Burza po remoncie w "Nasz nowy dom". Widzowie nie wytrzymali, od razu to wyłapali

Ekipa “Naszego nowego domu” na czele z Elżbietą Romanowską ruszyła do Rzeszowa, by pomóc pani Izabeli oraz jej synowi. Kobieta z powodu problemów zdrowotnych porusza się na wózku inwalidzkim, a dom, w którym mieszkała, nie spełniał wymagań, które ułatwiłyby jej życie. Przeprowadzony remont znacznie usprawnił jej codzienne funkcjonowanie, co bardzo ją ucieszyło. Internauci wychwycili jednak kilka istotnych, ich zdaniem, niedociągnięć. Co takiego przykuło ich uwagę i ewidentnie rozczarowało?
Ekipa "Naszego nowego domu" ruszyła pomóc pani Izabeli
“Nasz nowy dom” już od lat emitowany jest na antenie Polsatu i przyciąga przed odbiorniki wielu widzów, ciekawych, komu tym razem ekipa programu pomoże i wyremontuje dom, usprawniając im tym samym codzienne funkcjonowanie. W programie pojawiają się różni ludzie, z różnorakimi problemami, lecz łączy ich jedno - fatalne warunki mieszkaniowe. Wielu z uczestników nie ma dostępu do bieżącej wody, nie posiada również łazienki ani centralnego ogrzewania. Zdarza się, że pomieszczenia są niewykończone, niebezpiecznie zwisają kable, a ściany pokrywa wilgoć.
Nie da się ukryć - w takich domach bardzo ciężko się mieszka, tym bardziej wtedy, gdy rodzina zmaga się z innymi problemami, zwykle zdrowotnymi, co przekłada się następnie na posiadane przez nich finanse. Te nie pozwalają na przeprowadzenie koniecznego remontu, lecz w tych trudnych chwilach pojawia się Elżbieta Romanowska wraz z ekipą remontową i ruszają do pracy.
Dzięki programowi wiele rodzin otrzymało ogromną pomoc i poprawiło swój codzienny byt. Jedną z osób, która tego doświadczyła, jest pani Izabela, która wraz z synem mieszka w Rzeszowie. Kobieta zmaga się z przepukliną oponowo-rdzeniową w odcinku lędźwiowym, a ponadto porusza się dzięki wózkowi inwalidzkiemu.
Urodziłam się z przepukliną oponowo-rdzeniową w odcinku lędźwiowym. Po urodzeniu lekarz, przyjmujący mnie na oddział, powiedział, że po co mnie operować, jak i tak wykituję - mówiła przed kamerami.
Dalsza część artykułu pod zdjęciem.

Ekipa "Naszego nowego domu" wyremontowała dom pani Izabeli
Pani Izabela mieszka z 4-letnim synem i na co dzień stara się, jak może, by niczego im nie brakowało. Niestety wyposażenie domu nie było dostosowane do jej potrzeb, co znacznie utrudniało jej funkcjonowanie. Nie ukrywała, że ciężko było jej korzystać z wysokich blatów czy z kuchenki, nie była również w stanie dostać się do niektórych szafek.
ZOBACZ TAKŻE: Polski aktor zdradzał żonę. Chciał, żeby się o tym dowiedziała
Ekipa “Naszego domu”, chcąc pomóc pani Izabeli, szybko wzięła się do pracy. Zaprojektowane pomieszczenia miały spełniać jej oczekiwania i ułatwić dostępność do wszystkich mebli. Gdy kobieta oraz jej syn wrócili z kilkudniowego urlopu, przeżyli niesamowitą niespodziankę, bowiem spełniły się ich marzenia o remoncie domu.
Pani Izabela z dumą przemieszczała się po kuchni, oglądając dokładnie każdy jej fragment. Zachwycała się niskimi blatami oraz piekarnikiem umiejscowionym dość nisko. Cieszyła się również z włączników światła, które wreszcie sama da radę dosięgnąć, bez pomocy syna. Niestety internauci zdecydowanie mniej podzielali jej entuzjazm.
Dalsza część artykułu pod zdjęciem.

Internauci rozczarowani pomysłem na remont. Wypunktowali wszystkie uchybienia
Pani Izabela, choć była zachwycona remontem i zupełnie nowym wyglądem swojego domu, na jego wyposażenie i umeblowanie dość sceptycznie spojrzeli internauci. Ich zdaniem, choć projektanci zmienili wysokość mebli, nie zadbali o to, by kobieta, która, póki co, jako jedyna będzie większość rzeczy przygotowywała w kuchni, posiadała tam wszelakie wygody. Twierdzą, że blat mimo wszystko jest za wysoko, przez co uczestniczka “Naszego nowego domu” może czuć się niekomfortowo, przygotowując potrawy. Skomentowali w negatywny sposób także wannę, którą zamontowano. Na co jeszcze zwrócili uwagę?
Wanna dla osoby na wózku? Ale chyba prysznic byłby bardziej odpowiedni?;
Cudnie, tylko martwię się o wannę. Szkoda, że nie prysznic;
Bardzo funkcjonalny dom dla osoby na wózku… Z blatami kuchennymi pod brodą;
Wysokie blaty, zmywarka oddalona od zmywaka. Koło piekarnika nie ma szafki, blatu, gdzie można odłożyć gorącą potrawę. Jak osoba niepełnosprawna ma gorącą potrawę trzymać w dłoniach i jednocześnie jechać wózkiem, żeby ją odłożyć?;
Jakim cudem ta kobieta ma przygotowywać posiłki na blacie sięgającym brody? Przecież nawet nie sięgnie do przedmiotów (np. sztućców, przypraw) stojących na blacie przy ścianie. Jak ugotuje cokolwiek, nie mogąc zajrzeć nawet do najbliższego garnka, nie mówiąc o tych w głębi kuchenki? Jak ma skorzystać z toalety, jak nie ma uchwytów umożliwiających przeniesienie się z wózka?;
Nie ma uchwytów przy muszli klozetowej;
Blaty w kuchni za wysoko, jakie to dostosowanie do osoby na wózku? Wanna? Jak wejść i wyjść? Powinien być prysznic bezbrodzikowy. Gdzie uchwyty przy sedesie?;
Następnym razem niech projektant usiądzie na takim wózku i spróbuje ugotować na tej kuchence, niech spróbuje pokroić coś, mając blat pod pachami - grzmią internauci.





































