmów dyplomatycznych, choć w obecnej sytuacji wielu ekspertów uważa taki scenariusz za mało prawdopodobny.
Najbliższe godziny mogą więc okazać się kluczowe nie tylko dla Iranu, ale dla całego regionu. Wybór nowego lidera państwa, które odgrywa jedną z głównych ról w konflikcie, może przesądzić o tym, czy Bliski Wschód stanie się areną jeszcze większej konfrontacji. Według doniesień podanych przez RMF 24 jednym z głównych kandydatów ma być syn dawnego lidera-Modżtaba Chamenei.