Adwokat zabiera głos ws. zegarka posła Szejny za 40 tys. zł. Czy popełnił przestępstwo?
Luksusowy zegarek o wartości około 40 tys. zł, który nie został wykazany w oświadczeniu majątkowym posła Andrzeja Szejny, wywołał lawinę pytań. Polityk próbuje tłumaczyć się publicznie, jednak jego wyjaśnienia są niespójne i nie rozwiewają wątpliwości. Co na ten temat mówią przepisy i praktyka organów kontrolnych? W rozmowie z BiznesInfo wypowiedział się dr Michał Bieniak, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej.
- Czy zegarek tej wartości musiał znaleźć się w oświadczeniu majątkowym?
- Jak organy reagują na rozbieżności między deklaracjami a rzeczywistością?
- Gdzie kończy się „omyłka”, a zaczyna odpowiedzialność karna?
Zegarek za 40 tys. zł a obowiązek ujawnienia majątku
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, posłowie mają jasno określony zakres informacji, które muszą ujawnić w oświadczeniach majątkowych. Dotyczy to nie tylko nieruchomości czy samochodów, ale również ruchomości o znacznej wartości.
„Zgodnie z art. 35 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, każdy poseł zobowiązany jest ujawnić w oświadczeniu majątkowym mienie ruchome o wartości powyżej 10 tys. zł” – wskazuje dr Michał Bieniak, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej.
Ekspert podkreśla, że w tej kategorii mieszczą się również zegarki, biżuteria, a nawet ubrania, jeśli ich wartość przekracza ustawowy próg. Kluczowy jest przy tym nie moment ujawnienia sprawy w mediach, lecz faktyczny stan posiadania.
„Oświadczenie składane jest do 30 kwietnia, ale według stanu na 31 grudnia roku poprzedniego” – dodaje dr Bieniak.
Oznacza to, że jeśli poseł posiadał zegarek w tym okresie, powinien był go wykazać niezależnie od późniejszych tłumaczeń.
Stary próg, nowe realia. Prawo jednak obowiązuje
W kontekście sprawy pojawia się argument, że próg 10 tys. zł jest dziś nieadekwatny do realiów rynkowych. Faktycznie, kwota ta obowiązuje od ponad dwóch dekad, mimo wysokiej inflacji i zmian cen dóbr luksusowych.
„Granica 10 tys. zł nie była zmieniana od przeszło dwudziestu lat, co – przy obecnych realiach gospodarczych – może budzić wątpliwości co do zasadności regulacji” – zauważa dr Michał Bieniak.
Ekspert jednocześnie podkreśla, że ewentualna nieaktualność przepisów nie zwalnia z ich stosowania. Dopóki prawo obowiązuje w obecnym kształcie, każdy poseł ma taki sam zakres obowiązków informacyjnych. W tym kontekście publiczne tłumaczenia posła Andrzeja Szejny nie zmieniają faktu, że brak zegarka w oświadczeniu majątkowym jest rozbieżnością, która wymaga rzetelnego i spójnego wyjaśnienia, a nie narracyjnych uników.
Gdy deklaracje rozmijają się z faktami. Jak reagują organy?
Historia polskiej polityki pokazuje, że nieścisłości w oświadczeniach majątkowych bywają traktowane bardzo poważnie. Organy kontrolne analizują nie tylko same dokumenty, ale również publiczne wypowiedzi i zachowania osób zobowiązanych.
„Reakcje organów bywają różne, pamiętamy przypadek Sławomira Nowaka, przeciwko któremu skierowano akt oskarżenia” – przypomina dr Michał Bieniak, członek Naczelnej Rady Adwokackiej.
Adwokat wskazuje również, że z jego praktyki zawodowej wynika, iż nieujawnienie części majątku przez polityków niejednokrotnie kończyło się postępowaniem karnym. Zdarzały się jednak także sytuacje, w których – mimo medialnych doniesień – konsekwencji nie było. To pokazuje, że kluczowe znaczenie ma ocena konkretnego przypadku: skala rozbieżności, jej charakter oraz to, czy osoba zobowiązana potrafi logicznie i wiarygodnie wyjaśnić swoje działania.
Omyłka czy przestępstwo? Granica jest cienka
Najpoważniejsze konsekwencje wiążą się z odpowiedzialnością karną. Polskie prawo nie pozostawia wątpliwości, że oświadczenie majątkowe jest dokumentem o szczególnym znaczeniu.
„Podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy w oświadczeniu majątkowym stanowi przestępstwo z art. 233 § 1 kodeksu karnego, czyli składanie fałszywych zeznań” – podkreśla dr Michał Bieniak.
Ekspert zaznacza, że prawo nie przewiduje ostrej granicy między „zwykłym przeoczeniem” a naruszeniem przepisów. Każde zatajenie lub podanie nieprawdy jest co do zasady czynem zabronionym. Odpowiedzialności można uniknąć jedynie w dwóch sytuacjach: gdy uda się wykazać nieumyślność w rozumieniu prawnym lub gdy czyn zostanie uznany za znikomo szkodliwy społecznie. W przypadku zegarka wartego około 40 tys. zł trudno jednak mówić o drobnym szczególe bez znaczenia.
Źródło: Biznes Info