Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Interwencja policji w Berlinie. Ruch Obrony Granic wydał oświadczenie
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 17.06.2026 15:02

Interwencja policji w Berlinie. Ruch Obrony Granic wydał oświadczenie

Interwencja policji w Berlinie. Ruch Obrony Granic wydał oświadczenie
Fot. Adam Burakowski / East News, @RBakiewicz / X

Podczas wtorkowych uroczystości w Berlinie doszło do interwencji niemieckich służb wobec polskich obywateli. Jak wynika z oświadczenia Ruchu Obrony Granic opublikowanego w mediach społecznościowych, policja użyła siły fizycznej i zatrzymała liderów organizacji. Zdarzenie wywołało spór o wolność zgromadzeń oraz apele o natychmiastową reakcję dyplomatyczną.

Cel delegacji i początek interwencji

We wtorek 16 czerwca 2026 roku przedstawiciele Ruchu Obrony Granic (ROG) udali się do stolicy Niemiec, by upamiętnić polskie ofiary II wojny światowej. Termin zbiegał się z rocznicą odsłonięcia berlińskiego miejsca pamięci oraz z przypadającą dzień później rocznicą podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie z 17 czerwca 1991 roku. Delegacja szła z dużym drewnianym krzyżem i tablicami przypominającymi o niemieckich zbrodniach. Około 250 metrów od celu zatrzymali ją funkcjonariusze, którzy, według relacji Roberta Bąkiewicza, próbowali odebrać uczestnikom krzyż.

„Naszym celem 16 czerwca 2026 r. było złożenie hołdu ofiarom, modlitwa oraz ustawienie krzyża — znaku chrześcijańskiej pamięci, cierpienia i nadziei".

Organizatorzy podkreślali, że oddanie hołdu przy miejscu pamięci nie wymagało zgłoszenia. Dopiero gdy policja zaczęła się tego domagać, jeden z liderów ROG, Paweł Kryszczak, zarejestrował zebranie jako zgromadzenie spontaniczne, a służby formalnie je przyjęły.

Spór o wyznaczone miejsce i użycie siły

Sednem sporu okazało się miejsce. Najpierw policja ograniczyła zgromadzenie do parku oddalonego o około 250 metrów od pomnika. Potem pozwoliła zbliżyć się o kolejne 100 metrów, ale wciąż bez dojścia pod sam kamień. Zdaniem ROG odbierało to uroczystości sens, skoro Polacy mieli upamiętniać ofiary z dala od miejsca pamięci.

Gdy stało się jasne, że pod pomnik nie zostaną dopuszczeni, uczestnicy zapowiedzieli, że opuszczą miejsce pojedynczo lub w parach. Policja miała im tego zabronić i nakazać schowanie kamizelek, tablic oraz krzyża. W odpowiedzi odśpiewali „Rotę" i spróbowali wspólnie wyjść, co doprowadziło do eskalacji.

„Doszło do brutalnego bicia przez funkcjonariuszy. Byliśmy szarpani, obezwładniani, duszeni i zakuwani w kajdanki".

Zatrzymano Roberta Bąkiewicza oraz Pawła Kryszczaka, których według relacji umieszczono w ciasnych pomieszczeniach policyjnych transporterów i podduszano. Niemieckie służby zarzuciły uczestnikom czynną napaść, czemu strona polska stanowczo zaprzecza. Bąkiewicz, powołując się na nagrania wideo, odrzucił policyjną wersję:

„Niemiecka policja kłamie w swoim oświadczeniu, sugerując, że mieliśmy wznosić okrzyki, które rzekomo miały świadczyć o manifestacji. Nie wznosiliśmy żadnych okrzyków".

Interwencja policji w Berlinie. Ruch Obrony Granic wydał oświadczenie
Robert Bąkiewicz | Andrzej Kulpita / East News

Krytyka formy pomnika

Cała sprawa wiąże się z krytyką berlińskiego monumentu odsłoniętego w 2025 roku. ROG od początku sprzeciwia się obecnej formie upamiętnienia, nazywając głaz „kamieniem hańby".

„W naszej ocenie nie był to godny pomnik odpowiadający skali cierpienia narodu polskiego. Był to raczej symbol zastępczy — kamień zamiast realnej pamięci, realnego zadośćuczynienia i realnej odpowiedzialności".

Zdaniem organizacji 30-tonowy głaz pozbawiony krzyża i symboli narodowych celowo osłabia przekaz o odpowiedzialności państwa niemieckiego za zbrodnie wojenne. Działacze zwracali też uwagę na nierówne traktowanie, wskazując, że inne grupy religijne modlą się publicznie w Berlinie bez podobnej reakcji służb:

„Tym bardziej skandaliczne jest to, że polski krzyż niesiony w intencji pomordowanych ofiar niemieckich zbrodni został potraktowany jak zagrożenie dla porządku publicznego".

Brak pomocy dyplomatycznej i żądania wyjaśnień

Działacze ROG skrytykowali również postawę polskich władz. W oświadczeniu zarzucili polskiej ambasadzie i konsulatowi w Berlinie, że nie udzieliły uczestnikom skutecznej pomocy. Stowarzyszenie domaga się natychmiastowych działań wyjaśniających ze strony rządów obu krajów, a także przedstawienia podstaw prawnych interwencji, ujawnienia osób, które o niej zdecydowały, oraz wyjaśnienia okoliczności odebrania telefonu Robertowi Bąkiewiczowi.

Zajścia podsumował sam Robert Bąkiewicz:

„To, co wydarzyło się 16 czerwca 2026 r. w Berlinie, nie było zwykłą interwencją policyjną. Było brutalnym pokazem tego, jak współczesne Niemcy reagują na Polaków, którzy przypominają o niemieckiej odpowiedzialności".

Organizacja zapowiedziała, że nie pozwoli na wymazywanie pamięci o ofiarach

Berlińska policja w swoim komunikacie podaje odmienną wersję wydarzeń. Twierdzi, że grupa nie zgłosiła wcześniej zgromadzenia, dlatego zakazano jej przemarszu pod pomnik. W zamian zaproponowano zebranie w pobliskim parku lub dojście do miejsca pamięci pojedynczo, a do interwencji doszło dopiero po złamaniu zakazu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji