Rzecznik Praw Pacjenta sprawdza, czy w lipskim szpitalu doszło do zaniedbań Żródło: NeONBRAND/ Unsplash

Koronawirus w szpitalu w Lipsku. Sprawę bada Rzecznik Praw Pacjenta

26 Kwiecień 2021 Irmina JachIrmina Jach

W szpitalu w Lipsku (województwo mazowieckie) pojawiło się ognisko koronawirusa. Zakażonych zostało dwóch pracowników i czworo pacjentów. Wcześniej władze placówki odmówiły wykonania testu dwóm kobietom, które skarżyły się na złe samopoczucie. Sprawę bada Rzecznik Praw Pacjenta.

Dwie seniorki przebywały w lipskim szpitalu przez kilka tygodni. Obie dostały skierowanie na rehabilitację. Pod koniec pobytu, tuż przed Wielkanocą, miały objawy grypopodobne. Z każdym dniem czuły się coraz gorzej. Lekarz zalecił im stosowanie paracetamolu. Po opuszczeniu placówki okazało się, że są chore na COVID-19.

Rzecznik Praw Pacjenta sprawdza, czy w lipskim szpitalu doszło do zaniedbań

- Ja nie mogę się pogodzić z tym faktem, że nikt nie wpadł na to, żeby je odizolować i przed wypuszczeniem do domu zrobić test. Tłumaczyli, że to tylko przeziębienie - mówiła córka jednej z kobiet.

Pacjentki miały mieć kontakt z innymi chorymi oraz uczęszczały na zajęcia grupowe. Kiedy pojawiły się pierwsze objawy zakażenia członkowie personelu medycznego twierdzili, że seniorki prawdopodobnie cierpią na przeziębienie. Nikt nie odizolował ich i nie wykonał testu na koronawirusa przed wypisaniem do domu.

Kobiety miały uczęszczać na nabożeństwa, które podczas ich pobytu, który wypadał na czas Świąt Wielkanocy, były emitowane na szpitalnej świetlicy. Wszystkich chorych obowiązywał zakaz opuszczania placówki. Emerytka przekazała jednak, że podczas pobytu na świetlicy nie noszono maseczek, gdyż pomieszczenie pełniło też funkcję stołówki.

Michał Szpak nie wystąpi w kolejnej edycji „The Voice of Poland”?Michał Szpak nie wystąpi w kolejnej edycji „The Voice of Poland”?Czytaj dalej

Przedstawicielka placówki dodała, że pacjentki, które skarżyły się na słabe samopoczucie, nie wykazywały objawów zakażenia koronawirusem. Ponadto od wszystkich pacjentów i pracowników pobrane zostały wymazy PCR, które wskazały, że na COVID-19 zachorowało dwóch pracowników i sześciu pacjentów. Wszystkie osoby zostały skierowane do izolacji domowej. Szpital nie potrafi wskazać źródła zakażenia.

- Od początku pandemii panuje u nas absolutny zakaz opuszczania placówki oraz zakaz odwiedzin. Taki zakaz sama osobiście wprowadziłam zarządzeniem. Pielęgniarki tego pilnują. Jeśli któraś z pań opuściła szpital, to jest równoznaczne ze złamaniem regulaminu. Nawet jeśli rodzina coś podaje, to jest okres detoksykacji, nie ma podawania na przykład toreb z rąk do rąk - zaznaczyła dyrektor szpitala w Lipsku Maria Chmielnicka.

Szpitalna kaplica pozostaje zamknięta ze względu na wzmożone ryzyko epidemiologiczne. Pacjenci mogli oglądać mszę na szpitalnej kaplicy. Dyrektor placówki zastrzegła, że został zachowany dystans społeczny, a pacjenci mieli obowiązek korzystania z maseczek ochronnych. Przyznaje jednak, że personelowi trudno jest upilnować bardziej zbuntowanych podopiecznych.

Kilka dni po tym, jak sprawa stała się medialna, zajął się nią Rzecznik Praw Pacjenta. Małgorzata Duda z biura rzecznika przekazała, że podjęto „działania wyjaśniające w sprawie pacjentek, które przebywały na oddziale rehabilitacji w szpitalu, w Lipsku. Pomimo wskazań, że czują się coraz gorzej, zostały wypisane ze szpitala bez testu. Wynik, zlecony przez lekarza POZ okazał się pozytywny”.

- Wpłynęła odpowiedź. Po jej analizie podejmiemy dalsze kroki lub zakończymy sprawę stwierdzeniem, lub niestwierdzeniem naruszenia praw pacjenta - podsumowała Małgorzata Duda w piątkowej rozmowie z dziennikarzami Gazety Wyborczej.

Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:

Jeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres redakcja@goniec.pl

Źródło: TVN24

Następny artykuł