Auto wbiło się w budynek, trwa akcja służb. Mundurowi prowadzą poszukiwania kierowcy z Zakopanego
W samym centrum Zakopanego doszło do groźnie wyglądającego zdarzenia, które mogło zakończyć się tragedią. Samochód osobowy wjechał w budynek jednej z lokalnych cukierni, powodując zniszczenia w lokalu i chaos na miejscu. Po wszystkim kierowca miał porzucić pojazd i uciec, zanim na miejsce dotarły służby ratunkowe. Sprawą zajmują się policjanci z Zakopanego, którzy ustalają dokładne okoliczności incydentu.
Dramatyczne okoliczności zdarzenia
Do zdarzenia doszło w Zakopanem w godzinach, gdy w rejonie cukierni przebywali klienci i przechodnie. Z ustaleń wynika, że samochód nagle zjechał z jezdni i uderzył w elewację budynku. Siła uderzenia była na tyle duża, że uszkodzeniu uległa część fasady lokalu, a wewnątrz doszło do przewrócenia wyposażenia.
Świadkowie relacjonowali, że cała sytuacja rozegrała się bardzo szybko, bez wyraźnych wcześniejszych sygnałów o utracie kontroli nad pojazdem. Po kolizji kierowca nie pozostał na miejscu zdarzenia. Według przekazów zebranych przez służby, oddalił się pieszo, pozostawiając rozbity samochód przed budynkiem. Na miejsce wezwano policję oraz straż pożarną, które zabezpieczyły teren i rozpoczęły czynności wyjaśniające.
Wstępne ustalenia są takie, że biały samochód widoczny na zdjęciach otarł się o inny, jadący z naprzeciwka. W efekcie tego uderzył w krawężnik, potem w słup i ostatecznie wjechał w drewniany budynek. Dwie osoby z drugiego auta nie zostały ranne. Ich samochód nie jest mocno uszkodzony. Nie wiemy natomiast, w jakim stanie jest kierowca białego pojazdu, ponieważ gdy strażacy pojawili się na miejscu, nie było go tam — mówi w rozmowie z "Faktem" mł. bryg. Andrzej Król.
Funkcjonariusze analizują obecnie nagrania z monitoringu oraz zeznania świadków. Kluczowe ma być ustalenie, w jakich okolicznościach doszło do utraty panowania nad pojazdem oraz czy kierowca był trzeźwy w chwili zdarzenia.
Czy ktoś został ranny?
Na miejscu zdarzenia nie odnotowano informacji o osobach ciężko poszkodowanych. Z relacji wynika, że w momencie uderzenia w budynek w pobliżu znajdowali się ludzie, jednak nie doszło do bezpośredniego potrącenia przechodniów ani klientów cukierni.
Służby ratunkowe sprawdziły stan osób przebywających w okolicy i zabezpieczyły miejsce wypadku. Wstępne informacje wskazują, że największe konsekwencje zdarzenia miały charakter materialny – uszkodzony został budynek oraz samochód, który w niego uderzył.
Wyjaśniamy też okoliczności tej kolizji i który pojazd spowodował to zdarzenie. W nocy mocno padało, to mogło mieć jakieś znaczenie. Będziemy to wszystko weryfikować — wyjaśnia nam asp. sztab. Roman Wieczorek.
Pierwsze ustalenia śledczych
Policjanci z Zakopanego prowadzą czynności mające na celu ustalenie tożsamości kierowcy oraz jego motywów. Zabezpieczono monitoring miejski oraz prywatne nagrania z okolicznych kamer, które mają pomóc w odtworzeniu przebiegu zdarzenia.
Śledczy sprawdzą również, czy kierujący mógł znajdować się pod wpływem alkoholu lub innych substancji. Kluczowe będzie także ustalenie, czy do zdarzenia doszło w wyniku utraty panowania nad pojazdem, czy też mogły mieć na nie wpływ inne czynniki, takie jak nadmierna prędkość lub błąd kierowcy.
Szukamy go. Osobom z drugiego pojazdu nic się nie stało — mówi "Faktowi" mł. bryg. Andrzej Król Łęgowski ze straży pożarnej w Zakopanem.
Zgodnie z procedurami, ucieczka z miejsca zdarzenia jest traktowana jako poważne naruszenie przepisów. Policja zapowiada dalsze działania zmierzające do zatrzymania sprawcy i przedstawienia mu zarzutów, jeśli potwierdzą się wstępne ustalenia.