Tragedia w sobotni poranek. Nie żyją dwie osoby, dramatyczne ustalenia służb
W sobotni poranek, 17 stycznia, w miejscowości Jaszczów-Kolonia w województwie lubelskim doszło do dramatycznego zdarzenia, które zakończyło się śmiercią dwóch osób. Służby ratunkowe zostały postawione w stan najwyższej gotowości po zgłoszeniu od zaniepokojonej kobiety, a na miejsce skierowano straż pożarną, zespoły ratownictwa medycznego oraz policję. Interwencja trwała kilka godzin i wymagała zaangażowania wielu jednostek.
Córka przyjechała odwiedzić matkę. Nad domem unosił się dym
W sobotę, 17 stycznia, córka 89-letniej kobiety przyjechała do rodzinnego domu w Jaszczowie-Kolonii, by odwiedzić swoją matkę. Już z daleka zauważyła coś, co natychmiast wzbudziło jej niepokój — nad budynkiem unosił się gęsty dym. Kobieta nie zdecydowała się wejść do środka. Zamiast tego natychmiast sięgnęła po telefon i zadzwoniła pod numer alarmowy, informując o podejrzeniu zagrożenia. Chwilę później stało się jasne, że doszło do pożaru budynku mieszkalnego.
Około godziny 9.00 zgłoszenie postawiło na nogi wszystkie służby. Na miejsce skierowano sześć zastępów straży pożarnej — zarówno z Łęcznej, jak i z okolicznych jednostek OSP. Już pierwsze meldunki potwierdzały, że sytuacja jest bardzo poważna i wymaga natychmiastowych działań ratunkowych.
Dwie ofiary tragedii. Strażacy odnaleźli matkę i córkę
Po dotarciu na miejsce strażacy natychmiast przystąpili do akcji.
Po dotarciu na miejsce strażacy weszli do środka w aparatach ochrony dróg oddechowych. W budynku panowało ogromne zadymienie — relacjonował w rozmowie z “Faktem” st. asp. Karol Zabłotny, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Łęcznej.
Podczas przeszukiwania pomieszczeń ratownicy natrafili najpierw na jedną osobę, a chwilę później druga rota strażaków odnalazła kolejną.
Obie kobiety zostały natychmiast ewakuowane na zewnątrz i przekazane zespołowi ratownictwa medycznego, który już czekał na miejscu. Niestety, lekarz mógł jedynie stwierdzić zgon — dodał rzecznik straży pożarnej.
Ofiarami okazały się 89-letnia matka oraz jej 59-letnia córka, które wspólnie mieszkały w domu. Według wstępnych ustaleń obie mogły przebywać wewnątrz budynku od samego początku pożaru.
Co doprowadziło do pożaru? Śledczy analizują kilka możliwości
Po ugaszeniu ognia strażacy jeszcze przez długi czas dogaszali pogorzelisko, usuwali zadymienie oraz zabezpieczali teren. Dodatkowym zagrożeniem były butle z gazem znajdujące się w budynku — zostały one wyniesione na zewnątrz, by zapobiec ewentualnej eksplozji. Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana.
W domu znajdowało się kilka potencjalnych źródeł ognia — instalacja elektryczna, piec węglowy, piecyk gazowy oraz butle z gazem. Jest za wcześnie, by mówić o przyczynach — przekazał “Faktowi” Karol Zabłotny.
Sprawą zajmuje się policja pod nadzorem prokuratury. Jak dodał podinspektor Andrzej Fijołek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie:
Będziemy ustalać, czy pożar powstał od kuchenki, czy też być może od jakiegoś innego urządzenia. Na razie jest zbyt wcześnie, by określić tę przyczynę.
W najbliższych dniach najpewniej zostanie przeprowadzona sekcja zwłok obu kobiet, a śledztwo ma wyjaśnić wszystkie okoliczności tej tragedii.