Zbrodnia w Pieszycach. 45-latek zabił żonę. Na jaw wyszły wstrząsające fakty
Do wstrząsających wydarzeń doszło w jednym z mieszkań w Pieszycach, gdzie rutynowa interwencja służb zakończyła się tragicznie. Sprawa, która swój początek miała w sali sądowej, znalazła krwawy finał za zamkniętymi drzwiami prywatnego lokalu. 44-latki nie udało się uratować. Śledczy, powołując się na zebrane dowody, mówią o brutalnym akcie agresji i przytaczają tłumaczenia sprawcy zabójstwa.
- Złamanie sądowego zakazu i konfrontacja
- Krwawy finał sporu o pieniądze
- Strategia obronna i zarzuty prokuratorskie
- Tymczasowy areszt i groźba dożywocia
Złamanie sądowego zakazu i konfrontacja
13 lutego 2026 roku w Pieszycach pod Dzierżoniowem rozegrał się dramat, który wstrząsnął mieszkańcami Dolnego Śląska. 45-letni mężczyzna pojawił się w mieszkaniu swojej żony, ignorując orzeczony wcześniej przez sąd zakaz przebywania w tym konkretnym lokalu. Para znajdowała się w trakcie trudnego procesu rozwodowego, a kobieta od pewnego czasu zamieszkiwała tam samotnie, licząc na odzyskanie spokoju.
Według informacji przekazanych przez prokuraturę, oskarżony świadomie złamał prawo, przekraczając próg domu, w którym nie powinien się znajdować. To właśnie to spotkanie stało się bezpośrednim zarzewiem późniejszej, tragicznej w skutkach konfrontacji między małżonkami.
Krwawy finał sporu o pieniądze
Jak ustalili śledczy na podstawie zebranych materiałów dowodowych, spotkanie szybko przerodziło się w gwałtowną kłótnię o charakterze finansowym. W pewnym momencie agresja 45-latka wymknęła się spod kontroli – mężczyzna chwycił za nóż i zadał swojej żonie kilkanaście ciosów. Rany kłute w okolicy klatki piersiowej, szyi oraz rąk okazały się śmiertelne, powodując u ofiary bardzo intensywne krwawienie.
Choć sprawca sam zdecydował się powiadomić policję oraz pogotowie ratunkowe, na jakąkolwiek pomoc medyczną było już zdecydowanie za późno. 44-letnia kobieta zmarła na miejscu zdarzenia, stając się ofiarą eskalacji domowego konfliktu, którego nie zdołały powstrzymać dotychczasowe środki prawne.
Strategia obronna i zarzuty prokuratorskie
Podejrzany został niezwłocznie zatrzymany i doprowadzony przed oblicze prokuratora Mariusza Pindery z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do winy, jednak jego wyjaśnienia rzuciły specyficzne światło na linię obrony, którą postanowił przyjąć. 45-latek starał się aktywnie umniejszać swoją rolę w tragedii, twierdząc, że to żona wykazywała wobec niego postawę agresywną, co miało sprowokować jego brutalną reakcję.
Śledczy podchodzą do tych twierdzeń z dużą rezerwą, analizując historię ich relacji oraz dowody z miejsca zbrodni. Brutalność czynu, wyrażająca się w liczbie zadanych ciosów, stoi bowiem w rażącej sprzeczności z próbą przedstawienia zdarzenia jako incydentalnej kłótni.
Tymczasowy areszt i groźba dożywocia
W poniedziałek Sąd Rejonowy w Dzierżoniowie podjął kluczową decyzję o zastosowaniu wobec oskarżonego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy w swoim oficjalnym komunikacie podkreśla powagę sytuacji oraz nieuchronność surowych konsekwencji prawnych. Za morderstwo popełnione z taką determinacją 45-latkowi grozi teraz kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności, co jest najwyższym wymiarem kary w polskim systemie prawnym.
Cała sprawa wywołała szeroką dyskusję nad skutecznością zakazów zbliżania się oraz ochroną osób w trakcie rozwodów. Mieszkaniec Pieszyc oczekuje obecnie na proces w warunkach izolacji, podczas gdy śledczy kończą kompletowanie aktu oskarżenia w tej głośnej sprawie.