Chwalińska ujawniła wiadomość od Igi Świątek. Otrzymała ją podczas turnieju
Maja Chwalińska po powrocie z wielkoszlemowego Roland Garros odniosła się do relacji z czołową zawodniczką rankingu WTA Igą Świątek. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie zawodniczka zdradziła, jakie wiadomości otrzymywała od pierwszej rakiety Polski w trakcie paryskich zawodów. Jej słowa rzucają nowe światło na kulisy sportowej znajomości obu Polek.
Rywalizacja w Paryżu i awans do finału
Maja Chwalińska była największą niespodzianką tegorocznego Roland Garros, docierając aż do finału. Pochodząca z Dąbrowy Górniczej tenisistka rozpoczęła zmagania od eliminacji, a w turnieju głównym pokonała serię utytułowanych rywalek, w tym mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng oraz Marię Sakkari. Jej historyczny start zakończył się dopiero w pojedynku o tytuł, w którym lepsza okazała się Mirra Andriejewa, wygrywając 6:3, 6:2.
Paryski sukces przełożył się na życiowy awans Polki w rankingu WTA. Chwalińska po raz pierwszy w karierze znalazła się w czołowej dwudziestce piątce, zajmując 21. miejsce, co czyni ją drugą rakietą kraju, tuż za Igą Świątek.

Kulisy kontaktu z liderką rankingu WTA
Podczas spotkania z mediami Chwalińska odpowiedziała na pytania o swoje relacje z Igą Świątek. Kibice i dziennikarze od dłuższego czasu spekulowali, czy obie Polki pozostają w stałym kontakcie, zwłaszcza na kluczowych etapach wielkoszlemowego turnieju. Pojawiały się sugestie, że pierwsza rakieta Polski mogła w jakiś sposób wspierać młodszą koleżankę z kadry w trakcie paryskich zmagań.
Finalistka French Open szybko jednak ucięła te domysły.
„W trakcie turnieju czy po turnieju otrzymywałam od Igi gratulacje i miłe słowa. To było wszystko" – oświadczyła krótko.
Tym samym dała do zrozumienia, że ich kontakt ma czysto profesjonalny, oparty na wzajemnym szacunku charakter.
Najtrudniejsze momenty turnieju i kulinarne wspomnienia
Wizyta w Warszawie stała się dla zawodniczki okazją do podsumowania fizycznych kosztów sukcesu. Chwalińska opowiedziała o przebytych kryzysach:
„Najtrudniejszy moment był w drugiej rundzie, kiedy moje ciało odmawiało posłuszeństwa. I w meczu z Marią Sakkari, kiedy miałam gorszy dzień i spotkanie mi się nie układało. Cieszę się, że odkopałam rezerwy i wygrałam".
Zapytana o najbardziej wyraziste wspomnienia z Francji, zaskoczyła zebranych nietypową anegdotą o swoim sztabie szkoleniowym.
„Nie będę pamiętała nic z meczów. Zapamiętam 14 pizz, które zjedli moi trenerzy w trzy tygodnie. Widok mojego trenera będzie mi o tym przypominał" – żartowała.

Plany na regenerację i proste marzenia finalistki
Po powrocie do kraju sportsmenka mierzy się z nową rzeczywistością i nagłym zainteresowaniem opinii publicznej. W rozmowie z reporterem dziennika „Fakt" Chwalińska przyznała, że nie potrzebuje luksusowych nagród za życiowy sukces.
„Nic się nie zmieniło, nie mam jakichś takich zachcianek. Ja bym chciała się w końcu dobrze wyspać i dobrze zjeść" – zadeklarowała.
Dodała też, że przede wszystkim potrzebuje chwili oddechu przed kolejnymi wyzwaniami.
„Planuje wyjechać na dosłownie kilka dni, troszkę odpocząć, zresetować się, żeby później znowu mieć energię na nowe wyzwania" – zapowiedziała, zdradzając, że odpocznie nad morzem.