To była bardzo głośna sprawa. Zapadł właśnie wyrok w procesie Jarosława Kaczyńskiego
Decyzja zapadła, ale nie zamknęła politycznego sporu, który od miesięcy elektryzował opinię publiczną. Sąd ocenił ostre słowa jednego z najważniejszych polityków w kraju, wskazując, że granica została przekroczona. Jednocześnie finał sprawy okazał się mniej jednoznaczny, niż mogliby oczekiwać jej uczestnicy.
- Sąd w Warszawie zdecydował w sprawie Jarosława Kaczyńskiego
- Spór o słowa Kaczyńskiego na komisji śledczej ds. Pegasusa
- Wyrok sądu: zniesławienie uznane, postępowanie umorzone
- Jak Jarosław Kaczyński tłumaczył swoje słowa przed sądem?
Sąd w Warszawie zdecydował w sprawie Jarosława Kaczyńskiego
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zakończył postępowanie karne dotyczące wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego pod adresem Krzysztofa Brejzy. Sprawa była efektem prywatnego aktu oskarżenia wniesionego przez europosła Koalicji Obywatelskiej, który zarzucił prezesowi Prawa i Sprawiedliwości zniesławienie. Postępowanie toczyło się od jesieni 2025 roku i dotyczyło publicznych słów wypowiedzianych w trakcie prac sejmowej komisji śledczej do spraw Pegasusa.
Proces zakończył się formalnie 13 stycznia, jednak sąd zdecydował się odroczyć ogłoszenie wyroku. Sędzia Tomasz Trębicki wyjaśniał wówczas, że robi to „ze względu na złożony charakter sprawy”, zapowiadając podanie rozstrzygnięcia 27 stycznia. W momencie ogłaszania decyzji Jarosław Kaczyński nie był obecny na sali rozpraw.

Spór o słowa Kaczyńskiego na komisji śledczej ds. Pegasusa
Przedmiotem postępowania były słowa wypowiedziane przez prezesa PiS w marcu 2024 roku podczas posiedzenia sejmowej komisji śledczej. Jarosław Kaczyński, odnosząc się do Krzysztofa Brejzy, stwierdził wówczas:
– Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw.
To właśnie ta wypowiedź stała się podstawą oskarżenia o zniesławienie. W związku z tą sprawą Sejm w marcu ubiegłego roku uchylił Jarosławowi Kaczyńskiemu immunitet, co umożliwiło skierowanie sprawy na drogę karną. Europoseł KO uznał, że publiczne zarzuty, sformułowane bez wyroku sądu, naruszyły jego dobre imię i przekroczyły dopuszczalne granice debaty politycznej.
Wyrok sądu: zniesławienie uznane, postępowanie umorzone
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał, że wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego wypełniała znamiona przestępstwa zniesławienia, o którym mowa w art. 212 Kodeksu karnego. Jednocześnie sąd stwierdził, że społeczna szkodliwość tego czynu była znikoma. Z tego powodu postępowanie zostało umorzone, mimo uznania winy w sensie formalnoprawnym.
Oznacza to, że sąd potwierdził zasadność zarzutu co do samego charakteru wypowiedzi, ale nie zdecydował się na wymierzenie kary. Takie rozstrzygnięcie zamyka sprawę karną, choć nie rozstrzyga jednoznacznie sporu politycznego, który towarzyszył jej od samego początku.
Jak Jarosław Kaczyński tłumaczył swoje słowa przed sądem?
Podczas rozprawy w listopadzie ubiegłego roku Jarosław Kaczyński wyjaśniał, że jego wypowiedź była konsekwencją obowiązków nałożonych na niego przez komisję śledczą. Przed sądem mówił, że jako ówczesny wicepremier odpowiedzialny m.in. za kwestie bezpieczeństwa miał dostęp do informacji, z których wynikało, iż Krzysztof Brejza podejmował „działania bezprawne” oraz „moralnie odrażające”. Jak podkreślał, wiedzę tę miał uzyskać od funkcjonariusza publicznego zajmującego się bezpieczeństwem państwa.
Jarosław Kaczyński wskazywał, że informacje dotyczyły okoliczności użycia systemu Pegasus wobec Krzysztofa Brejzy w związku z działaniami władz magistratu w Inowrocławiu. W tamtym okresie media informowały o istnieniu tzw. wydziału propagandy, czyli grupy hejterów, którzy mieli atakować politycznych przeciwników prezydenta miasta Ryszarda Brejzy oraz jego syna.
– Używanie środków publicznych po to, żeby prowadzić brutalną walkę polityczną przeciwko swoim przeciwnikom jest odrażające i łamie prawo karne – mówił prezes PiS podczas listopadowej rozprawy.
