Polski sport w żałobie. Nie żyje utalentowany lekkoatleta
Środowisko polskiej lekkoatletyki pogrążyło się w żałobie po informacji o śmierci zawodnika, który przed laty uchodził za jeden z największych talentów w skoku o tyczce. Jego historia to opowieść o wielkich nadziejach, przerwanych marzeniach i trudnej walce poza sportem.
- Polski sport w żałobie. Nie żyje utalentowany lekkoatleta
- Miał podbić świat sportu. Zatrzymała go choroba
- Niósł pomoc innym, sam tocząc własną walkę
Polski sport w żałobie. Nie żyje utalentowany lekkoatleta
Nie żyje Filip Cybulski – były tyczkarz, który zmarł w wieku 31 lat. Informację o jego śmierci przekazała fundacja AKME w poruszającym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Dziś dowiedzieliśmy się o odejściu naszego kolegi i współpracownika. Świat stracił Wielkiego człowieka. Wielkiego dosłownie i w przenośni
– napisano w komunikacie
Cybulski przez lata był uznawany za jeden z największych talentów polskiego skoku o tyczce. Reprezentował barwy klubu SL Olimpia Poznań i szybko zaczął osiągać znaczące wyniki. Przełomowym momentem w jego karierze było pokonanie wysokości pięciu metrów, co otworzyło mu drogę do rywalizacji na arenie międzynarodowej, w tym do udziału w młodzieżowych mistrzostwach świata. W wieku zaledwie 17 lat sięgnął także po tytuł mistrza Polski juniorów.
Śmierć sportowca poruszyła nie tylko środowisko lekkoatletyczne, ale także osoby, które znały go z późniejszej działalności społecznej. Pogrzeb Filipa Cybulskiego odbędzie się we wtorek 7 kwietnia w Poznaniu.
Miał podbić świat sportu. Zatrzymała go choroba
Mimo ogromnego potencjału sportowego kariera Cybulskiego nie potoczyła się zgodnie z przewidywaniami. Jak przypomina Sport.pl, jego rozwój został zatrzymany przez poważne problemy zdrowia psychicznego. Zmagał się z depresją, która doprowadziła do przerwania kariery w kluczowym momencie.
Sportowiec otwarcie mówił o swoich doświadczeniach, co w świecie sportu wciąż nie jest powszechne. Przyznał, że chorował na zaburzenie afektywne dwubiegunowe, a także mierzył się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Problemy te miały ogromny wpływ na jego życie prywatne i zawodowe, skutecznie uniemożliwiając realizację największych sportowych celów.
Po pewnym czasie podjął próbę powrotu do sportu, jednak nie udało mu się wrócić na poziom, który dawałby szansę na start w igrzyskach olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Niespełnione ambicje sportowe były kolejnym trudnym doświadczeniem w jego życiu, które i tak naznaczone było walką z chorobą.
Niósł pomoc innym, sam tocząc własną walkę
Po zakończeniu kariery sportowej Filip Cybulski nie wycofał się z aktywnego życia. Wręcz przeciwnie – zaangażował się w pomoc innym osobom zmagającym się z kryzysami psychicznymi. Był związany z fundacją AKME.
Filip Cybulski był wspierający, empatyczny, uśmiechnięty. W Fundacji AKME Filip zajmował się rejestracją naszego Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego Drews w Poznaniu, a później pracował jako Asystent Zdrowienia. Do współprowadzonej przez nas placówki wnosił radość i spokój. Osobom w kryzysie zdrowia psychicznego dawał siłę i nadzieję. Pomoc w dochodzeniu do zdrowia niósł również poza działalnością w Fundacji AKME, zarówno prowadząc działania edukacyjne i rzeczniczce w obszarze zdrowia psychicznego, jak i fizjoterapii
– czytamy w komunikacie fundacji
Cybulski angażował się również poza działalnością fundacji. Prowadził działania edukacyjne dotyczące zdrowia psychicznego oraz fizjoterapii. Jednocześnie rozwijał się naukowo – był studentem psychologii oraz ekonomii.
Jego życie to przykład osoby, która mimo własnych trudności starała się wspierać innych. Śmierć 31-latka to ogromna strata nie tylko dla świata sportu, ale także dla społeczności, której pomagał na co dzień. Pogrzeb Filipa Cybulskiego odbędzie się 7 kwietnia w Poznaniu.