Dramatyczny wypadek na Podhalu, wśród rannych są dzieci. Droga całkowicie zablokowana
Do groźnego wypadku doszło w niedzielę, 29 marca po południu w Czarnym Dunajcu (woj. małopolskie). Samochód osobowy wypadł z drogi i uderzył w betonowy przepust. Cztery osoby, w tym troje dzieci, trafiły do szpitala. Stan jednej z dziewczynek jest bardzo poważny.
- Auto wpadło do rowu i uderzyło w beton. W środku były dzieci
- Walka o życie 12-latki. Na miejsce wezwano śmigłowiec LPR
- Co doprowadziło do tragedii? Policja bada dwie kluczowe hipotezy
Auto wpadło do rowu i uderzyło w beton. W środku były dzieci
Do zdarzenia doszło około godziny 16:30 na drodze wojewódzkiej nr 958. Jak wynika z ustaleń, osobowe renault prowadzone przez 43-letniego mieszkańca powiatu tatrzańskiego nagle zjechało z drogi, wpadło do rowu i uderzyło w betonowy przepust.
W samochodzie oprócz kierowcy znajdowała się trójka dzieci w wieku 13, 12 i 10 lat. Wszyscy uczestnicy wypadku zostali ranni i wymagali natychmiastowej pomocy medycznej. Na miejsce szybko skierowano służby ratunkowe, które rozpoczęły akcję udzielania pierwszej pomocy.
Najciężej poszkodowana została 12-letnia dziewczynka. Jej stan od początku określano jako bardzo poważny. Pozostali uczestnicy zdarzenia – kierowca oraz dwoje dzieci – również odnieśli obrażenia, jednak ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Wszyscy ranni zostali przetransportowani do szpitala. Okoliczności, w jakich samochód zjechał z drogi, są obecnie szczegółowo analizowane przez policję.
Walka o życie 12-latki. Na miejsce wezwano śmigłowiec LPR
Na miejscu rozegrały się dramatyczne sceny. Ratownicy przez dłuższy czas walczyli o życie 12-letniej dziewczynki, której stan był krytyczny. Jak relacjonuje policja, konieczna była natychmiastowa reanimacja.
Wszystkim poszkodowanym udzielano pierwszej pomocy. Dodatkowo była prowadzona reanimacja 12-letniej dziewczynki. Dziecko było w stanie ciężkim, z obrażeniami zagrażającymi życiu lub zdrowiu i zostało zabrane do szpitala w Nowym Targu
— powiedział w rozmowie z „Faktem” Jarosław Stelmach z policji w Nowym Targu
Jak dodaje policja, początkowo na miejsce wezwano także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, jednak ostatecznie zrezygnowano z transportu lotniczego. Z ustaleń wynika również, że kierowca był trzeźwy.
To na pewno ojciec dwójki dzieci, trzecie dziecko prawdopodobnie także należało do rodziny
— przekazał “Faktowi” Jarosław Stelmach
Stan zdrowia 12-latki pozostaje nieznany, a służby nie przekazały nowych informacji w tej sprawie.

Co doprowadziło do tragedii? Policja bada dwie kluczowe hipotezy
Śledczy pracują nad ustaleniem dokładnych przyczyn wypadku. Na tym etapie rozważane są dwie główne hipotezy, które mogły doprowadzić do utraty panowania nad pojazdem przez kierowcę.
Są dwie hipotezy: niedostosowanie prędkości do zimowych warunków lub zasłabnięcie kierującego
— mówił Jarosław Stelmach z policji w Nowym Targu w rozmowie z "Faktem”
Jak podkreślają służby, warunki na Podhalu są obecnie bardzo trudne. Na drogach zalega nawet do 30 centymetrów śniegu, a dodatkowym zagrożeniem jest błoto pośniegowe, które znacząco pogarsza przyczepność pojazdów.
Na miejscu przez długi czas pracowały służby ratunkowe oraz policja. Droga wojewódzka nr 958 była całkowicie zablokowana, a kierowcy musieli korzystać z wyznaczonych objazdów.
Policja apeluje do wszystkich uczestników ruchu o szczególną ostrożność. Powrót zimowych warunków sprawia, że jazda wymaga większej uwagi, dostosowania prędkości oraz zachowania bezpiecznego odstępu.
Śledztwo w sprawie wypadku trwa. Powołany zostanie biegły z zakresu rekonstrukcji zdarzeń drogowych, który pomoże dokładnie odtworzyć jego przebieg.