Była 6:20. Dramat w polskiej miejscowości. Droga całkowicie zablokowana, służby przekazały porażające wieści
Czwartkowy poranek w aglomeracji warszawskiej przyniósł niepokojące sceny na jednej z kluczowych tras wyjazdowych z miasta. Na skrzyżowaniu w Markach doszło do poważnego zdarzenia drogowego, które natychmiast postawiło na nogi wszystkie służby i sparaliżowało ruch w całej okolicy.
- Co wydarzyło się na skrzyżowaniu w Markach?
- Drogi zablokowane, kierowcy uwięzieni w korkach
- Ranni, śledztwo i dalsze kroki służb
Co wydarzyło się na skrzyżowaniu w Markach?
Do groźnego zderzenia doszło w czwartek 15 stycznia około godziny 6:20 na jednym z najbardziej ruchliwych skrzyżowań w Markach, na trasie prowadzącej w kierunku Radzymina i dalej na północ Mazowsza. W kolizji uczestniczył autobus komunikacji miejskiej oraz samochód osobowy marki Kia.
Z relacji stołecznej policji wynika, że wstępnie rozpatrywany jest wariant, w którym jeden z kierowców wjechał na skrzyżowanie przy czerwonym świetle. Siła uderzenia była na tyle duża, że oba pojazdy zostały poważnie uszkodzone, a na jezdni rozsypały się elementy karoserii.
Na miejsce natychmiast zadysponowano liczne patrole policji, kilka zastępów straży pożarnej oraz zespoły ratownictwa medycznego. Strażacy musieli zabezpieczyć teren i sprawdzić, czy nie doszło do wycieku paliwa lub innych niebezpiecznych substancji. Policjanci rozpoczęli szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia, dokumentując położenie pojazdów i zabezpieczając ślady hamowania oraz inne dowody, które pomogą w odtworzeniu przebiegu wypadku.
O zdarzeniu bardzo szybko poinformował również burmistrz Marek, apelując do kierowców o omijanie tego rejonu i zachowanie szczególnej ostrożności. Szczegółowe okoliczności wypadku ujawnia policja.
Do zdarzenia doszło ok. godz 6:20. Wypadek miał miejsce na skrzyżowaniu. W zdarzeniu udział wziął autobus miejski i osobowa Kia. Jeden z kierowców wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Winnego ustalają służby. Potwierdzam, że zablokowany jest jeden pas w kierunku Radzymina. Kierowca i pasażer z Kii trafili do szpitala. Pasażerom i kierowcu autobusu nic się nie stało - powiedział o2.pl mł. asp. Paweł Chmura z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Drogi zablokowane, kierowcy uwięzieni w korkach
Skutki wypadku były niemal natychmiastowe i wyjątkowo dotkliwe dla tysięcy kierowców. Jedna z głównych jezdni w kierunku Radzymina została zamknięta, co w godzinach porannego szczytu spowodowało prawdziwy komunikacyjny paraliż.
Korki w Markach i na dojazdach do Warszawy szybko zaczęły się wydłużać, sięgając kilku kilometrów. Zablokowane skrzyżowanie sparaliżowało także ruch na drogach lokalnych, ponieważ wielu kierowców próbowało omijać miejsce wypadku bocznymi ulicami.
Policja oraz służby drogowe wprowadziły objazdy i ręczne kierowanie ruchem, jednak przy tak dużym natężeniu pojazdów trudno było szybko rozładować zatory. Funkcjonariusze apelowali o cierpliwość oraz o korzystanie z aplikacji nawigacyjnych, które na bieżąco wskazywały alternatywne trasy.
Utrudnienia utrzymywały się przez dłuższy czas, ponieważ oprócz ratowania poszkodowanych konieczne było dokładne zabezpieczenie miejsca wypadku oraz usunięcie rozbitych pojazdów z jezdni.
Ranni, śledztwo i dalsze kroki służb
Najpoważniejsze konsekwencje zdarzenia ponieśli podróżujący samochodem osobowym. Kierowca oraz pasażer Kii zostali przetransportowani do szpitala. Stan jednego z nich określany jest jako ciężki – lekarze walczą o jego życie, co nadaje całej sprawie wyjątkowo dramatyczny wymiar.
W autobusie, mimo dużej masy pojazdu i siły zderzenia, nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń. Pasażerowie zostali przebadani na miejscu przez ratowników medycznych, a część z nich mogła kontynuować podróż innym środkiem transportu.
Policja potwierdziła, że obaj kierowcy byli trzeźwi. Śledztwo skupia się teraz na ustaleniu, który z nich naruszył przepisy i wjechał na skrzyżowanie przy czerwonym świetle. Kluczowe znaczenie będą miały nagrania z miejskiego monitoringu, zapisy z kamer w pojazdach oraz zeznania świadków.
Jeżeli potwierdzi się rażące naruszenie przepisów, sprawcy może grozić odpowiedzialność karna, zwłaszcza jeśli wypadek zakończy się ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu poszkodowanego.
