Atak Rosji na Ukrainę. Polska poderwała myśliwce i śmigłowce
Polska poderwała dyżurne myśliwce i śmigłowce w odpowiedzi na zmasowany atak lotniczy Rosji na Ukrainę, o czym poinformowało Dowództwo Operacyjne RSZ. Według ukraińskiego wywiadu i władz lokalnych agresor uderza w infrastrukturę krytyczną, a eksplozje odnotowano w miastach bezpośrednio sąsiadujących z granicą Polski. Sytuacja jest dynamiczna, a polskie systemy obrony pozostają w podwyższonej gotowości.
Polskie lotnictwo i systemy obrony w gotowości
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych ogłosiło 13 maja 2026 roku rozpoczęcie operowania wojskowego lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej. Decyzja zapadła w związku ze zmasowanym atakiem Federacji Rosyjskiej na Ukrainę przy użyciu dużej liczby bezzałogowych statków powietrznych. W stan wyższej gotowości postawiono naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego.
Polskie dowództwo w oficjalnym komunikacie podkreśliło:
„Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, w szczególności w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów".
Wszystkie podległe siły i środki pozostają w pełnej gotowości do natychmiastowej reakcji na rozwój wydarzeń.
Taktyka uderzeń i ostrzeżenia wywiadu
Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy wydał pilne ostrzeżenie przed kompleksowym atakiem powietrznym o charakterze długotrwałym. Rosyjska taktyka zakłada w pierwszej fazie wykorzystanie znacznej liczby dronów bojowych.
„Agresor wykorzystuje znaczną liczbę dronów bojowych w celu przeciążenia ukraińskiego systemu obrony przeciwlotniczej oraz zniszczenia obiektów cywilnych" - podał HUR w serwisie Telegram.
Wywiad przewiduje, że po fali bezzałogowców nastąpią uderzenia pociskami manewrującymi z morza i powietrza oraz pociskami balistycznymi. Według analizy ukraińskich służb Rosja dąży do złamania oporu społeczeństwa po odrzuceniu propozycji zawieszenia broni.
Skutki ataków w Kijowie i regionie
Ataki koncentrują się na infrastrukturze zapewniającej funkcjonowanie dużych miast oraz obiektach energetycznych i zbrojeniowych. W stolicy Ukrainy mer Witalij Kliczko poinformował o upadku szczątków zestrzelonego drona na otwartym terenie w rejonie obołońskim. Z kolei Mykoła Kałasznyk z kijowskiej administracji wojskowej przekazał informacje o zniszczeniach w rejonie wyszhorodzkim, gdzie doszło do pożaru prywatnego budynku mieszkalnego wywołanego uderzeniem drona.
„Pod uderzeniem spokojne miejscowości, domy ludzi, nasze zwykłe życie" − napisał Kałasznyk na kanale Telegram.
Na miejscu pracują wszystkie służby operacyjne. Według wstępnych doniesień w wyniku tego zdarzenia nie odnotowano osób poszkodowanych wśród ludności cywilnej.
Eksplozje przy granicy z Polską
Zagrożenie objęło również zachodnią część Ukrainy, w tym obwód wołyński, gdzie alarm powietrzny ogłoszono we wczesnych godzinach porannych. W Łucku, położonym niedaleko polskiej granicy, odnotowano serie wybuchów w samym centrum miasta. Sekretarz rady miejskiej Kateryna Shkloda potwierdziła te doniesienia, apelując do mieszkańców o pozostanie w schronach.
„W centrum Łucka odnotowano wybuchy, wyjaśnia się informacje o uszkodzeniach budynków i poszkodowanych" − przekazała Shkloda.
Dowództwo Sił Powietrznych Ukrainy potwierdziło, że ruch wrogich bezzałogowców w stronę miasta wciąż trwa.