Napięcie na linii Warszawa–Moskwa. Rosyjskie MSZ wezwało polskiego ambasadora
Polska dyplomacja stanęła w obliczu ostrego sprzeciwu ze strony Rosji po zatrzymaniu na terenie kraju znanego naukowca. Jak informuje Reuters, wezwanie ambasadora do moskiewskiego MSZ zwiastuje nowy etap napięć na linii Warszawa-Moskwa. Sprawa dotyczy kontrowersyjnego wniosku o ekstradycję, który wpłynął z Kijowa.
- Dyplomatyczny incydent w Moskwie
- Kim jest zatrzymany Aleksander B.?
- Przedłużony areszt i wniosek o ekstradycję
- Kluczowe rozstrzygnięcia przed polskim sądem
Dyplomatyczny incydent w Moskwie
Poniedziałkowe wezwanie Krzysztofa Krajewskiego do rosyjskiego resortu spraw zagranicznych nadało sprawie wymiar poważnego kryzysu dyplomatycznego. Rosyjskie władze przekazały polskiemu ambasadorowi oficjalny, „stanowczy protest” przeciwko zatrzymaniu Aleksandra B., określając działania polskich służb jako bezprawne i prowokacyjne. Moskwa utrzymuje, że naukowiec padł ofiarą politycznych prześladowań ze strony Ukrainy, a Polska, realizując wniosek z Kijowa, narusza standardy międzynarodowe. W komunikacie rosyjskiego MSZ podkreślono, że Polska powinna natychmiast uwolnić zatrzymanego i kategorycznie odmówić jego wydania ukraińskiej machinie sprawiedliwości, co dodatkowo zaostrza i tak już krytyczne relacje między oboma sąsiednimi państwami w dobie trwającego konfliktu zbrojnego.
Kim jest zatrzymany Aleksander B.?
Centralną postacią sporu jest Aleksander B., ceniony naukowiec i pracownik naukowy Państwowego Muzeum Ermitaż w Sankt Petersburgu. Został on ujęty przez funkcjonariuszy ABW w grudniu 2025 roku, podczas tranzytu przez Polskę z Europy Zachodniej na Bałkany. Podstawą zatrzymania był ukraiński nakaz aresztowania związany z jego działalnością archeologiczną na anektowanym przez Rosję Krymie. Kijów zarzuca mu prowadzenie nielegalnych wykopalisk w starożytnym mieście Myrmekjon oraz doprowadzenie do zniszczenia obiektów o ogromnej wartości historycznej. Szacunkowe straty wyceniono na ponad dwieście milionów hrywien, co sprawia, że strona ukraińska uznaje te działania za poważne przestępstwo przeciwko dziedzictwu narodowemu wymagające surowego ukarania.
Przedłużony areszt i wniosek o ekstradycję
Polski wymiar sprawiedliwości podjął już pierwsze kluczowe decyzje proceduralne w tej skomplikowanej sprawie. Sąd zdecydował o przedłużeniu tymczasowego aresztowania rosyjskiego archeologa do 4 marca 2026 roku, co spotkało się z natychmiastową i gwałtowną reakcją dyplomatyczną Kremla. Prokuratura, po przeanalizowaniu dokumentacji przesłanej przez ukraińskich śledczych, poparła wniosek o dopuszczalność ekstradycji naukowca do Kijowa. W najbliższy czwartek warszawski sąd ma zbadać merytoryczne przesłanki tego wniosku i ocenić, czy wydanie obywatela Rosji jest zgodne z polskim oraz międzynarodowym prawem. Decyzja ta będzie miała kluczowe znaczenie dla dalszego biegu postępowania karnego i może stać się precedensem w kwestii ochrony dóbr kultury.
Kluczowe rozstrzygnięcia przed polskim sądem
Ewentualna zgoda sądu na ekstradycję nie oznacza jednak automatycznego przekazania naukowca stronie ukraińskiej, ponieważ ostateczny głos w tej sprawie należy do Ministra Sprawiedliwości. Cała sytuacja jest bacznie obserwowana przez światowe agencje prasowe, w tym Reuters, który podkreśla, że sprawa Aleksandra B. wpisuje się w najniższy poziom relacji polsko-rosyjskich od zakończenia zimnej wojny. Moskwa ostrzega, że wydanie naukowca „kijowskiemu reżimowi” będzie miało konsekwencje dla przyszłej współpracy w obszarze nauki i kultury. Polska dyplomacja stoi przed trudnym zadaniem zrównoważenia zobowiązań wobec sojuszniczej Ukrainy oraz przestrzegania procedur prawnych w obliczu coraz silniejszych nacisków i gróźb płynących bezpośrednio z Kremla.