Afera NCBR to zorganizowana przepompownia pieniędzy. Michał Szczerba ujawnia kulisy
Prokuratura Europejska oficjalnie postawiła zarzuty w sprawie gigantycznej afery w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Śledztwo to bezpośredni efekt kontroli poselskich, które ujawniły bezprecedensowy mechanizm wyprowadzania publicznych pieniędzy z unijnych funduszy. Jak przekonuje, w rozmowie na łamach serwisu Goniec.pl, europoseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba, państwowa instytucja padła ofiarą brutalnego, politycznego zawłaszczenia, stając się w przededniu wyborów prywatnym folwarkiem i przepompownią środków dla ludzi powiązanych ze Zjednoczoną Prawicą.
Polityczny łup w ramach koalicyjnej układanki
Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, powołane do wspierania polskiej innowacyjności, w ostatnich latach rządów Prawa i Sprawiedliwości zmieniło swój pierwotny charakter. Zamiast finansować przełomowe technologie, stało się narzędziem do zaspokajania politycznych ambicji. Kluczową rolę odegrała tu wchodząca w skład rządu Partia Republikańska kierowana przez Adama Bielana. Nowe kierownictwo błyskawicznie zaczęło obsadzać lukratywne stanowiska swoimi doradcami i byłymi asystentami, tworząc swoisty urząd pracy dla partyjnych nominatów.
– Jarosław Kaczyński zdecydował się na współpracę z Partią Republikańską, która pozbierała cały ten chłam wychodzący z PiS-u – bezkompromisowo diagnozuje sytuację Michał Szczerba w rozmowie z Gońcem. – W nagrodę w ramach umowy koalicyjnej otrzymali nadzór nad NCBR i potraktowali tę instytucję po prostu jak własność swojej partii – wskazuje polityk.
"Szybka Ścieżka" do państwowej kasy
Symbolem nadużyć stał się sztandarowy program „Szybka Ścieżka”, z którego miały spływać wielomilionowe dotacje na podejrzane i skrajnie nieinnowacyjne przedsięwzięcia. W lutym 2023 roku, podczas wnikliwej analizy dokumentacji, posłowie opozycji odkryli, że rzeczywistym celem wielu wniosków było sztuczne napompowanie kosztów.
Szczególne kontrowersje wzbudził projekt budowy podmorskiego kabla na dnie Bałtyku. Wniosek uderzał fundamentalnymi brakami formalnymi, a mimo to początkowo zyskał aprobatę decydentów.
– W mojej opinii od samego początku to był przekręt i zwykły szwindel. Próbowano zbudować projekt z gigantycznym wsparciem finansowym, choć jego rzeczywista wartość publiczna i społeczna absolutnie na to nie zasługiwała – ocenia w programie “Rozmowa Gońca” europoseł. – Ten podmiot starał się aż o 123 miliony złotych, mimo że maksymalne dofinansowanie mogło wynieść 20 milionów euro. Wniosek w ogóle nie powinien być rozpatrywany, bo po prostu nie spełniał warunków brzegowych – tłumaczy.
Pazerne łapy na unijnych resztówkach
Kluczowym kontekstem dla afery w NCBR był nieubłagany kalendarz polityczny. Zdaniem Szczerby pośpiech w przyznawaniu wątpliwych dotacji wynikał z chęci zabezpieczenia interesów finansowych środowiska politycznego tuż przed ewentualną utratą władzy. Działano z pełną premedytacją, próbując wydrenować ostatnie dostępne fundusze.
– Zbliżały się wybory parlamentarne w 2023 roku. To była jednoznaczna próba położenia pazernej łapy na jednym z ostatnich tak dużych programów. Przypomnijmy, że to były resztki z unijnej perspektywy finansowej, którą wynegocjował jeszcze Donald Tusk – podkreśla gość Gońca.
Skuteczna blokada i prokuratorskie zarzuty
Dzięki stanowczej interwencji i kontrolom prowadzonym przez ówczesnych posłów, wspieranych ustaleniami Najwyższej Izby Kontroli, udało się uratować potężne kwoty przed całkowitym marnotrawstwem. Dziś wszystkie te wątki badają europejskie organy śledcze, w tym OLAF i Prokuratura Europejska. Szybka reakcja zewnętrznych służb dowodzi, że unijny nadzór stanowi skuteczną tarczę chroniącą wspólny budżet.
– Razem z posłem Dariuszem Jońskim, a później także w oparciu o działania NIK-u, zablokowaliśmy ten przekręt. Uratowaliśmy z publicznych środków około 300 milionów złotych – wylicza z satysfakcją w rozmowie z Goniec.pl Michał Szczerba. – Złożyły się na to: 123 miliony na projekt kabla, 55 milionów na podejrzany startup oraz fundusze na kilka mniejszych projektów, które były przez władzę ręcznie sterowane i pilotowane – podsumowuje.
Źródło: Goniec