Prawdziwe kulisy zachowania Rynkowskiego. Psycholog zwraca uwagę na niepokojący scenariusz
Ryszard Rynkowski w ostatnich tygodniach znalazł się w centrum medialnej uwagi z powodu przejmujących wydarzeń, które rozegrały się na scenie i poza nią. Po długiej przerwie spowodowanej osobistą tragedią artysta powrócił do koncertowania, jednak jego występ w Pruszkowie został nagle przerwany, a kolejny zaplanowany koncert - odwołany. Wokalista ze sceny mówił wprost o ogromnym ciężarze, jaki nosi w sobie po śmierci swojej żony. Nasza ekspertka Karolina Kownacka ocenia, co prawdopodobnie w takiej chwili może przeżywać artysta.
- Powrót na scenę Ryszarda Rynkowskiego
- Żałoba po śmierci żony
- Nieokreślony czas przeżywania traumy i ryzyko zaburzeń
Powrót na scenę Ryszarda Rynkowskiego
Po długim okresie nieobecności w mediach i na koncertowych scenach, Ryszard Rynkowski zdecydował się powrócić do występów pod koniec stycznia tego roku. W sobotni wieczór 31 stycznia pojawił się w Centrum Kultury w Pruszkowie, gdzie rozpoczął swój pierwszy koncert po dłuższej przerwie, mającej związek z osobistymi tragediami i problemami zdrowotnymi. Publiczność z entuzjazmem reagowała na jego pojawienie się, jednak wkrótce okazało się, że coś jest nie tak. Artysta wykonywał część repertuaru, zarówno siedząc przy fortepianie, jak i stojąc przy mikrofonie, ale już na początku występu widać było, że ma problemy z poruszaniem się, utrzymaniem równowagi i koncentracją.
Po upływie około godziny koncert został przerwany — Rynkowski zszedł ze sceny i już na nią nie powrócił, a kolejny zaplanowany na następny dzień występ został oficjalnie odwołany. Menedżer artysty, Bogdan Zep w rozmowie „Faktem” powiedział co z następnym występem artysty:
- Emocje wzięły górę, duży stres się pojawił, bo to pierwszy występ po przerwie. Rysiek miał wcześniej próbę, po niej wszystko się nasiliło, wróciły wspomnienia, bo zawsze towarzyszyła mu żona… Ciśnienie skoczyło, zestresował się, pojawiły się zawroty głowy, lekarz zalecił odpoczynek, stąd decyzja, że dzisiejszy koncert się nie odbędzie, ale będziemy się starać, by został przełożony.

Żałoba po śmierci żony
Temat śmierci żony Ryszarda Rynkowskiego powraca w mediach za każdym razem, gdy mówi się o jego obecnej kondycji życiowej i zawodowej. Edyta Rynkowska zmarła w połowie września 2025 roku, co było dla wokalisty ogromnym ciosem. Podczas przerwanego potem koncertu artysta nie uniknął więc wspominania o swojej żonie — przyznał publicznie, że ostatni rok był dla niego wyjątkowo trudny i że ból po stracie towarzyszy mu każdego dnia.
Jak mówi w rozmowie z Gońcem psychoterapeutka Karolina Kownacka, pod pojęciem „bólu” może występować szereg objawów psychicznych, które często zdarzają się w okresie straty bliskiej osoby, jak w przypadku Ryszarda Rynkowskiego.
- W żałobie może pojawić się przede wszystkim bardzo intensywny smutek, tęsknota, poczucie pustki, niesprawiedliwości i niezrozumienia całej tej sytuacji. Może to być też lęk, jak będzie wyglądało to życie bez tej osoby, a nawet rozdrażnienie, czyli złość na samą sytuację, które będzie mówiło: „Dlaczego mnie to spotkało?” – tłumaczy nasza ekspertka.
Psycholog wskazuje jednak, że żałoba to nie tylko ból emocjonalny, ale też szereg objawów fizycznych.
- Żałoba nie jest tylko samą emocją czy smutkiem, ale bardzo często pierwszą reakcją jest reakcja, która idzie właśnie przez ciało – podkreśla psychoterapeutka.
- Na przykładzie pana Ryszarda mieliśmy taką typową reakcję, że ciało zareagowało szybciej niż rzeczywista psychika czy widoczne emocje. Nie dlatego, że on sobie nie poradził, tylko dlatego, że po prostu strata jest przeciążeniem dla całego układu psychicznego, nerwowego i emocjonalnego – dodaje Kownacka.
- Na nagraniu z koncertu Rynkowskiego było widać, że nastąpiła chwila zatrzymania, takiego szoku wręcz, takiego zesztywnienia ciała i załamania. To jest bardzo częsta reakcja w sytuacji, kiedy bliska osoba nagle odchodzi, kiedy my w takich chociażby nieoczekiwanych momentach dostajemy taką wiadomość – mówi nasza ekspertka o zachowaniu artysty podczas jego występu.
Inne objawy fizyczne żałoby jakie wymienia Karolina Kownacka to: zaburzenia snu, apatia, brak energii czy bóle różnego rodzaju, np. bóle głowy, czy brzucha, ale występuje także spadek lub wzrost apetytu, kołatania serca i duszności.
Psychoterapeutka mówi też, że warto tu podkreślić jeden znaczący fakt.
- Jeżeli proces żałoby nie przejdzie, w taki zdrowy sposób, to może się rozwijać w kierunku innych zaburzeń, na przykład zaburzeń lękowych czy zaburzeń depresyjnych, a nawet mogą się pojawić myśli czy próby samobójcze.
W kontekście Rynkowskiego takie symptomy mogą tłumaczyć nie tylko jego zachowanie na scenie, ale i decyzję o odwołaniu kolejnych koncertów.
Nieokreślony czas przeżywania
Według naszej ekspertki proces przeżywania straty jest procesem niezwykle indywidualnym i nie ma określonego czasu, po którym „powinno się wrócić do normy”.
- Jeżeli chodzi w ogóle o taki proces żałoby, to czas dochodzenia do siebie jest różny i to zależy od bardzo wielu czynników. Przede wszystkim od tego, jaka relacja łączyła nas ze zmarłą osobą – mówi psychoterapeutka.
Karolina Kownacka wymienia też inne zależności.
- Kolejnym czynnikiem, który może mieć wpływ na proces przechodzenia żałoby, jest oczywiście to, w jakich okolicznościach odeszła ta osoba. Czy to była śmierć nagła i niespodziewana? Czy my mogliśmy się też do tego odejścia przygotować? Czy była to jakaś traumatyczna sytuacja?
Ekspertka nie ukrywa jednak, że w drodze „wracania do siebie” w obliczu tak trudnej sytuacji, ważne jest również to jakie zasoby ma osoba, która jest w żałobie.
- Mam na myśli to czy ma wsparcie w innych ludziach. Jakie ta osoba ma osobiste zasoby emocjonalne przed żałobą? Na ile ona radzi sobie w kryzysie, w stresie, w trudnych sytuacjach? Na ile ona wcześniej miała okazję zmierzyć się już z taką sytuacją? – podaje nam przykłady Karolina Kownacka.
- To też będzie wpływało na to, jak ta osoba będzie radziła sobie dalej – podkreśla psycholog.
Karolina Kownacka opisuje, że istnieje kilka etapów żałoby, jednak każdy człowiek doświadcza ich w inny sposób i o innym czasie. By przejść przez te fazy, konieczne jest jednak doświadczanie emocji.
- Najpierw pojawia się zaprzeczenie, czyli typowa reakcja, szok. Jest to tak zwany etap ochronny, bo psychika w tym czasie chroni przed takim całkowitym rozpadem i cierpieniem, więc początkowo uruchamia się wyparcie i zaprzeczanie. I właśnie temu często towarzyszy to odrętwienie, które widzieliśmy u Ryszarda Rynkowskiego – tłumaczy nasza ekspertka.
- Kolejną fazą jest złość. Może być skierowana na różne strony, np. na los, na Boga, na siebie, a nawet na zmarłą osobę. No i to też jest bardzo realna reakcja na bezsilność – na taką, można powiedzieć, utratę nad kontrolą w życiu – zapewnia Karolina Kownacka.
Potem jak tłumaczy nasza ekspertka, przychodzi faza głębokiego smutku i pojawia się świadomość, że fakt utraty kogoś bliskiego jest już nieodwracalny i to wydarzyło się naprawdę. W tym momencie „uruchamia się” najczęściej żal, płacz, pustka i zmęczenie.
- Kolejnym etapem jest tak zwane targowanie się, czyli szukanie różnych alibi – Co by było gdyby? Co by się stało, gdybym zrobił inaczej? Mówię o tym, że psychika próbuje odzyskać wpływ na na to, co się dzieje w życiu, cofając się myślami do momentu sprzed straty. Jest to jeden z procesów ważny do przepracowania i dopiero na końcu przechodzi akceptacja – tłumaczy portalowi Goniec.pl psycholog.
Dodaje też co można rozumieć przez pojęcie „akceptacji”.
- Akceptacja nie oznacza, że my nie tęsknimy, że my nie myślimy, że my kasujemy w ogóle tę osobę z naszych wspomnień. Po prostu przyjmujemy stratę jako fakt. Powoli próbujemy wrócić do życia, powoli to miejsce, które jest puste, próbujemy czymś albo kimś wypełnić – mówi.
Psycholog podkreśla, że najważniejsze w procesie żałoby jest pozwolenie sobie na każdą reakcję, która się pojawia — nawet jeśli wydaje się nieprawidłowa czy niepasująca do społecznych oczekiwań.
- Dla mnie najważniejsze jest to, żeby pozwolić sobie na każdą reakcję. To mówię do osoby, która jest w żałobie, ale mówię do osób, które widzą człowieka w żałobie, że nie ma czegoś takiego jak reakcja nieprawidłowa. Ludzie potrafią reagować po stracie bliskiej osoby w sposób niezrozumiały, dlatego, że właśnie tu jest ten szok i zaprzeczenie. Ludzie potrafią się śmiać. Zarówno śmiać się, jak i osiwieć w ciągu jednej nocy, bo utrata bliskiej osoby to bardzo silny kryzys psychiczny, który jest porównywany naprawdę z bardzo silnym bólem fizycznym.
Ekspertka podkreśla, że nie ma dobrych ani złych emocji w żałobie — są po prostu emocje, które mają prawo się pojawić, zaznaczając, że dopiero zaakceptowanie tego faktu może prowadzić do stopniowego powrotu do równowagi.
- Myślę, że po prostu to warto dawać sobie prawo do wyrażania emocji. Nieważne, jakie one by były, bez oceniania. Tutaj każda emocja ma swoje miejsce. No i oczywiście podstawa to sen, jedzenie, jakiś rytm dnia, niebycie samemu. Ważna jest obecność ludzi, którzy nie oceniają, którzy nie nie bagatelizują bólu.
Dla takich osób jak Ryszard Rynkowski, które publicznie mierzą się ze stratą, presja społeczna czy medialna, by „wrócić do formy”, może być dodatkowym obciążeniem. Zapytaliśmy więc na koniec psychoterapeutkę Karolinę Kownacką, czy powrót na scenę Ryszarda Rynkowskiego nie odbył się zbyt szybko.
- Nie nam to oceniać, dla niektórych szybki powrót do pracy jest pomocny w tym, żeby nie popaść w depresję. To się okaże, czy to dla niego przedwcześnie. Być może on na danym koncercie znowu wyjdzie w połowie. To jest ulga, kiedy mamy realne zajęcie i ludzi dookoła, bo my wtedy jesteśmy w fazie mobilizacji. Mobilizacji do wykonania działań. Emocje zmieniają wtedy swoją funkcję i to jest czas, który wielu ludziom pomaga po prostu przetrwać ten trudny okres – podsumowała nasza ekspertka.
