Matka Madzi ma wielki problem. Pracownicy więzienia ujawniają szczegóły
14 lat po tragicznym zabójstwie półrocznej Madzi z Sosnowca sprawa jej matki, Katarzyny W. znów wzbudza publiczne emocje. Kobieta, skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo córki i upozorowanie jej porwania, ma ogromny dług sądowy, który przez lata praktycznie nie malał. Jak ujawniają osoby związane ze służbą więzienną, skazana dopiero niedawno zaczęła pracować za kratami, a mimo to nadal nie oddaje społeczeństwu należnych środków. Na jaw wychodzą kulisy życia Katarzyny W. za murami zakładu karnego i pytania o to, dlaczego dług nie maleje mimo możliwości pracy.
- Ogromny dług Katarzyny W.
- Izolacja, relacje i życie za kratami
- Tragedia, którą do tej pory żyją Polacy
Ogromny dług Katarzyny W.
Katarzyna W. odbywa karę 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo własnej córki i upozorowanie jej porwania. Sąd, poza karą więzienia, zobowiązał ją również do pokrycia kosztów związanych z poszukiwaniami rzekomego porywacza. Całość to ponad 113 tys. zł zaległości wynikających z kosztów procesowych. Przez ponad dekadę pobytu w zakładzie karnym kobieta praktycznie nie pracowała, a jej długu nie ubywało. Dopiero w 2024 roku zaczęły wpływać pieniądze na konto komornika. Łącznie wpłynęło zaledwie 5,7 tys. zł, czyli około 240 zł miesięcznie. Te wpłaty realnie nie zmieniają jej stopnia zadłużenia wobec państwa.
To minimum, które komornik pobiera z jej wynagrodzenia. Nie tak ma przebiegać wykonanie kary. Skazana ma coś dać od siebie społeczeństwu, a z tego wynika, że realnie nie dała ani złotówki. Posunęła się do perfidnej i wyrachowanej zbrodni, musi za to zapłacić.
-Mówił dla “Fakt” informator, zajmujący się pracą ze skazanymi
Izolacja, relacje i życie za kratami
Pobyt Katarzyny W. w więzieniu obfituje również w relacje z innymi osadzonymi i personel. Dane medialne wskazują, że od lat nie wyróżnia się szczególnie wśród więźniarek — jest raczej cicha i unika konfliktów. Przez cały okres odbywania kary złożyła tylko jedną skargę: na decyzję dyrektora więzienia o monitorowaniu swojej celi.
Jednak osoby skazane za dzieciobójstwo, jak zauważają pracownicy więzienia, znajdują się w niższej hierarchii więziennej, co odbija się na ich pozycjach wśród współwięźniarek. W jednym incydencie kobiecie napluto w twarz podczas spaceru na spacerniaku. Katarzyna W. może ubiegać się o wcześnie zwolnienie z więzienia po upływie 20 lat od wyroku, czyli w 2032 roku.
Tragedia, którą do tej pory żyją Polacy
Sprawa Katarzyny W. wstrząsnęła opinią publiczną na przełomie 2012 i 2013 roku. Kobieta zgłosiła zaginięcie swojej półrocznej córki Magdaleny, twierdząc, że dziecko zostało porwane przez nieznanego sprawcę podczas spaceru w Sosnowcu. Przez kilka dni trwała zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawcza z udziałem policji, straży pożarnej, wojska i wolontariuszy.
Kilka dni później Katarzyna W. przyznała, że jej wcześniejsze zeznania były nieprawdziwe. Jak ustalili śledczy, kobieta doprowadziła do śmierci córki, a następnie upozorowała jej porwanie, aby ukryć prawdę. Prokuratura postawiła jej zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, jednak w toku procesu kwalifikacja prawna została zmieniona. W 2013 r. Sąd Okręgowy w Katowicach uznał Katarzynę W. za winną zabójstwa z zamiarem ewentualnym i skazał ją na 25 lat pozbawienia wolności.