Tusk ogłosił ws. wojsk USA w Polsce. Przedstawiono projekt ustawy, padły ważne słowa
Polski rząd rozpoczyna oficjalne przygotowania do utworzenia stałej bazy wojsk Stanów Zjednoczonych nad Wisłą. Jak informują Kancelaria Premiera i MON, decyzje zapadły po wtorkowym posiedzeniu Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego. Nowe rozwiązania mają stworzyć warunki dla zwiększonej obecności sojuszniczych żołnierzy w naszym kraju.
MON kieruje projekt uchwały do rządu
Propozycję nowych przepisów, które mają usankcjonować amerykańską obecność wojskową, przedstawił wicepremier i szef MON. Przed wtorkowym posiedzeniem rządu premier Donald Tusk zapowiadał:
„Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował projekt uchwały Rady Ministrów w sprawie podjęcia działań w celu utworzenia stałej bazy sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych".
Jak wyjaśnił, dokument zakłada przygotowanie kompleksowych warunków dla sojuszników, a pracami kieruje resort obrony.
Sam Kosiniak-Kamysz potwierdził te plany na platformie X.
„Przygotowujemy Polskę na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich. Ważne i dobre decyzje dla Polski przed nami" — napisał.
Wtorkowa uchwała nie jest jednak początkiem tej drogi, lecz kolejnym jej etapem. O stałą obecność wojsk USA Polska zabiega od lat, a oficjalną propozycję utworzenia nowej bazy szef MON przekazał sekretarzowi obrony USA Pete'owi Hegsethowi już na początku czerwca.
Logistyka i pieniądze podstawą stałej obecności. Tusk zabrał głos
Utworzenie bazy wiąże się z zapewnieniem solidnego zaplecza dla amerykańskiego personelu. Premier podkreślał, że Polska nie może biernie czekać na realizację deklaracji Waszyngtonu.
„To jest wbrew pozorom bardzo poważne przedsięwzięcie organizacyjnie i finansowo, jeśli myślimy na serio o stałej bazie, to musimy zacząć przygotowywać Polskę do tego" — tłumaczył.
Zwracał też uwagę na potrzebę działania z wyprzedzeniem.
„Dziękuję, że zaczynamy już o tym myśleć z wyprzedzeniem. Dzięki temu nikt nie będzie miał pretekstu, żeby powiedzieć: "Polska nie jest przygotowana, to może jednak inny kraj". Jestem bardzo usatysfakcjonowany takim postawieniem sprawy" — mówił szef rządu.
Sam premier przyznaje przy tym, że chodzi o kosztowne i wymagające zadanie. Gwarancje, o których mówi MON, obejmują zabezpieczenie finansowe, infrastrukturalne i logistyczne, a także inwestycje pozwalające sprowadzić do Polski rodziny żołnierzy. Otwartą kwestią pozostaje, jak duże obciążenie dla budżetu będzie się z tym wiązać.
Amerykańskie deklaracje i ruchy wojsk w Europie
Plany rządu to bezpośrednia odpowiedź na zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który zadeklarował skierowanie nad Wisłę dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy. Decyzja zapadła w cieniu dyplomatycznych zawirowań i wycofywania części amerykańskich sił z Niemiec. Wcześniej wstrzymano nawet zaplanowaną rotację około 4 tysięcy żołnierzy, którzy mieli trafić do Polski. Ostatecznie jednak przeważył plan powiększenia kontyngentu, co zmusiło Warszawę do przyspieszenia prac nad infrastrukturą.
Te same zawirowania pokazują jednak, że amerykańskie deklaracje bywają zmienne, a kierunek polityki Waszyngtonu trudno przewidzieć z wyprzedzeniem. Część obserwatorów zwraca uwagę, że Polska przygotowuje kosztowną infrastrukturę, zanim ostateczne decyzje zapadną w Pentagonie. Jak ocenił premier, nowa baza to „nie jest tylko wielka szansa na radykalne zwiększenie bezpieczeństwa Polski, ale także jest to wielki wysiłek organizacyjny".
Współpraca rządu z Pałacem Prezydenckim
Mimo politycznych różnic rząd i prezydent w tej sprawie skazani są na współdziałanie, a ich kroki mają być koordynowane na najwyższych szczeblach. Szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP Marcin Przydacz zapowiedział, że po powrocie prezydenta z USA dojdzie do roboczego spotkania.
„Po powrocie z USA prezydent Karol Nawrocki zaprosi wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza na spotkanie" — poinformował.
Tematem mają być konkretne ustalenia z Waszyngtonu, w tym podtrzymana przez Trumpa deklaracja o dodatkowych żołnierzach, którą teraz trzeba przełożyć na decyzje wykonawcze po stronie polskiej.
