Lewandowski miał być bohaterem, wyszło tragicznie. Hiszpanie mają dość
FC Barcelona poniosła jedną z najcięższych porażek w ostatnich latach. W pierwszym meczu półfinału Copa del Rey na stadionie Metropolitano uległa Atlético Madryt 0:4. Wszystkie gole padły już w pierwszej połowie, a Hansi Flick w desperackiej próbie ratowania wyniku wprowadził Roberta Lewandowskiego już w 37. minucie. Polak miał okazać się kołem ratunkowym, ale niestety również utonął, lądując z resztą drużyny na dnie.
- Atlético zdominowało spotkanie kontratakami i strzeliło cztery bramki przed przerwą
- Jedyna groźna sytuacja Polaka to niecelna główka w doliczonym czasie gry
- Lewandowski wszedł za Marca Casadó, ale zmiana nie zatrzymała ofensywy gospodarzy
Desperacka zmiana Flicka
Robert Lewandowski zaczął mecz na ławce, a w ataku wystartował Ferran Torres. Gdy po 36 minutach było już 0:3, trener nie czekał do przerwy. Wprowadził Polaka, by dać punkt zaczepienia w ofensywie i „zatrzymać krwawienie”.
Zmiana była ruchem „na już”, jak piszą w MARCA. Niestety – “nie zmieniła obrazu gry. Atlético pozostało dalej miażdżyło kontrami. Do przerwy dobiło do 4:0, a Barcelona wyglądała na zrezygnowaną”.
W SPORT podkreślają: “Flick posadził Casadó, by wpuścić Polaka, ale efekt był żaden – zespół stracił wolę walki już w pierwszej połowie”.
Lewandowski bez wpływu na boisku
Robert Lewandowski spędził na murawie ponad 50 minut, ale nie stworzył realnego zagrożenia. Hiszpańskie media zgodnie oceniają jego występ jako blady.
- w AS.com piszą: “zmiana niewiele pomogła powstrzymać falę Atlético, a jedyna sytuacja Polaka to główka wysoko nad bramką w doliczonym czasie (90+10')”,
- Mundo Deportivo zauważa: “po wejściu Lewandowskiego Barça próbowała reagować, ale nic z tego nie wyszło – brakowało klarownych okazji dla Polaka”.
- w El Desmarque nota 2/10: „ani razu nie powalczył o piłkę, nie miał wpływu na mecz”.
Dodatkowo – w akcji, która mogła dać nadzieję (gol Cubarsíego w drugiej połowie), to właśnie zagranie Lewandowskiego doprowadziło do spalonego.
Co dalej z Lewandowskim? Koniec jest blisko
Robert Lewandowski dopełni kontrakt z FC Barceloną 30 czerwca 2026 roku. W wieku 37 lat Polak stoi przed kluczową decyzją – przedłużyć umowę z Blaugraną czy przyjąć jedną z licznych ofert z zagranicy. Hiszpańskie media (głównie Mundo Deportivo, SPORT i Football Espana) podkreślają, że sytuacja jest otwarta, ale Lewy nie spieszy się z decyzją.
- kontrakt wygasa za niecałe pięć miesięcy (stan na luty 2026),
- Lewandowski ma już pięć poważnych ofert od klubów spoza Barcelony,
- priorytetem pozostaje kontynuacja w Barçy, ale tylko przy atrakcyjnej propozycji – nawet jeśli oznaczałaby obniżkę pensji,
- decyzję podejmie dopiero po wyborach prezydenckich w klubie (15 marca 2026) – chce poznać plany nowego zarządu.
Barcelona rozważa przedłużenie kontraktu na jeden sezon (do lata 2027), ale na znacznie niższych warunkach finansowych. Hansi Flick ceni postawę i formę Polaka, a Deco planuje rozmowy. Klub szuka jednak zastępcy na pozycji „9” – to priorytet transferowy lata 2026. Lewandowski jest gotów zaakceptować cięcie pensji i mniejszą rolę w składzie.
Oferty z zewnątrz są jednak bardzo konkretne i kuszące finansowo:
- Chicago Fire (MLS) – dwuletnia umowa, wysoka pensja, pozycja gwiazdy ligi,
- AC Milan – zainteresowanie w Europie,
- Atlético Madryt – jedna z ofert z La Ligi,
- Fenerbahçe – opcja z Turcji,
- kluby z Arabii Saudyjskiej – lukratywne kontrakty.
Ostateczna decyzja najprawdopodobniej zapadnie w kwietniu 2026. Jeśli Barcelona nie złoży oferty godnej jego statusu, Lewy najpewniej odejdzie za darmo – z preferencją na stabilne, rodzinne życie w Katalonii, ale z gotowością na nowy rozdział w MLS lub Arabii.
Źródło: Goniec.pl