Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Polka zawróciła z trasy, bo bała się iść dalej, nie żyje. Tragedia podczas górskiej wędrówki
Julia Bogucka
Julia Bogucka 30.05.2026 11:02

Polka zawróciła z trasy, bo bała się iść dalej, nie żyje. Tragedia podczas górskiej wędrówki

Polka zawróciła z trasy, bo bała się iść dalej, nie żyje. Tragedia podczas górskiej wędrówki
Fot. karamysh/Getty Images/CanvaPro

67-letnia Polka wyruszyła na górską wędrówkę z przyjaciółmi w Słowackim Raju. Niestety, ale zakończyła się ona wielką tragedią. Służby znalazły ciało kobiety, która próbowała wycofać się ze szlaku. Poszukiwania trwały kilka godzin. Ujawniono szczegóły tego fatalnego wypadku.

Tragedia w Słowackim Raju. Nie żyje Polka

Obraz współczesnych wakacji przeszedł w ostatnich latach gruntowną, niemal rewolucyjną metamorfozę. Jeszcze dekadę temu dominował model pasywnego wypoczynku w zamkniętych ośrodkach nadmorskich, jednak obecnie szeroko pojęta turystyka opiera się na ciągłym poszukiwaniu intensywnych, fizycznych wrażeń. Obywatele Polski, Czech oraz Słowacji masowo odwracają się od leżaków, stawiając na aktywność ruchową, w której góry zajmują absolutnie czołowe miejsce w zestawieniach destynacji.

Zauważalnie rosną wydatki gospodarstw domowych na sprzęt outdoorowy, co pokazuje, że nie jest to kwestia przejściowej mody, lecz trwałej zmiany nawyków konsumenckich, gdzie zwiedzanie bezpowrotnie wypiera stacjonarny relaks. Ten gwałtowny zwrot napędza lokalne gospodarki, ale jednocześnie stawia zupełnie nowe wyzwania logistyczne. Dlaczego to właśnie rejony górskie stały się głównym celem wyjazdów? Kluczowym czynnikiem jest ucieczka mieszkańców aglomeracji od permanentnego zgiełku i smogu. Zwiększony ruch na szlakach generuje jednak wymierne, tragiczne ryzyko.

Polka zawróciła z trasy, bo bała się iść dalej, nie żyje. Tragedia podczas górskiej wędrówki
Fot. Piotr Wójcik/Getty Images/CanvaPro

Im więcej nieprzygotowanych piechurów pojawia się w wyższych partiach gór, tym wyższe prawdopodobieństwo interwencji służb ratunkowych. Twarde dane nie pozostawiają złudzeń, wypadkowość na szlakach rośnie wraz ze zwiększającą się liczbą turystów odwiedzających górskie rezerwaty. Wakacyjny entuzjazm urlopowiczów często mija się z podstawową znajomością topografii czy odpowiednim wyposażeniem, co w brutalnej konfrontacji z naturą doprowadza do groźnych incydentów.

Ucieczka przed tatrzańskim tłokiem na południową stronę

W poszukiwaniu wytchnienia rodacy każdego roku wręcz masowo szturmują polskie Tatry. Nasze rodzime pasma są niezwykle urokliwe, lecz zmagają się z palącym problemem drastycznego przeludnienia w sezonie turystycznym. Władze krajowych instytucji ochrony środowiska biją na alarm, wskazując, że w szczytowych miesiącach na szlaki wkracza nawet kilkadziesiąt tysięcy osób w jeden dzień, co potwierdzają doniesienia służb ratunkowych i dziennikarzy. Wielogodzinne zatory, ciągnące się w nieskończoność kolejki do łańcuchów pod Giewontem czy Rysami oraz wszechobecny hałas skłaniają poszukiwaczy prawdziwego odosobnienia do szukania dogodnych alternatyw.

Zmęczeni tłokiem podróżni naturalnie kierują swój wzrok na południową granicę, za którą rozciągają się rozległe, malownicze tereny słowackich rezerwatów. Tamtejsze szlaki cieszą się zasłużoną opinią znacznie mniej skomercjalizowanych, gwarantując podróżnym kontakt z dziką przyrodą i dużo swobodniejszą eksplorację terenu. Jednym z najchętniej wybieranych kierunków, tuż obok tradycyjnych tras wysokogórskich, stał się Słowacki Raj. Ten unikalny obszar stanowi pozornie idealny substytut dla wyczerpujących, żmudnych wspinaczek na skaliste dwutysięczniki.

Charakteryzuje się on specyficzną, krasową budową geologiczną, obfitującą w chłodne, głębokie wąwozy, wartkie strumienie i pionowe wapienne ściany. Pokonuje się je za pomocą przemyślanego systemu legendarnych, stromych metalowych drabinek, półek skalnych i kładek. Choć na pierwszy rzut oka infrastruktura przypomina bezpieczny park rozrywki dla rodzin, w rzeczywistości wymaga żelaznej kondycji, doskonałej koordynacji ruchowej oraz absolutnego braku lęku przestrzeni. Popularność tego parku wśród amatorów wrażeń rośnie lawinowo, jednak relatywnie niski pułap nad poziomem morza potrafi niebezpiecznie uśpić czujność. Wilgotne z powodu surowego mikroklimatu skały bywają bezwzględnie zdradliwe przy każdym błędnym kroku.

Zobacz też: Wiadomo, jakie będzie tegoroczne Boże Ciało. Są prognozy na długi weekend

Tragedia podczas górskiej wędrówki. Nie żyje Polka

Ciało 67-letniej turystki z Polski odnaleziono w piątek wieczorem w trudno dostępnym miejscu wąwozu Piecky w Słowackim Raju. Kobieta wcześniej brała udział w górskiej wycieczce ze znajomymi, jednak w pewnym momencie zdecydowała, że nie będzie kontynuować marszu jedną z najbardziej wymagających tras w tym rejonie. Wąwóz Piecky uchodzi za malowniczy, ale trudny szlak, na którym konieczne są dobra kondycja, ostrożność i poruszanie się wyznaczoną trasą. 

Do tragedii doszło w piątek, 29 maja, w rejonie Wielkiego Wodospadu. Z informacji przekazywanych przez słowackie służby ratunkowe wynika, że 67-latka około godziny 9.00 odłączyła się od grupy. Najprawdopodobniej uznała, że kolejny fragment trasy jest dla niej zbyt wymagający, dlatego postanowiła zawrócić. Jej towarzysze kontynuowali wędrówkę, a kobieta miała samodzielnie wrócić z górskiego szlaku.

Turystka nie dotarła jednak do bezpiecznego miejsca. Według ustaleń słowackich mediów nie wybrała oznakowanej drogi powrotnej. Zamiast tego skierowała się na bardzo strome zbocze wąwozu. W tak trudnym terenie mogła stracić równowagę i spaść z wysokości. Obrażenia, których doznała w wyniku upadku, okazały się śmiertelne. Niepokój pojawił się, gdy pozostali uczestnicy wyprawy zorientowali się, że kobieta nie wraca i nie można nawiązać z nią kontaktu. Wtedy zaalarmowano służby ratunkowe. Jeszcze tego samego dnia po południu rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. W działaniach uczestniczyli ratownicy Horskiej záchrannej služby ze Słowackiego Raju i Tatr Wysokich, policjanci różnych jednostek oraz przewodnicy z psami tropiącymi.

Po kilku godzinach poszukiwań ratownicy odnaleźli ciało Polki na stromym zboczu wąwozu Piecky. Dostęp do tego miejsca był utrudniony, dlatego transport ciała wymagał udziału specjalistycznych służb. Na miejscu pracowali również policjanci i technik kryminalistyki, którzy pod nadzorem lekarza przeprowadzili oględziny oraz zabezpieczyli ślady. Akcja zakończyła się dopiero wieczorem. Służby po raz kolejny przypominają, że trasy w Słowackim Raju, choć przyciągają turystów niezwykłymi widokami, mogą być bardzo wymagające. W takich miejscach szczególne znaczenie ma odpowiednie przygotowanie, realna ocena własnych możliwości i bezwzględne trzymanie się oznakowanych szlaków.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji