Ledwo zdobył olimpijskie srebro, a już tak o nim mówi ksiądz. Zaskakujące słowa duchownego
Młody polski skoczek, który właśnie zachwycił świat na igrzyskach w Mediolanie, skrywa pewną niezwykłą pasję pozasportową. Jak ustalił portal WP, 19-letni medalista jeszcze niedawno pełnił zupełnie inną służbę w swojej rodzinnej parafii. Ta historia pokazuje, że wielkie sukcesy rodzą się nie tylko na skoczni, ale i w ciszy lokalnej wspólnoty.
- Sukces w Mediolanie i przełamanie impasu
- Mistrz olimpijski w roli ministranta
- Skromność i profesjonalizm „oazy spokoju”
- Nadzieja na odrodzenie lokalnej wspólnoty
Sukces w Mediolanie i przełamanie impasu
Kacper Tomasiak stał się nowym bohaterem narodowym po tym, jak wywalczył srebrny medal na skoczni normalnej podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie. Sukces 19-latka przyszedł w momencie, gdy polskie skoki narciarskie zmagały się z wyraźnym kryzysem i spadkiem zainteresowania kibiców.
Młody zawodnik udowodnił, że ciężka praca i determinacja mogą przynieść spektakularne efekty nawet w trudnym dla dyscypliny okresie. Jego osiągnięcie jest nie tylko powodem do dumy dla fanów sportu, ale także impulsem, który może ożywić polskie skoki i przywrócić im dawną świetność na arenie międzynarodowej.
"Służba liturgiczna uczy walki ze słabościami, mobilizuje. Oby sukces Kacpra był przykładem dla innych i zachętą, że warto służyć w kościele". — ks. Przemysław Gawlas.
Mistrz olimpijski w roli ministranta
Niezwykłe jest to, że Tomasiak od lat łączy profesjonalną karierę z posługą ministrancką w diecezji bielsko-żywieckiej. Do Liturgicznej Służby Ołtarza dołączył zaraz po Pierwszej Komunii Świętej, idąc w ślady swojego brata. Cała rodzina skoczka jest silnie związana z życiem Kościoła – jego rodzice aktywnie działają w Oazie Rodzin.
Duchowni z jego rodzinnej parafii podkreślają, że mimo licznych wyjazdów na zgrupowania i turnieje, Kacper pozostaje zaangażowany w życie wspólnoty. Jeszcze dwa tygodnie przed olimpijskim triumfem można go było spotkać przy ołtarzu, gdzie służył podczas mszy urodzinowej swojej babci.
"Jeszcze dwa tygodnie temu był przy ołtarzu, bo jego babcia miała urodziny. (...) Kacper ciągle jest aktywnym ministrantem".
Skromność i profesjonalizm „oazy spokoju”
Osoby z bliskiego otoczenia Kacpra opisują go jako człowieka niezwykle dojrzałego, kulturalnego i skromnego. W zakrystii swojej parafii zyskał on przydomek „oaza spokoju”, co idealnie oddaje jego opanowanie i dystans do otaczającej go rzeczywistości. Te cechy charakteru bez wątpienia pomagają mu w rywalizacji na najwyższym poziomie, gdzie presja i stres są codziennością.
Ksiądz Przemysław Gawlas zaznacza, że Tomasiak jest zawodnikiem pozbawionym skłonności do kontrowersji, zawsze otwartym na kolegów i skupionym na swoich obowiązkach. Taka postawa buduje wizerunek sportowca, który może stać się autorytetem dla młodych pokoleń Polaków.
"Od zawsze stonowany, bez żadnych przypałów, jak to mówi młodzież. (...) W zakrystii mówimy na niego oaza spokoju"
Nadzieja na odrodzenie lokalnej wspólnoty
Sukces Tomasiaka wywołał ogromne poruszenie w jego lokalnej społeczności, która już przygotowuje się na powitanie swojego bohatera. Proboszcz parafii wraz z lokalnymi działaczami planują specjalne wydarzenia, mające na celu uhonorowanie medalisty po jego powrocie z Włoch.
Istnieje również nadzieja, że osiągnięcia 19-latka przełożą się na wzrost zainteresowania służbą przy ołtarzu wśród młodzieży. Przykład Kacpra pokazuje bowiem, że wiara i sportowa pasja nie wykluczają się, lecz wzajemnie uzupełniają. Planowane na wiosnę spotkanie ministrantów z całej diecezji, na które zaproszony zostanie Tomasiak, ma stać się okazją do promowania tych właśnie wartości.