Porywający wstęp do meczu Litwa–Polska. Jacek Laskowski w najlepszej formie
Nie każdy komentator potrafi zaciekawić widza, zanim piłkarze w ogóle wyjdą na murawę. Jacek Laskowski robi to regularnie – z humorem, dystansem i pomysłem. Jego wstępy do transmisji to coś więcej niż zapowiedź meczu – to krótkie historie, które budują klimat spotkania i przypominają, że w sporcie liczy się nie tylko wynik, ale też opowieść.
Kim jest Jacek Laskowski?
Jacek Laskowski buduje emocje nie przez głośne okrzyki, lecz przez słowa. Jego występy to nierzadko mała literacka forma - inteligentna, błyskotliwa i zawsze z nutą autoironii. Dzięki temu wyróżnia się w świecie, gdzie sportowy komentarz często bywa jedynie suchą relacją z boiska.
Wstęp z Kowna - Mickiewicz, Litwa i początek meczu
Podczas meczu Litwa–Polska w eliminacjach Mistrzostw Świata Laskowski znów pokazał, dlaczego jego zapowiedzi są tak rozpoznawalne. Wprowadzenie rozpoczął od zaskakującego nawiązania:
Niedaleko stąd 200 lat temu mieszkał uczył się i pracował chłopak o imieniu Adam. Zdolny był niesamowicie, pięknie pisał. Między innymi o tym żeby młodość nad poziomy wlatywała, żeby sięgać gdzie wzrok nie sięga i żeby łamać czego rozum nie złamie itp. W dodatku niezwykle trafnie przewidywał, stąd po czasie wieszczem go nazwano, ale nawet on nie był w stanie przewidzieć tego co będzie się działo w Kownie już za chwilę... Choćby dlatego, że nie znał w ogóle takich pojęć jak stadion, futbol, mundial czy transmisja. Lewy było dla niego zwykłym przymiotnikiem, a Urban zapewnie tylko i wyłącznie jednym z pańskich imion. Na Litwę, do której Adam zwracał się ojczyzno moja, polscy piłkarze przyjechali dopiero po raz drugi w historii... Pierwsza wizyta bardziej była inspirowana "Dziadami" niż "Odą do młodości". Oby teraz było inaczej, w końcu nie wchodzi się dea razy do tej samej rzeki jak mawiał pewien stary krokodyl. Na mecz Litwa Polska w eliminacjach Mistrzostw Świata zapraszają Państwa... [...] i Jacek Laskowki."
ZOBACZ TAKŻE: Przyłapali Tuska na meczu Polaków. Niebywałe, kto siedział obok
Z pozoru literacki wstęp szybko przeszedł w lekki, zabawny ton. Laskowski zauważył, że Mickiewicz nie znał pojęć takich jak stadion, mundial czy transmisja, a "Lewy" był dla niego tylko przymiotnikiem. Taka narracja nie ma być popisem elokwencji – to sposób, by widz poczuł miejsce i atmosferę meczu. Kowno przestało być tylko punktem na mapie eliminacji, a stało się częścią opowieści, którą prowadził głos komentatora.
Dlaczego jego styl działa – prostota, kontekst i emocje
Siła Laskowskiego polega na tym, że potrafi łączyć informacje, emocje i odrobinę humoru w spójną całość. Nie przesadza z patosem, nie sili się na żarty na siłę. Po prostu wie, jak mówić o piłce tak, żeby widz czuł, że to coś więcej niż kolejny mecz w kalendarzu.
W świecie, w którym wielu komentatorów stawia na tempo i statystyki, on zwalnia, żeby opowiedzieć coś, co zostaje w pamięci. Dlatego jego wstępy często są cytowane w sieci – nie dlatego, że są „poetyckie”, ale dlatego, że są ludzkie. Każdy z nich to zaproszenie do wspólnego przeżywania meczu, a nie tylko jego oglądania.
UEFA - MŚ 2026 - kwalifikacje
Reklama