Długo to ukrywali. Wyszł na jaw, co Tomasiak zrobił tuż przed zdobyciem medali
Medale Kacpra Tomasiaka na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie były dla wielu kibiców ogromnym zaskoczeniem. Polski skoczek wrócił z Włoch z dwoma krążkami, choć jeszcze przed startem zawodów niewielu ekspertów stawiało go w roli faworyta. Jak się okazuje, w sztabie reprezentacji sygnały o nadchodzącym sukcesie pojawiły się znacznie wcześniej.
- Kryzys polskich skoków i przygotowania do igrzysk w Mediolanie
- Forma Kacpra Tomasiaka w Zakopanem przed igrzyskami olimpijskimi
- Dwa medale Kacpra Tomasiaka na igrzyskach olimpijskich Mediolan 2026
Kryzys polskich skoków i przygotowania do igrzysk w Mediolanie
Starty w Mediolanie poprzedzał czas pełen niepewności. Ostatnie cztery sezony w polskich skokach narciarskich nie przynosiły stabilnych wyników, które pozwalałyby z optymizmem patrzeć w stronę igrzysk. Właśnie dlatego wszelkie deklaracje dotyczące walki o medale były przyjmowane z dystansem, a nawet krytyką.
Menadżer ds. komunikacji Polskiego Związku Narciarskiego, Piotr Majchrzak, przyznał w programie „Misja Italia” Przeglądu Sportowego Onet, że trudno było zachować pełen spokój, obserwując sytuację w kadrze na przestrzeni ostatnich lat. Jednocześnie zwracał uwagę na spokój panujący w sztabie szkoleniowym. Jak podkreślił, trener Maciej Maciusiak był mocno skupiony na celu, mimo że wcześniej spotykał się z krytyką za otwarte zapowiedzi walki o medal. Zespół konsekwentnie realizował plan, który miał przynieść efekt właśnie podczas najważniejszej imprezy czterolecia.
Choć na zewnątrz dominowała ostrożność, wewnątrz kadry tliła się nadzieja. Zawodnicy przygotowywali się w skupieniu, a każdy element treningu był podporządkowany startowi olimpijskiemu. W tamtym momencie były to jednak bardziej ambicje i marzenia niż twarde deklaracje.

Forma Kacpra Tomasiaka w Zakopanem przed igrzyskami olimpijskimi
Przełomowe sygnały pojawiły się podczas zgrupowania w Zakopanem. To właśnie tam, jeszcze przed wylotem na igrzyska, Kacper Tomasiak prezentował formę, która mogła budzić optymizm wśród osób mających okazję obserwować jego próby z bliska.
– Teraz po dwóch medalach to chyba można powiedzieć. W czasie zgrupowania w Zakopanem to Kacper Tomasiak ładował skok za skokiem w okolice HS [rozmiaru skoczni]. Serce bolało, że nie można się tym podzielić w socialach. Ale warto było poczekać – napisał Piotr Majchrzak na portalu X.
W „Misji Italia” rozwinął tę myśl, opisując szczegóły tamtych treningów.
– Tak naprawdę odkąd zawodnicy weszli na skocznię normalną, to Kacper Tomasiak każdy skok ładował na sam dół. Spadał metr przed, metra za punktem K w Zakopanem. Był nawet jeden ok. 105-metrowy skok. Wiedzieliśmy, że jest naprawdę dobrze – przyznał Majchrzak w programie Przeglądu Sportowego Onet.
Takie odległości, osiągane regularnie, były jasnym sygnałem, że forma rośnie w idealnym momencie. Choć na zewnątrz nie zdradzano entuzjazmu, w środku sztabu narastało przekonanie, że Tomasiak może pozytywnie zaskoczyć.
Dwa medale Kacpra Tomasiaka na igrzyskach olimpijskich Mediolan 2026
Ostatecznie przeczucia znalazły potwierdzenie na olimpijskich skoczniach. Kacper Tomasiak wywalczył srebrny medal na skoczni normalnej oraz brązowy na obiekcie dużym. Dla kibiców był to wynik ponad oczekiwania, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych lat bez wyraźnych sukcesów.
Majchrzak nie ukrywał, że wiara w medal nie była powszechna.
– Pewnie mało kto w to wierzył, że o ten medal powalczymy, chociaż patrząc na skocznię normalną, to stawialiśmy Kacpra wysoko w naszych przewidywaniach, ale to były bardziej marzenia. Treningi pokazały jednak, że jest bardzo mocny. Byłem zszokowany tym, że te pierwsze skoki na skoczni normalnej, które były bardzo złe, dały mu miejsce blisko czołówki i to go bardzo zmotywowało – zakończył w „Misji Italia” Przeglądu Sportowego Onet.
Paradoksalnie to właśnie nieudane pierwsze próby podczas rywalizacji olimpijskiej okazały się dodatkowym impulsem. Mimo słabszych skoków Tomasiak utrzymał się blisko czołówki, co – jak wynika ze słów przedstawiciela PZN – wyraźnie go napędziło. Efekt końcowy to dwa medale, które jeszcze kilka tygodni wcześniej wydawały się odległą perspektywą, a dziś są jednym z najważniejszych osiągnięć polskich skoków ostatnich lat.
