Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Radioaktywna chmura znad Bliskiego Wschodu dotrze do nas? Państwowa Agencja Atomistyki zabiera głos
Anna Badurska
Anna Badurska 21.03.2026 11:17

Radioaktywna chmura znad Bliskiego Wschodu dotrze do nas? Państwowa Agencja Atomistyki zabiera głos

Radioaktywna chmura znad Bliskiego Wschodu dotrze do nas? Państwowa Agencja Atomistyki zabiera głos
Skutki wybuchu nuklearnego na Bliskim Wschodzie dla Polski [Ocena PAA] Fot. Canva

Niepokój związany z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie budzi pytania o nasze bezpieczeństwo. Czy ewentualny wybuch jądrowy w regionie oddalonym o tysiące kilometrów mógłby zagrozić Polsce? O wyjaśnienie procedur i realnego ryzyka poprosiliśmy Państwową Agencję Atomistyki (PAA).

  • Jak ewentualny wybuch nuklearny na Bliskim Wschodzie wpłynie na Polskę?
  • Zabezpieczenia przed szkodliwym promieniowaniem i sposoby pomiarowe
  • PAA mówi wprost jaka jest obecna sytuacja 

Fizyka bezpieczeństwa: Dystans to nasza tarcza

W przypadku zdarzeń radiacyjnych odległość nie jest tylko liczbą na mapie – to kluczowy czynnik ochrony. Polska i Iran (często wskazywany jako punkt zapalny) dzieli w linii prostej około 3000–3500 kilometrów.

– W przypadku ochrony przed skutkami wszelkiego rodzaju zdarzeń radiacyjnych jednym z czynników o kluczowym znaczeniu jest odległość. Wart podkreślenia jest duży dystans między Iranem a Polską – wyjaśnia Państwowa Agencja Atomistyki w odpowiedzi dla naszej redakcji.

Eksperci podkreślają, że przy tak dużej odległości ewentualne skażone masy powietrza ulegają ogromnemu rozproszeniu. Prawdopodobieństwo, że konieczne byłoby wprowadzenie jakichkolwiek działań ochronnych w Polsce, jest oceniane jako bardzo niskie, nawet w scenariuszach ekstremalnych.

Radioaktywna chmura znad Bliskiego Wschodu dotrze do nas? Państwowa Agencja Atomistyki zabiera głos
Iran Fot. -/AFP/East News

Wiemy o wybuchu szybciej, niż doleci pył

Wiele osób obawia się, że o zagrożeniu dowiemy się za późno. PAA uspokaja: świat dysponuje globalną siecią stacji monitorujących, które działają w ramach traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową (CTBT).

Wybuch jądrowy to nie tylko promieniowanie, to także:

  • fale sejsmiczne przemieszczające się przez skorupę ziemską,
     
  • oceaniczne fale dźwiękowe,
     
  • zmiany ciśnienia akustycznego w atmosferze.

Dane z tych urządzeń docierają do centrów analitycznych niemal natychmiast. Jak zaznacza PAA: 

- Informacje w ramach tego systemu będą dostępne znacznie szybciej niż trwałoby ewentualne przemieszczanie się skażonych mas powietrza nad terytorium Polski - odpowiada ekspert.

Kto trzyma rękę na pulsie?

W Polsce sytuacja radiacyjna jest monitorowana 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. PAA dysponuje gęstą siecią stacji pomiarowych, a wyniki są publicznie dostępne w czasie rzeczywistym.

– Państwowa Agencja Atomistyki nieustannie (24h/7) monitoruje sytuację radiacyjną w kraju. Wyniki tego monitoringu przekazywane są w trybie ciągłym do Centrum do spraw Zdarzeń Radiacyjnych PAA, gdzie są na bieżąco analizowane – informuje Agencja.

Obecnie – co warto podkreślić z całą mocą – sytuacja radiacyjna w Polsce jest w normie. Nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia ludzi ani dla środowiska.

Warto jednak wiedzieć, kto odpowiada za ewentualne decyzje:

  • Państwowa Agencja Atomistyki – monitoruje i analizuje dane 24/7.
     
  • Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji – to ten organ podejmuje decyzje o ewentualnych działaniach interwencyjnych (np. o wydawaniu jodku potasu). Jak podkreśla PAA, taka decyzja "byłaby podjęta w oparciu o bieżące informacje na temat przebiegu zarejestrowanego zdarzenia radiacyjnego".
     
  • Wojsko – odpowiada za kwestie związane z militarnym wykorzystaniem technologii jądrowej.

Czy trzeba biec do apteki?

Według jednej fundamentalnej zasady, którą powtarzają specjaliści od bezpieczeństwa: nie należy przyjmować preparatów jodu (np. płynu Lugola) na własną rękę.

Przy zdarzeniu oddalonym o kilka tysięcy kilometrów, ryzyko bezpośredniego skażenia tarczycy jest minimalne, a niekontrolowane przyjmowanie jodu może doprowadzić do poważnych schorzeń endokrynologicznych. Polska jest przygotowana na każdy scenariusz, a systemy wczesnego ostrzegania gwarantują, że w razie jakiegokolwiek realnego ryzyka, obywatele zostaną poinformowani z dużym wyprzedzeniem.

Źródło: BiznesInfo

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji