Ogromny pożar na Lubelszczyźnie. Szef MSWiA zabrał głos
Ponad 370 strażaków, śmigłowce, samoloty gaśnicze i wsparcie wojska walczą z ogromnym pożarem lasów w okolicach Biłgoraja. Ogień objął już nawet 300 hektarów terenów leśnych i nieużytków. Sytuację dramatycznie pogarsza silny wiatr, który – jak alarmują służby – może zmienić tył pożaru w nowy front ognia.
Trudna walka z żywiołem. Pożar objął setki hektarów
Pożar wybuchł we wtorek na terenie Nadleśnictwa Józefów i bardzo szybko rozprzestrzenił się na kolejne obszary w powiatach biłgorajskim, zamojskim i tomaszowskim. Według najnowszych szacunków służb ogień mógł objąć nawet około 300 hektarów lasów oraz nieużytków rolnych. Jeszcze po południu strażacy informowali, że sytuacja nadal nie została opanowana.
Na miejscu pożaru panują trudne warunki. Spaleniu uległo ponad 250 hektarów. Pożar w dalszym ciągu nie jest opanowany. Front pożaru ma około dwóch kilometrów. Działania utrudnia silny wiatr – przekazał Marcin Bajur z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach, cytowany przez TVN24.
Do walki z żywiołem skierowano ogromne siły. Według danych Komendy Głównej PSP w środę działało tam 101 zastępów straży pożarnej, czyli 372 strażaków. Wspierały ich także jednostki Wojsk Obrony Terytorialnej, policjanci oraz służby Lasów Państwowych. W akcji brały udział dwa policyjne śmigłowce Black Hawk, cztery śmigłowce Lasów Państwowych oraz cztery samoloty gaśnicze Dromader. Do tego wykonano już około 200 zrzutów wody ze śmigłowców i około 50 zrzutów z użyciem Black Hawków.
Strażacy podkreślają, że problemem jest również teren objęty pożarem. Część lasów należy do prywatnych właścicieli, przez co dostęp do ognia jest znacznie utrudniony.
Tam nie ma niekiedy dróg dojazdowych i dotarcie do miejsc objętych pożarem jest możliwe tylko z wykorzystaniem statków powietrznych – wyjaśnił w TVN24 były rzecznik PSP Paweł Frątczak.
Pożar wymknął się spod kontroli. Alarmujące słowa podczas sztabu z Tuskiem
W środę w południe odbyło się posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem premiera Donalda Tuska. Jak przekazywali przedstawiciele służb, sytuacja, która rano wydawała się stabilizować, ponownie stała się bardzo niebezpieczna. Powodem okazał się silny, zmieniający kierunek wiatr.
Służby alarmowały, że podmuchy dochodzące do 60 kilometrów na godzinę powodują przenoszenie zarzewi ognia na kolejne obszary. Komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek ostrzegł, że istnieje realne ryzyko, iż "tył pożaru zmieni się w front pożaru”.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński mówił z kolei podczas sztabu o "nowej eksplozji ognia”.
To, co niepokoi, panie premierze, to to, że około godziny temu zaczęło bardzo mocno wiać. To stwarza bardzo realne ryzyko – podkreślał minister.
W związku z dynamicznie zmieniającą się sytuacją służby zdecydowały o przeformułowaniu odcinków bojowych i skierowaniu kolejnych sił do gaszenia ognia.
Strażacy musieli również przenieść sztab dowodzenia w nowe miejsce. Jak wyjaśnił bryg. Rafał Goliszek z PSP w Lublinie, decyzję podjęto ze względów bezpieczeństwa. Służby koncentrują się obecnie przede wszystkim na ochronie pobliskich miejscowości przed rozprzestrzenieniem się ognia. Jednocześnie podkreślono, że nie można już mówić o opanowaniu sytuacji, mimo wcześniejszych optymistycznych prognoz.
Pożar zebrał śmiertelne żniwo. Nie żyje pilot Dromadera, są nowe ostrzeżenia
W trakcie działań doszło także do tragedii. Rozbił się samolot gaśniczy M18 Dromader biorący udział w akcji. Pilot maszyny zginął na miejscu. W środę rozpoczęły się oględziny miejsca katastrofy z udziałem prokuratora. Na razie służby nie przekazały szczegółowych informacji dotyczących przyczyn wypadku.
Pożar powoduje również poważne utrudnienia komunikacyjne. Zablokowana pozostaje droga wojewódzka nr 849. Policja wyznaczyła objazdy – od strony Józefowa kierowcy kierowani są przez Aleksandrów, natomiast od strony Obszy przez Łukową i Księżpol w kierunku drogi wojewódzkiej nr 835.
Mieszkańcy regionu otrzymali alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Służby apelują, by nie otwierać okien i stosować się do poleceń ratowników. Ze względu na ogromne zadymienie rozważane jest także czasowe przeniesienie części mieszkańców z najbliższych terenów.
Do województwa lubelskiego kierowane są kolejne jednostki z innych regionów kraju. Wsparcie zapewniają między innymi specjalistyczne moduły GFFF przeznaczone do gaszenia pożarów lasów, a także kompania gaśnicza SMOK I z Małopolski. Strażacy podkreślają jednak, że długość działań nadal pozostaje trudna do oszacowania.