Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > To pogrąży Szymona Hołownię? Konstytucjonalista: "Dysponują już twardymi dowodami"
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 12.05.2026 10:56

To pogrąży Szymona Hołownię? Konstytucjonalista: "Dysponują już twardymi dowodami"

To pogrąży Szymona Hołownię? Konstytucjonalista: "Dysponują już twardymi dowodami"
Zarzuty wobec Szymona Hołowni, fot.EastNews

Śląski wydział Prokuratury Krajowej przygotowuje się do złożenia wniosku o uchylenie immunitetu poselskiego Szymonowi Hołowni. Sprawa ma ścisły związek z aferą wokół Collegium Humanum, a nieoficjalne informacje wskazują na możliwość postawienia zarzutów obejmujących poświadczenie nieprawdy oraz fałszowanie dokumentów. Sam polityk stanowczo zaprzecza wszelkim spekulacjom i kwestionuje rzetelność doniesień śledczych. Skomentował to dla naszego portalu Konstytucjonalista z Uniwersytetu w Białymstoku, profesor Andrzej Jackiewicz.

  • Wniosek prokuratury o pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej wymaga bezwzględnej większości głosów w Sejmie, co uzależnia sukces śledczych od ostatecznej woli politycznej koalicji rządzącej
  • Zarzuty z zakresu fałszowania dokumentacji oraz poświadczenia nieprawdy wymuszają na oskarżycielach zgromadzenie żelaznego materiału dowodowego
  • W ocenie konstytucjonalisty z Uniwersytetu w Białymstoku, profesora Andrzeja Jackiewicza, skierowanie wniosku wobec kluczowego polityka oznacza, że śledczy muszą dysponować twardymi dowodami materialnymi wykraczającymi poza medialne domniemania

Szanse na uchylenie immunitetu w realiach parlamentarnych

Perspektywa pociągnięcia do odpowiedzialności karnej jednego z liderów obozu rządzącego rodzi pytania o realne szanse na pomyślne procedowanie wniosku przez izbę niższą parlamentu. Szymon Hołownia konsekwentnie dementuje doniesienia o studiowaniu na Collegium Humanum, wskazując na upolitycznienie działań śledczych i brak twardych podstaw do formułowania oskarżeń. Profesor Andrzej Jackiewicz, analizując obecną sytuację, zwraca uwagę na polityczny i prawny ciężar takiej procedury wewnątrz parlamentu.

- Decyzja o uchyleniu immunitetu posłowi na Sejm wymaga bezwzględnej większości ustawowej liczby posłów (231 głosów). Oznacza to, że jest to decyzja w dużej mierze polityczna. Koalicja rządząca dysponuje taką większością, więc czysto matematycznie zablokowanie wniosku jest możliwe - wyjaśnia konstytucjonalista.

Praktyka parlamentarna dowodzi jednak, że obrona prominentnych działaczy przed weryfikacją zarzutów przed sądem powszechnym niesie za sobą niebagatelne ryzyko.

 - Jednakże, w sprawach dotyczących pospolitych przestępstw (takich jak poświadczenie nieprawdy czy fałszerstwo), obrona polityka bywa niezwykle obciążająca wizerunkowo dla jego formacji. Należy też pamiętać, że politycy postawieni w takiej sytuacji bardzo często sami zrzekają się immunitetu (do czego zachęca zresztą regulamin Sejmu), aby uniknąć oskarżeń o chowanie się za przywilejami i móc oczyścić się z zarzutów przed sądem - tłumaczy profesor Andrzej Jackiewicz.

Taka postawa idealnie koresponduje z dotychczasowymi deklaracjami samego zainteresowanego w przestrzeni publicznej. 

- Sam marszałek Hołownia sygnalizował, że po zapoznaniu się z wnioskiem podejmie odpowiednie kroki, co może sugerować właśnie taki scenariusz - dodaje prawnik. 

Ostateczna ścieżka zależeć będzie zatem od bieżącej kalkulacji politycznej oraz przede wszystkim od formalnego kształtu i wagi oskarżeń sformułowanych przez Prokuraturę Krajową.

To pogrąży Szymona Hołownię? Konstytucjonalista: "Dysponują już twardymi dowodami"
Szymon Hołownia, fot.EastNe

Standardy dowodowe w sprawach poświadczenia nieprawdy

Kluczowym kryterium powodzenia organów ścigania pozostaje jakość zebranego materiału, na którym bazują żądania. Zgodnie z zasadami procedury karnej, aby skutecznie zainicjować uchylenie przywileju nietykalności, organy państwowe nie mogą opierać narracji na przypuszczeniach. W sprawach związanych z fikcyjnymi dyplomami Collegium Humanum, rzetelna i wieloaspektowa weryfikacja dokumentacji stanowi niepodważalny fundament każdego formalnego kroku.

- Aby prokuratura mogła skutecznie wystąpić z wnioskiem o uchylenie immunitetu, musi dysponować materiałem wykraczającym poza same poszlaki czy medialne spekulacje. Zgodnie z art. 313 k.p.k., wymagane jest zebranie danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie, że czyn popełniła konkretna osoba - zaznacza profesor Andrzej Jackiewicz.

- W sprawach dotyczących poświadczenia nieprawdy (art. 271 k.k.) czy fałszerstwa dokumentów (art. 270 k.k.) standard dowodowy na tym etapie musi być bardzo solidny. Prokuratura zazwyczaj bazuje na:

  • dokumentacji zabezpieczonej na uczelni: kartach ocen, protokołach zaliczeń, listach obecności, dowodach przelewów,
  • opiniach biegłych: zwłaszcza z zakresu badania pisma ręcznego (grafologów), którzy są w stanie bezspornie ocenić, czy podpisy na dokumentach należą do podejrzanych,
  • zeznaniach świadków: kluczowe są tu wyjaśnienia byłego rektora, pracowników administracji, a także wykładowców, którzy musieliby potwierdzić lub zaprzeczyć udziałowi polityków w zajęciach - precyzuje ekspert z Uniwersytetu w Białymstoku.

Zgromadzenie wyszczególnionych wyżej elementów w sposób niebudzący wątpliwości jest bezwzględnym warunkiem koniecznym, by wniosek wobec marszałka Sejmu zyskał rangę twardego, merytorycznego oskarżenia. Bez bezspornych dowodów z analiz grafologów oraz zabezpieczonych akt uczelni, racjonalne i skuteczne udowodnienie świadomego złamania prawa na ewentualnej sali sądowej byłoby dla prokuratorów niemożliwe.

Ciężar gatunkowy zarzutów i odpowiedzialność śledczych

Skierowanie oskarżeń o fałszowanie dokumentacji edukacyjnej w stronę osoby pełniącej funkcję drugiej osoby w państwie stanowiłoby bezprecedensowy incydent. Śląscy śledczy przygotowujący akta w skomplikowanej sprawie Collegium Humanum muszą zdawać sobie sprawę z nieuchronnej, wyjątkowo drobiazgowej i krytycznej weryfikacji każdego zabezpieczonego dowodu, jaka nastąpi wewnątrz parlamentu.

- Kierowanie wniosków o uchylenie immunitetów wobec czołowych postaci sceny politycznej wiąże się z gigantyczną odpowiedzialnością prokuratury. Złożenie słabego, niedopracowanego wniosku opartego wyłącznie na domniemaniach byłoby błędem, który parlamentarzyści natychmiast by wypunktowali - akcentuje profesor Andrzej Jackiewicz.

Ewentualne ubytki merytoryczne obróciłyby się z podwójną siłą przeciwko samym organom ścigania, działając wysoce kompromitująco. Jakakolwiek nadinterpretacja lub oparcie się na poszlakowych tezach mogłoby doprowadzić do radykalnego obniżenia zaufania społecznego do bezstronności prowadzonych śledztw antykorupcyjnych oraz wywołać poważny kryzys instytucjonalny.

Ostateczna, najbardziej wnikliwa kontrola zasadności działań prokuratury nastąpi na etapie prac sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych

- Należy więc założyć, że jeśli prokuratorzy decydują się na taki krok, dysponują już twardymi, materialnymi dowodami, które w ich ocenie obronią się przed komisjami regulaminowymi - podsumowuje profesor Andrzej Jackiewicz.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji