Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Giertych zwrócił się do Kaczyńskiego. Te słowa wywołały poruszenie w Sejmie
Michał  Troszkiewicz
Michał Troszkiewicz 17.06.2026 14:42

Giertych zwrócił się do Kaczyńskiego. Te słowa wywołały poruszenie w Sejmie

Giertych zwrócił się do Kaczyńskiego. Te słowa wywołały poruszenie w Sejmie
fot. Sejm RP/youtube, canva

Wydarzenia z Berlina, gdzie niemiecka policja interweniowała wobec członków Ruchu Obrony Granic z Robertem Bąkiewiczem na czele, stały się jednym z głównych tematów pierwszego dnia 60. posiedzenia Sejmu. Politycy spierali się zarówno o ocenę działań niemieckich funkcjonariuszy, jak i o to, czy działalność środowiska skupionego wokół Bąkiewicza można utożsamiać z patriotyzmem. Szczególnie głośnym echem odbiło się wystąpienie Romana Giertycha, który zwrócił się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego.

Czarnek stanął w obronie Bąkiewicza. W Sejmie wrócił temat wydarzeń z Berlina

Jednym z najgorętszych tematów środowych obrad Sejmu były wydarzenia, do których doszło dzień wcześniej w Berlinie. Jednym z polityków, którzy zabrali głos podczas sejmowej debaty dotyczącej kontrowersyjnej sytuacji, był Przemysław Czarnek. Były minister edukacji zdecydowanie stanął w obronie Roberta Bąkiewicza oraz członków Ruchu Obrony Granic. W swoim wystąpieniu przekonywał, że uczestnicy akcji chcieli oddać hołd Polakom pomordowanym przez Niemców podczas II Wojny Światowej, a działania niemieckiej policji ocenił niezwykle krytycznie.

Oto niemieckie bojówki w mundurach brutalnie spacyfikowały i pobiły polskich patriotów, którzy z krzyżem chcieli uczcić pamięć pomordowanych bestialsko milionów Polaków w rocznicę tego co zrobili Niemcy – mówił polityk PiS.

Czarnek stwierdził również, że wszyscy obecni na sali powinni sprzeciwiać się "niemieckiemu rasizmowi wobec Polaków”. Zaapelował do marszałka Włodzimierza Czarzastego o zwołanie Konwentu Seniorów w celu przygotowania deklaracji potępiającej zdarzenie oraz wezwał rząd do wyjaśnienia całej sprawy.

Wystąpienie byłego ministra wywołało silne reakcje na całej sali.

Giertych nie gryzł się w język. Zwrócił się wprost do Kaczyńskiego

Wystąpienie Przemysława Czarnka doczekało się szybkiej odpowiedzi ze strony Romana Giertycha. Poseł Koalicji Obywatelskiej zdecydowanie sprzeciwił się porównywaniu działalności Roberta Bąkiewicza i środowisk narodowych do walki o niepodległość prowadzonej przez Polaków podczas II wojny światowej. W jego ocenie takie zestawienia nie mają uzasadnienia historycznego i prowadzą do wypaczenia znaczenia prawdziwego patriotyzmu.

Giertych nie szczędził przy tym mocnych słów pod adresem politycznych przeciwników. 

Poziom “świrowatości”, który osiągnęliście, przekroczył już skalę Janusza Antoniego – mówił Gieertych.

Następnie przywołał postać Wandy Traczyk-Stawskiej, uczestniczki Powstania Warszawskiego, przypominając jej słowa skierowane w przeszłości do Roberta Bąkiewicza: "Milcz, chamie, milcz, głupi chłopie”. Poseł KO podkreślał, że to przedstawiciele pokolenia wojennego mają szczególne prawo do oceniania współczesnych sporów dotyczących patriotyzmu.

Największe poruszenie wywołał jednak finał jego wystąpienia. Giertych zwrócił się bezpośrednio do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. 

Jarku, uspokój ty swoją gawiedź, bo już ci mówiłem – jak wuja nie szanują, to i ciebie nie uszanują – powiedział. 

Słowa te natychmiast wywołały reakcję na sali plenarnej. Z ław Prawa i Sprawiedliwości dało się słyszeć podniesione głosy i okrzyki sprzeciwu, a część posłów zaczęła skandować „wstyd”. Wśród parlamentarzystów zapanowało wyraźne poruszenie.

Giertych nawiązał w ten sposób do innej awantury sejmowej sprzed ponad roku. Wszystko zaczęło się od tego, że Jarosław Kaczyński nazwał Romana Giertycha “sadystą”. Po tych słowach Giertych wszedł na mównice i zaczął zwracać się do Jarosława Kaczyńskiego na “ty” ku wielkiej irytacji prezesa PiS. Użył też wobec Kaczyńskiego zwrotu “mów mi wuju” powołując się przy tym na badania genealogiczne.

Polityk sugerował także, że radykalizacja części środowisk wspierających opozycję może prowadzić do dalszych napięć i podziałów wewnątrz obozu prawicy.

To wydarzenia w Berlinie rozpaliły sejmową debatę

Do zdarzenia, które wywołało gorącą debatę w polskim parlamencie, doszło we wtorek w centrum Berlina. Członkowie Ruchu Obrony Granic z Robertem Bąkiewiczem na czele pojawili się w pobliżu Reichstagu z dużym drewnianym krzyżem, transparentami oraz tablicami odnoszącymi się do niemieckich zbrodni popełnionych na Polakach podczas II wojny światowej. Jak przekonywał później sam Bąkiewicz, celem grupy było dotarcie do tymczasowego miejsca pamięci upamiętniającego polskie ofiary niemieckiej okupacji, modlitwa oraz ustawienie tam krzyża.

Według komunikatu berlińskiej policji około 15 osób zgromadzonych w żółtych kamizelkach zamierzało wspólnie przejść pod tzw. Polski Głaz Pamięci. Funkcjonariusze nie zgodzili się jednak na taki przemarsz. Przy pomocy tłumacza poinformowano uczestników, że mogą zorganizować zgromadzenie w pobliskim Skulpturenparku albo udać się do miejsca pamięci indywidualnie. Członkowie Ruchu Obrony Granic nie zaakceptowali tych warunków i wraz z krzyżem ruszyli w kierunku pomnika.

Wówczas niemiecka policja podjęła interwencję. Jak przekazano w oficjalnym komunikacie, wobec sześciu osób zastosowano środki ograniczające wolność, a ze względu na stawianie oporu także środki przymusu bezpośredniego. Nagrania opublikowane później w mediach społecznościowych pokazały szarpaninę między aktywistami a funkcjonariuszami. Część uczestników została obezwładniona i skuta kajdankami. Wśród zatrzymanych znalazł się również Robert Bąkiewicz. Choć wszystkie osoby zostały później zwolnione, wydarzenia z Berlina błyskawicznie stały się przedmiotem politycznego sporu w Polsce i jednym z głównych tematów obrad Sejmu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji