Katastrofa samolotu pod Nancy. Zginęło jedenaście osób
W północno-wschodniej Francji rozbił się cywilny samolot ze spadochroniarzami na pokładzie. Maszyna spadła wkrótce po starcie, a w katastrofie zginęli wszyscy, którzy się w niej znajdowali, w sumie jedenaście osób. Jak podają lokalne władze i agencja Reuters, służby od razu zabezpieczyły miejsce wypadku.
Runął chwilę po starcie
Do tragedii doszło w niedzielę około godziny 11:00 rano w miejscowości Tomblaine, położonej w departamencie Meurthe-et-Moselle na północnym wschodzie Francji. Jak ustalił lokalny dziennik „L'Est Républicain", samolot wystartował zaledwie chwilę wcześniej z pobliskiego lotniska Nancy-Essey, a do katastrofy doszło tuż po oderwaniu się maszyny od ziemi.
Według doniesień mediów był to Pilatus zarejestrowany w Niemczech, czyli typ maszyny tradycyjnie używany przez skoczków spadochronowych. Samolot należał do miejscowej szkoły spadochronowej, która organizowała tego dnia loty treningowe. Na pokładzie znajdowała się grupa skoczków, a dla części z nich miał to być zwykły dzień szkoleniowy, który zakończył się tragedią.
Teren odgrodzony przez policję
Francuska prefektura potwierdziła, że nikt z obecnych na pokładzie nie przeżył. Zginęło jedenaście osób, pilot oraz dziesięciu pasażerów, wśród których było pięcioro instruktorów i pięcioro kursantów mających wykonać skoki. Jak nieoficjalnie ustalił „L'Est Républicain", powołując się na źródła medyczne, wśród pasażerów mogli być pielęgniarze z pobliskiego Nancy. Dla tej grupy miały to być pierwsze skoki w życiu.
Służby ratunkowe od razu ruszyły na miejsce katastrofy w Tomblaine, a policja odgrodziła teren wokół wraku ze względu na ryzyko zapłonu paliwa. Jak podała BBC, do mieszkańców skierowano specjalny komunikat z apelem, by unikali okolic lotniska w departamencie Meurthe-et-Moselle. Zamknięcie terenu ma też umożliwić śledczym spokojne zabezpieczenie śladów, które pomogą ustalić przyczynę wypadku.
Reakcja władz
Katastrofa wywołała szybką reakcję rządu w Paryżu. Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zapowiedziało zbadanie sprawy, a szef resortu Laurent Nunez niezwłocznie udał się na miejsce zdarzenia.
„Minister udał się na miejsce zdarzenia, aby osobiście nadzorować akcję" – poinformowało MSW.
Na miejscu wciąż pracują służby ratunkowe i śledczy, którzy zabezpieczają teren wokół wraku, a przyczyny katastrofy nie są na razie znane. Ich ustalenie będzie zadaniem komisji badania wypadków lotniczych, a pierwsze wnioski mogą pojawić się dopiero po szczegółowej analizie miejsca tragedii.