Awantura o radną PSL. Radosław Fogiel ostro o rządzących
Wstrzymanie rotacji amerykańskiej brygady pancernej do Polski wywołało gorącą dyskusję w niedzielnym "Śniadaniu Rymanowskiego" w Polsat News. Podczas gdy jedni politycy nawołują do wzmożonych zbrojeń krajowych i ostrożności wobec nowej amerykańskiej administracji, opozycja zarzuca premierowi Donaldowi Tuskowi celowe uderzanie w relacje na linii Warszawa-Waszyngton. Emocje w studiu sięgnęły zenitu również za sprawą lokalnego skandalu z udziałem radnej PSL, co doprowadziło do ostrego starcia słownego między przedstawicielami PiS i Trzeciej Drogi.
Zatrzymana rotacja i uspokajające sygnały z Pałacu Prezydenckiego
Tłem dla niedzielnej debaty stały się najnowsze doniesienia z Pentagonu o wstrzymaniu dyslokacji amerykańskiej pancernej brygadowej grupy bojowej (ABCT) do Polski. Amerykańska obecność wojskowa, będąca fundamentem wschodniej flanki NATO od czasu operacji Atlantic Resolve, przechodzi obecnie fazę przeglądu, co wywołało w Polsce zrozumiały niepokój dotyczący ewentualnych cięć w strukturach sił zbrojnych USA stacjonujących w Europie.
Sprawę skomentował obecny w studiu Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP, który starał się tonować nastroje. Wskazał, że decyzja ma najprawdopodobniej charakter administracyjny, a nie polityczny.
– W tym wypadku rzeczywiście jest istotny temat, bowiem Pentagon podjął decyzję o wstrzymaniu już częściowo relokowanej czy dyslokowanej jednostki. Sprzęt już przyleciał, a żołnierze w ostatnim momencie zostali zatrzymani. Jestem przekonany, że to nie jest decyzja na poziomie politycznym – stwierdził Przydacz.
Prezydencki minister ujawnił również kulisy swoich dyplomatycznych działań z ostatnich dni, dodając, że rozmowy z nową administracją w Waszyngtonie napawają optymizmem.
– Ja też przez weekend wykonałem wiele telefonów, rozmawiałem z Białym Domem i ludźmi z Departamentu Stanu. Tutaj jest raczej pozytywny sygnał. Natomiast na poziomie Pentagonu, nie politycznym, tylko niżej, urzędniczym, generalskim. Oni próbują wykonać dyspozycję - tłumaczył.
Wizja wycofania wojsk i oskarżenia wobec premiera
Mniej optymistycznie na sprawę patrzy lewa strona sceny politycznej. Zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące rewizji amerykańskiego zaangażowania w bezpieczeństwo Europy traktowane są jako dzwonek alarmowy. Rzecznik Lewicy Łukasz Michnik podkreślił, że polityka zagraniczna musi opierać się na twardym realizmie.
– Musimy być przygotowani na scenariusz, w którym Donald Trump wycofa amerykańskich żołnierzy z Polski i Europy – ostrzegał Michnik, zwracając uwagę na "humory" prezydenta elekta. – Nie możemy nie wyciągać wniosków. My musimy się zbroić – dodał.
Z narracją o konieczności intensyfikacji własnych zbrojeń zgodził się również reprezentujący Konfederację Michał Wawer.
Główna linia sporu zarysowała się jednak między Prawem i Sprawiedliwością a Koalicją Obywatelską. Radosław Fogiel (PiS) wykorzystał sytuację, by uderzyć w politykę zagraniczną rządu. Nawiązał m.in. do niedawnego wywiadu Donalda Tuska dla brytyjskiego "Financial Times", w którym polski premier kładł nacisk na strategiczną autonomię Europy i sugerował, że Polska nie zamierza "podbierać" amerykańskich wojsk stacjonujących w Niemczech.
– W tej sytuacji jest skrajną nieodpowiedzialnością, żeby nie powiedzieć sabotażem, że premier polskiego rządu notorycznie obraża szefa państwa sojuszniczego, że udziela wywiadu w "Financial Times", gdzie poddaje w wątpliwość (wsparcie USA - red.). Wręcz okazuje brak zainteresowania wzmocnieniem amerykańskiej obecności w Polsce. Kiedy my powinniśmy zabiegać o obecność amerykańskich żołnierzy z Niemiec, mówi, że nie powinniśmy podbierać. Sabotażyści nie tylko wysadzają tory kolejowe, ale próbują też czasami wysadzić relacje. To są działania, które moim zdaniem mają charakter sabotażu – argumentował ostro Fogiel.
Zarzuty te stanowczo odrzucił poseł KO, Michał Szczerba, wskazując na miliardowe inwestycje obecnego rządu w amerykański sprzęt wojskowy jako dowód na utrzymywanie silnego sojuszu.
– To kompletne bzdury – ripostował Szczerba. – Chcę wyraźnie powiedzieć, pan premier Tusk ma pełną świadomość znaczenia wojsk amerykańskich. Inwestuje w relacje polsko-amerykańskie, realizując wszystkie kontrakty na kwotę 63 mld dolarów z przemysłem amerykańskim.
Wpadka radnej PSL i "przekroczenie poziomu mendowatości"
Debata o bezpieczeństwie narodowym płynnie przeszła w awanturę o standardy w życiu publicznym. Iskrą stała się głośna w ostatnich dniach pomyłka Agnieszki Stolarczyk, radnej PSL z Radomia. Działaczka przypadkowo opublikowała w mediach społecznościowych wiadomość skierowaną pierwotnie do władz województwa mazowieckiego. W prośbie sugerowała "rozważenie" kandydatury jej męża – z zawodu mechanika samochodowego – do rady nadzorczej jednego z największych szpitali specjalistycznych w regionie.
Ten przypadek rzekomego nepotyzmu stał się amunicją dla Radosława Fogla.
– Czy tak wygląda polityka obecnego rządu? Radni załatwiają dla swoich małżonków rady nadzorcze? – prowokował polityk PiS.
Na te oskarżenia bardzo nerwowo zareagował Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z ramienia PSL, co przerodziło się w chaotyczną wymianę ciosów.
– Jest pan po prostu żałosny – ocenił Zgorzelski.
– Chyba wy jesteście żałośni jak tak sobie załatwiacie pracę – odgryzł się Fogiel.
– Po ośmiu latach rozkradania państwa polskiego. Afera RARS, PFR, Fundusz Sprawiedliwości... – wyliczał wicemarszałek.
– I co się z tym dzieje? – przerywał poseł PiS.
– By się pan wstydził, pan nie ma prawa cokolwiek mówić na ten temat – skwitował ostro Zgorzelski.