Przed laty Paweł Wąsek miał przerażający wypadek. Jest nagranie
Polskie skoki narciarskie doczekały się nowego, wielkiego bohatera, który przeszedł wyjątkowo trudną drogę z traumy prosto na olimpijskie podium. Paweł Wąsek, wraz z Kacprem Tomasiakiem, wywalczyli srebrny medal w konkursie duetów podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Ten ogromny sukces polskich skoczków narciarskich smakuje wyjątkowo, biorąc pod uwagę dramatyczną przeszłość zawodnika, który przed laty otarł się o prawdziwą tragedię na skoczni w Wiśle.
- Konkurs duetów w skokach narciarskich
- Skoczkowie zdobyli srebrny medal
- Paweł Wąsek przeżył traumę
Konkurs duetów w skokach narciarskich
Wczorajszy wieczór na zawsze zapisał się w historii polskiego sportu oraz skoków narciarskich, choć aura nad włoską skocznią w Predazzo wcale nie zwiastowała radosnego świętowania. To właśnie tam odbył się niezwykle emocjonujący i trzymający w napięciu do ostatniej sekundy konkurs duetów na igrzyskach olimpijskich. Rywalizacja ta polega na ścisłej współpracy dwóch zawodników z jednego kraju, którzy muszą oddać po trzy skoki w trzech seriach, a suma ich punktów decyduje o końcowej klasyfikacji. Na starcie stanęły najsilniejsze reprezentacje świata, w tym potężni Austriacy, mocni Niemcy oraz nieobliczalni Słoweńcy.
Warunki pogodowe panujące w sercu Dolomitów były jednak dalekie od ideału i sprawiły, że zawody stały się prawdziwym testem umiejętności, odporności psychicznej i charakteru sportowców. Nad skocznią szalała zamieć, a gęsto padający, mokry śnieg zasypywał tory najazdowe, co wymuszało na organizatorach częste przerwy techniczne i nieustanną pracę służb porządkowych. Widoczność była ograniczona, co dodawało skoczkom dodatkowego stresu, bo każdy błąd w locie przy takim wietrze mógł skończyć się bardzo groźnym upadkiem. Jury wielokrotnie zmieniało belkę startową, próbując zapewnić wszystkim sprawiedliwe szanse, jednak aura tego dnia była wyjątkowo kapryśna i nieprzewidywalna.
Mimo tych ekstremalnych okoliczności, kibice zgromadzeni pod skocznią oraz miliony widzów przed telewizorami byli świadkami sportowego spektaklu na najwyższym światowym poziomie. Na najwyższym stopniu podium stanęli reprezentanci Austrii, którzy wykazali się ogromnym doświadczeniem w trudnych warunkach, choć ich przewaga nad resztą zawodników wcale nie była tak miażdżąca, jak przewidywali eksperci. Walka o pozostałe medale toczyła się w cieniu sypiącego puchu, a Polacy od samego początku pokazywali, że przyjechali do Włoch po sukces, nie dając się pokonać ani rywalom, ani szalejącej pogodzie.

Skoczkowie zdobyli srebrny medal
To była sensacja, na którą polscy fani skoków narciarskich czekali z zapartym tchem – Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak zdobyli srebrny medal olimpijski, wywołując ogromną radość całego narciarskiego środowiska. Sukces ten jest tym cenniejszy, że polski duet musiał zmierzyć się z wyjątkowo trudną pogodą, która w finale stała się niemal paraliżująca. Intensywne opady śniegu doprowadziły do sytuacji, w której kilku czołowych skoczków nie zdołało oddać swoich skoków w serii finałowej, co wywołało liczne kontrowersje.
Wąsek i Tomasiak zachowali zimną krew tam, gdzie inni tracili pewność siebie, co pozwoliło im wskoczyć na drugi stopień podium i zdobyć upragnione olimpijskie medale. Paweł Wąsek, który przez ostatnie lata często znajdował się w cieniu bardziej utytułowanych kolegów, takich jak Kamil Stoch czy Dawid Kubacki, wreszcie w pełni rozbłysnął jako jeden z bohaterów zimowych igrzysk olimpijskich. Dla Pawła to pierwsza tak wielka wygrana w karierze, sukces będący efektem setek godzin wymagających treningów, wyrzeczeń i walki z własnymi słabościami.
Radość w polskiej drużynie była nie do opisania – skoczkowie po zejściu ze skoczni rzucili się sobie w ramiona, a ich uśmiechy mówiły więcej niż tysiąc słów. To był prawdziwy triumf młodości, pasji i niezłomności. Na Instagramach Pawła oraz Kacpra pojawiły się także krótkie, ale wymowne wpisy, w których chwalą się swoim wspólnym sukcesem, co nie umknęło uwadze fanom skoków narciarskich w całym kraju.
Paweł Wąsek przeżył traumę
Dzisiejszy triumf Pawła Wąska nabiera zupełnie innego znaczenia, gdy przypomnimy sobie mroczne chwile z początku jego sportowej drogi, które mogły na zawsze przekreślić marzenia o lataniu na nartach. W 2014 roku, jako młody, zaledwie 15-letni chłopiec, Paweł przeżył przerażający wypadek podczas treningu na skoczni w Wiśle, który do dziś mrozi krew w żyłach kibiców.
Nagranie z tego zdarzenia pokazuje moment, w którym skoczek traci kontrolę nad nartami tuż po wyjściu z progu i z ogromną siłą uderza o zeskok, bezwładnie koziołkując przez kilkadziesiąt metrów. Skoczek doznał wówczas krwotoku z nosa i stracił przytomność. Widok był makabryczny i przywodził na myśl najgorsze upadki w historii skoków narciarskich, w tym ten Thomasa Morgensterna.
Kulisy tego dramatycznego wypadku były wyjątkowo poruszające – błąd techniczny w połączeniu z nagłym podmuchem wiatru sprawił, że młody sportowiec runął na twardy śnieg, a służby medyczne musiały natychmiast interweniować. Choć Paweł cudem uniknął najcięższych obrażeń fizycznych, takich jak trwałe kalectwo, to skutki psychiczne tego zdarzenia ciągnęły się za nim przez wiele lat. Trauma po tak gwałtownym upadku pozostała na długo w jego głowie.
Skoczek przyznawał później, że w tamtym okresie bywał mentalnie rozbity i musiał włożyć ogrom pracy w to, by w ogóle chcieć jeszcze kiedykolwiek zapiąć narty.
- Od ośmiu lat nie opuszcza mnie strach na skoczni. Staram się z tym walczyć, bo mam marzenia, które chcę spełniać. Próbuję to przełamać - powiedział Paweł Wąsek w 2022 roku dla skijumping.pl.
To, co wydarzyło się wczoraj w Mediolanie, jest ostatecznym zwycięstwem nad wydarzeniami z przeszłości skoczka. Droga od przerażającego upadku w Wiśle, przez momenty zwątpienia i myśli o rezygnacji, aż do srebrnego medalu olimpijskiego, to gotowy scenariusz na film. Paweł Wąsek udowodnił, że traumatyczne doświadczenia nie muszą determinować naszej przyszłości, a strach można przekuć w siłę, która wyniesie nas na sam szczyt światowego sportu.