Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Przewodów. Proboszcz wspomina zmarłych w wybuchu. "Nie wiem, co powiedzieć na pogrzebie"
Eryk Błaszak
Eryk Błaszak 16.11.2022 15:26

Przewodów. Proboszcz wspomina zmarłych w wybuchu. "Nie wiem, co powiedzieć na pogrzebie"

Przewodów. Proboszcz wspomina zmarłych w wybuchu. "Nie wiem, co powiedzieć na pogrzebie"
Pixabay/goniec.pl

Proboszcz parafii św. brata Alberta w Przewodowie w niezwykle refleksyjnych słowach podzielił się z dziennikarzem "Interii" swoimi przemyśleniami związanymi ze zmarłymi mieszkańcami wsi. Poruszony tragedią kapłan dobrze znał obu mężczyzn, których teraz będzie musiał pochować.

Przewodów. Przejmujące słowa proboszcza parafii

- Myślę, co powiedzieć podczas pogrzebu i wiem, że to będzie dla mnie bardzo trudne - mówił w rozmowie z "Interią" proboszcz parafii św. brata Alberta w Przewodowie.

- Obu panów znałem od lat. Moi parafianie... - wspominał przejmująco duchowny. - Nigdy nie odmawiali pomocy - dodawał po chwili kapłan.

15 listopada 2022 r. o godzinie 15:40 rosyjska agresja prowadzona w Ukrainie przeniosła się na terytorium Rzeczypospolitej. I choć mieszkańcy byli świadomi swojej bliskiej obecności ze wschodnią granicą, to żaden z nich nie przypuszczał, iż przyjdzie im mierzyć się z radzieckimi rakietami.

- Powiem panom, że tak odpychaliśmy tę wojnę od siebie. Nam się wydawało, że ona dzieje się tam gdzieś daleko na wschodzie, a ona jest tak blisko - komentował proboszcz, który opisywał pierwsze minuty po wybuchu.

- Pamiętam, że w tamtym momencie czytałem książkę. Usłyszałem potężny huk. Nie potrafię go porównać to żadnego znanego mi dźwięku - relacjonował proboszcz, dodając, iż w pierwszej chwili niczego nadzwyczajnego na zewnątrz nie zauważył.

- Dopiero później przyszedł do mnie jeden z parafian i powiedział, co się stało. Przekazał, że zginęły dwie osoby i że prawdopodobnie wybuchł pocisk. To było tuż przed mszą - wspominał duchowny. Po wydarzeniu tym jednak żaden z okolicznych wiernych nie przyszedł wysłuchać Ewangelii.

Proboszcz w Przewodowie wspomina ofiary wybuchu

- Obu panów, którzy zginęli, znałem bardzo dobrze. To byli moi parafianie. Pan Bogdan jeszcze kilka tygodni temu pomagał przy remoncie kościoła - wspominał proboszcz. - Jeżeli poprosiło się ich o drobną pomoc, to nigdy nie odmawiali. Mówię tutaj o takich drobnych pracach: pomalowanie czegoś, przybicie desek. I obaj panowie tacy byli, bardzo pomocni - dodawał duchowny.

Z wielu względów zbliżający się pogrzeb mężczyzn wykroczy swoją symboliką poza tradycyjne uroczystości pogrzebowe. Oprócz ogromnego bólu, jaki doświadczają najbliżsi ofiar, cała Rzeczpospolita stanęła jak nigdy dotąd w najnowszej swej historii przed poważnym zagrożeniem bezpieczeństwa oraz towarzyszącym mu chaosem informacyjnym.

- Myślę, co powiedzieć podczas pogrzebu i wiem, że to będzie dla mnie bardzo trudne - mówił dojmująco proboszcz. - Obu znałem od lat. Nie wiem jeszcze, co dokładnie powiem podczas kazania. Nie chcę nawiązywać do tragedii. Na pewno będę mówić o życiu wiecznym i zmartwychwstaniu, bo przecież to jest celem osób wierzących. A obaj panowie wierzyli - zakończył kapłan.

Źródło: interia.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: Przewodów