Ukraina prosi Polskę o pomoc. Szybka reakcja ministra. "Polska odebrała apel"
Nocne wydarzenia za wschodnią granicą postawiły służby energetyczne kilku państw w stan najwyższej gotowości. W tle są zniszczone obiekty infrastruktury, przerwane dostawy energii i szybkie decyzje podejmowane na szczeblu rządowym. Jedno jest pewne – sytuacja zmieniała się z godziny na godzinę i wymagała natychmiastowej reakcji.
- Co dokładnie zostało zaatakowane i dlaczego sytuacja jest tak poważna
- Jak Polska odpowiedziała na pilny sygnał z Ukrainy
- Skutki dla mieszkańców Ukrainy i dalsze kroki władz
Co dokładnie zostało zaatakowane i dlaczego sytuacja jest tak poważna
W nocy z piątku na sobotę rosyjskie siły przeprowadziły jeden z największych w ostatnich tygodniach ataków wymierzonych bezpośrednio w ukraińską infrastrukturę energetyczną. Według dostępnych informacji użyto setek dronów oraz kilkudziesięciu rakiet, które uderzały w kluczowe elementy systemu przesyłu energii.
Celem były przede wszystkim:
- podstacje wysokiego napięcia (750 kV i 330 kV),
- linie przesyłowe odpowiadające za transport energii między regionami,
- elektrownie cieplne, w tym obiekty położone na zachodzie Ukrainy, bardzo blisko granicy z Polską.
Skala zniszczeń sprawiła, że operator systemu przesyłowego musiał natychmiast wprowadzić awaryjne wyłączenia prądu. W wielu regionach Ukrainy energia elektryczna dostępna jest tylko przez kilka godzin dziennie, według ściśle ustalonych harmonogramów. Na wschodzie i północy kraju sytuacja jest jeszcze trudniejsza – tam wdrożono dodatkowe, nadzwyczajne ograniczenia.
Ukraińskie firmy energetyczne przyznają wprost: to kolejny cios w system, który od miesięcy funkcjonuje w warunkach ciągłego zagrożenia. Od jesieni ubiegłego roku podobne ataki powtarzają się regularnie, a część obiektów była już wcześniej uszkadzana i prowizorycznie naprawiana.
Jak Polska odpowiedziała na pilny sygnał z Ukrainy
W obliczu narastającego kryzysu ukraiński operator Ukrenerho skierował oficjalny apel do Polski o wsparcie energetyczne w trybie pilnym. Chodziło przede wszystkim o pomoc operatorską i możliwość stabilizacji systemu w najtrudniejszym momencie.
Reakcja była szybka. Minister energii Miłosz Motyka potwierdził, że Polska odebrała sygnał i rozpoczęła działania we współpracy z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi. Jak zaznaczył, pomoc udzielana jest w taki sposób, aby nie zagrozić bezpieczeństwu krajowego systemu energetycznego.
PSE pozostają w stałym kontakcie z ukraińską stroną i na bieżąco analizują możliwości techniczne. W praktyce oznacza to precyzyjne zarządzanie przepływami energii, reagowanie na nagłe wahania i gotowość do dalszych działań, jeśli sytuacja po stronie ukraińskiej będzie się pogarszać.
Warto dodać, że ze względu na bliskość ataków do polskiej granicy, także w Polsce podniesiono poziom czujności. W sobotę rano poderwane zostały myśliwce dyżurne, choć nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Był to jednak wyraźny sygnał, że wydarzenia po drugiej stronie granicy są traktowane bardzo poważnie.
Skutki dla mieszkańców Ukrainy i dalsze kroki władz
Dla zwykłych mieszkańców Ukrainy oznacza to kolejne trudne dni. Brak prądu wpływa nie tylko na codzienne życie, ale też na działanie szpitali, transportu, systemów ogrzewania i łączności. W wielu miastach ludzie muszą planować dzień pod kątem dostępnych godzin zasilania.
Władze Ukrainy informują, że w niektórych elektrowniach – w tym obiektach jądrowych – zdecydowano się na czasowe wyłączenia bloków, aby uniknąć zagrożeń dla bezpieczeństwa. To pokazuje, jak poważna jest sytuacja i jak ostrożnie trzeba podejmować decyzje.
Jednocześnie ukraińscy energetycy deklarują gotowość do natychmiastowych napraw. Problem polega na tym, że w wielu miejscach wciąż istnieje ryzyko kolejnych ataków, co uniemożliwia szybkie rozpoczęcie prac. Firmy energetyczne przyznają, że od początku pełnoskalowej wojny ich obiekty były atakowane setki razy, a część infrastruktury funkcjonuje dziś tylko dzięki tymczasowym rozwiązaniom.
Cała sytuacja pokazuje, że wsparcie międzynarodowe – zwłaszcza ze strony sąsiadów – ma kluczowe znaczenie. Polska, reagując na apel Ukrainy, ponownie znalazła się w gronie państw, które w krytycznym momencie nie ograniczają się do deklaracji, lecz podejmują realne działania.